Magia a Spirytyzm

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Magia a Spirytyzm

Postautor: Paweł » 05 lis 2009, 16:29

Witam,

Chciałem zapytać co mówi Spirytyzm na temat Magii? Ostatnio trochę zainteresowałem się czarną magią, wiele fragmentów tekstu jednej z ksiąg jest potwierdzeniem tego co można było przeczytać w księdze duchów.

Ciekawi mnie czy magia faktycznie działa, czy aby możliwe jest podporządkowanie sobie duchów w określonym celu. W internecie o magii jest jeszcze mniej informacji niż o spirytyzmie.
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: konrad » 05 lis 2009, 18:02

Duchy to dusze zmarłych, więc można je sobie tak samo podporządkować, jak ludzi. Czasem to się uda na krótką metę, najczęściej jednak jest to bardzo trudne. Często duchy mogą zgodzić się coś zrobić, jednak zapewne będą miały w tym jakiś interes...

Trzeba pamiętać jednak, że czarna magia stoi w sprzeczności z zasadami moralnymi i filozoficznymi spirytyzmu, stąd też jesteśmy jej przeciwni. Bardzo często z tego typu praktykami wiążą się jakieś tajemnicze rytuały, palenie świec, składanie ofiar... Duchy tłumaczą w bardzo rozsądny sposób, że takie praktyki nie prowadzą do niczego.

Dam takie porównanie. Wyobraźmy sobie, że chcę zaszkodzić osobie A. Zawołam osoby B, C i D i zwrócę się do nich z prośbą o wsparcie. Czy jeśli przy okazji zapalę sto świec, zabiję koguta, założę jakieś magiczne amulety, zwiększy się moja skuteczność przekonywania? Wątpię. To, co może przekonać osoby B, C i D do działania, to albo mój autorytet, albo jakaś korzyść, którą mogą one z tego czynu mieć... Podobnie będzie z Duchami...

Pamiętajmy jednak, że dobro i zło zawsze wracają. Jeśli komuś wyrządzamy krzywdę, to krzywda ta spotka prędzej czy później nas także.

Nie przejmowałbym się więc zbytnio praktykami magicznymi, magią czarną, białą, niebieską, czy różową... Wszystkie magiczne rytuały nie mają większego znaczenia, a z drugiej strony Duchy nie są jakimiś wszechpotężnymi istotami, które mogłyby czynić cuda... No chyba że Duchy wyższe :), ale te przyciąga jedynie magia miłości, życzliwości i dobra.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: forrest » 05 lis 2009, 19:45

KD 553. Jaki może być skutek zaklęć i praktyk, których działanie pewne osoby uzależniają od woli Duchów?
"Jeśli te osoby działają szczerze, to skutkiem będzie ich ośmieszenie; w wypadku przeciwnym, są to zasługujący na karę oszuści. Wszelkie zaklęcia to oszustwo; nie istnieją żadne sakramentalne słowa, żadne kabalistyczne znaki czy talizmany, które w jakikolwiek sposób wpływałyby na Duchy - tych bowiem nie przyciągają sprawy materialne, lecz myśl".
- Czyż same Duchy niekiedy nie dyktują kabalistycznych formuł?
"Tak; spotyka się Duchy przekazujące wam znaki, dziwaczne wyrazy, czy podające przepisy, które rzekomo umożliwiają wam rzucanie klątw; bądźcie jednak pewni, że Duchy te kpią z was i wykorzystują waszą łatwowierność".

Uważam, że zanim się zacznie wykonywać rytuały, jak zapalanie świeczek, czy odprawianie egzorcyzmów, należy sobie zadać pytanie, "czy jest się w stanie wyobrazić sobie prawa fizyki, które łączyłyby wykonywany obrzęd z oczekiwanym rezultatem?" Potrafię sobie wyobrazić sytuację, w której lekkomyślny Duch, zainteresowany utwierdzaniem danej osoby o zasadności wykonywania magicznych rytuałów, bawi się tą osobą, doprowadzając do zrealizowania się tego, czego ta wykonująca rytuały osoba życzyłaby sobie. Wtedy taki ksiądz jest już opętany w sensie fascynacji - wierzy, że jego rytuały magiczne (jakieś modlitwy i gesty) spowodowały "wypędzenie demona".
Tak uważam; jest to pogląd do zweryfikowania w trakcie rozmów z Duchami.
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 10 sty 2009, 23:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: Luperci Faviani » 05 lis 2009, 20:19

Jeżeli ktoś pracuje nad sobą, pragnie być człowiekiem dobrym, i czyni dobro, to możliwość wykorzystania przeciwko niemu tzw. "czarnej magii" w dużym stopniu maleje. Trzeba pamiętać, że nikt i nic nie ma większej mocy od Boga, więc całkowite i szczere oddanie się mu w opiekę może stworzyć w okół człowieka tarczę nie do przebicia przez "złe zaklęcia". Przed nisko rozwiniętymi Duchami może nas uchronić tylko myśl, a nie zarżnięty kogut.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: Paweł » 06 lis 2009, 01:21

Całkiem możliwe że magia nie ma zastosowania, lecz należy pamiętać że w średniowieczu ludzi palono na stosach za praktykowanie. Tak więc nie sądzę aby ludzie tracili życie nadaremno. Magia musiała działać, przez co wywoływała strach u ludzi przy władzy.

Tak jak pisałem, zainteresowałem się tym tematem ze względu na treść która ma pokrycie zarówno z wiedzą o spirytyzmie oraz z wiedzą oobe.

Co do tego czy biała czy czarna :) to ludzie podzielili to na dwie rzeczy:

Biała - proszę
Czarna - masz to zrobić!
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: konrad » 06 lis 2009, 08:54

Co do palenia ludzi na stosie, sądzę, że wiele osób straciło życie zupełnie bez sensu niestety.

Jeśli chodzi zaś o działanie magii, przypomina mi się jeden eksperyment, który niegdyś przeprowadzono. Grupę osób poproszono o wzięcie udziału w jakiejś grze. Musieli poruszać dźwignią i w ten sposób generować rezultat. Nie wiedzieli jednak, że rezultat jest całkowicie losowy. Po jakimś czasie okazało się, że każdy z nich opracował jakąś metodę, co do której był przekonany, że generuje ona dużo lepsze rezultaty np. poruszał dźwignią tylko w określonym kierunku, lekko, czy z całą siłą... Mniej więcej tak działa magia, astrologia itp. Ludzie do pewnych rezultatów zaczynają przypisywać metody, które tak naprawdę nijak nie wpływają na rezultat. Później piszą na ten temat książki itp.

Nie znam niestety żadnych eksperymentów naukowych, które udowadniałyby wpływ działania magii.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: Luperci Faviani » 07 lis 2009, 11:41

A ja jestem przekonany, że "umiejętność czarowania" jest tym samym, co posiadanie "zdolności mediumicznych". Czytałem ostatnio książkę o cudach - ogólnie, o cudach ludzi świętych, a także o ojcu Pio i doszedłem do wniosku, że podobne rezultaty osiągnęło wielu mediów, identyfikujących się ze spirytyzmem. Oczywiście, nie próbuję umniejszać roli ludzi wyniesionych przez kościół na ołtarze. Sugeruję jedynie, że człowiek przywiązuje zbyt dużo wagi do nazewnictwa, a "cuda", które nie są poparte doktryną chrześcijańską traktuje się, jak "sztuczki szatana". I to samo dotyczy "magii".
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: Paweł » 08 lis 2009, 04:00

Jeżeli chodzi o Ojca Pio to bez dwóch zdań był to człowiek Wielki a nawet powiem że Potężny. Inspirował mnie tym co potrafił robić, swoim poświęceniem. Oprócz darów które posiadał, zachwyciły mnie niektóre cuda a szczególnie ten z wypadkiem gdy człowiek stracił oko.

Jest to totalne złamanie praw fizyki, logiki oraz wszystkiego co można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć, bo ja tego zrozumieć nie mogę i chyba nigdy nie zrozumie dlatego zatwierdziłem to jako fakt.

Dla tych którzy nie znają tej historii streszczę bardzo mocno:

Ojca Pio codziennie rano odwiedzał człowiek w kościele aby uzyskać błogosławieństwo a następnie szedł do pracy. Pracował w kopalni. Pewnego dnia gdy przybył po błogosławieństwo a było to codziennie otrzymał od Ojca Pio informację aby się nie bał. On nie wiedział zbytnio o co chodzi i poszedł do pracy. Z racji tego że pracował w kopalni tego dnia zajmował się detonacją skał za pomocą dynamitu. Odłamek skały uderzył go w oko z taką siłą że oko wypłynęło (nie pamiętam już czy na miejscu wypadku czy też dopiero w szpitalu). Nie pamiętam już jak to wszystko się odbyło i ile czasu to trwało lecz cud polegał na tym że oko które wypłynęło było spowrotem na swoim miejscu i funkcjonowało tak samo jak przed wypadkiem.

Ojciec Pio tak jak napisałem wyżej posiadał wielkie dary lecz nie każdy był udzrowiony lub otrzymał oczekiwaną pomoc. Mógłbym napisać że tylko wybrane osoby tak jak by wiedział kto zasługuje a kto nie.

Wątek ten jest o magii więc chciałbym teraz przedstawić drugą osobę która również żyła mniej więcej w czasach Ojca Pio. Nie chce porównywać kto z nich był potężniejszy bo nie o to chodzi.

Chodzi o osobę Bruno Gröning

Swojego czasu również interesowałem się historią tego człowieka (do tej pory nie udało mi się zdobyć film dokumentalny, nie można go kupić ani ściągnąć - jest jedynie prezentowany na specjalnych zebraniach)

Bruno od małego uciekał czasami od ludzi twierdząc że ludzie bywają bardzo źli i że go nie rozumieją. Uciekał przeważnie do lasu gdzie mając kilka lat leczył chore zwierzęta. Raz rzekomo "nakryto" Bruno gdy w lesie z kimś rozmawiał lecz tej osoby nie było widać. patrzył do góry i dialog wyglądał mniej więcej tak:

Zabierz mnie ztąd, nie chcę tutaj dłużej być, oni mnie nie rozumieją
-Sam przecież chciałeś tutaj przyjść
- Pamiętasz?

....

Można domyślać się że chodziło o rozmowę z Bogiem

W późniejszym czasie gdy Bruno zaczął, powiedzmy ukazywać swoje moce na większą skalę. Rozgłos jaki uzyskiwał stawał się tak duży że władze zaczeły się niepokoić aby cywil przypadkiem nie doszedł do zbyt dużej władzy.


Bruno uleczał na skalę masową. Nauczał ludzi o Bogu i mówił im o tym że przez niego przepływa energia.

Nie pobierał żadnych opłat. Wielu próbowało go prześladować, odkryć trick. Kościół twierdził że to moc od Szatana i ganił to. Władza bała się Bruna gdyż z dnia na dzień coraz więcej osób do niego jechało. Rozgłos był tak duży że po pewnym czasie był najbardziej znanym uzdrowicielem na świecie.

To co mnie zaskakiwało w jego historii to, to że uzdrowienia były że tak powiem na jego zawołanie. Zdarzały się przypadki, przeważnie z ludźmi ślepymi od urodzenia że Bruno mówił do jednej z matek aby dziecko było w ciemnym pomieszczeniu, z racji tego że od urodzenia przez tyle lat nie widziało mogło by doznać szoku gdyby odzyskało wzrok w jedną sekundę. Dlatego nakazywał aby przez 30 dni jak wzrok będzie się tworzył matka uczyła dziecko się zapoznawać z tym światem, po mału po mału, ponieważ wszystko będzie nowe trzeba je nauczyć wszystkiego.

Bruno brzydził się pieniędzy. Odmawiał kategorycznie ani centa.
Pewnego razu pewna kobieta wzieła się na sposób bo wiedziała że nie przyjmie żadnych pieniędzy ale czuła taką wdzięczność za to co zrobił i potajemnie zostawiła jakąś tam sumę pieniędzy na stole. Bruno po pewnym czasie zauważył leżące pieniądze na stole i krzyknął " kto to tutaj zostawił?" Nikt się nie przyznał, a on wziął te pieniądze i podszedł do jakiejś kobiety i włożył jej te pieniądze do kieszeni i powiedział "tobie się przydadzą" jak się potem okazało kobieta ta była wdową po śmierci męża na wojnie i jej sytuacja byłą taka a nie inna i że każdy cent w domu był jej potrzebny.

Czyli też można się doszukać jakiś zdolności rozpoznawczych - no bo skąd wiedział kto potrzebuje a kto nie.


O nim również można wiele pisać. Różnica polega na tym że nie był człowiekiem kościoła, z tego co pamiętam to ukończył bodajże tylko szkołę podstawową (nie jestem pewien ale tak chyba to zapamiętałem).


Po tym jak władza kazała go aresztować (wiadomo jak kogoś chce się pozbyć to wymyśli się różne paragrafy a jak ich nie ma to się stworzy)
Po tym gdy stał przed sądem powiedział że nie mogą go zamknąć za to że pomaga ludziom i że jeżeli to zrobią to umrze gdyż energia która musi uwalniać spali go od środka.

I tak też się stało - zmarł.

Ale już wcześniej mówił o tym że jego ciało umrze ale on będzie zył wiecznie i będzie dalej pomagać. Dlatego teraz po jego śmierci są tzw, koła nauk Bruna.


Dlatego osobiście nie jestem wstanie tego pojąć dlaczego takich ludzi się prześladuje. Każdy kto posiada możliwości większe od innych zaraz ostaje powiązany z diabłem - no bo przecież skoro ja nie mogę a on może to znaczy że diabeł mu to dał.

Ale ludzie ci nie pomyślą logicznie że tylko Bóg daje, a diabeł umiejętnie zabiera.

Jakiś czas temu na jednej z stron anty sekta czy coś takiego widnieje spis, ruchów które uważane są za sekty i podzielono je nawet na kategorii zagrożenia. Bodajże widziałem tam Koła nauki bruna.

Dla mnie to jest totalny absurd,a ci ludzie którzy redagują takie strony nie mają zbytnio żadnego pojęcia o tym co piszą. Owszem są tam faktycznie nazwy sekt wysoce nie bezpiecznych ze względu na swoje destrukcyjne działanie.

Tak się zastanawiałem czy gdybym ja zaczął mówić ludziom prawdę. To zapewne wyzywali by mnie od wariatów. Ale dopiero gdybym zaczął działać rzeczy który nie mogą pojąć zyskał bym szacunek i uznanie.

99,99% ludzi na tym świecie śpi. Dla amerykanów Bogiem jest telewizor. Ja nie jestem przeciwny kościołowi lecz zawsze mocno irytowało mnie to jak mocno zabiegał o to aby wszystko co inne było be i złe.

Kościół zabrania spirytyzmu, magii. Ciekaw jestem czy kościół zabrania też wychodzenia z ciała? Przeciez oobe też jest formą spirtyzmu. Jest złe? No to wychodzi mi że wszyscy ludzie na tej planecie są spirytystami. Każdy codziennie idąc spać staje się nie świadomie spirytystom :) Jeszcze dalej się zagłębiając dojdziemy do tego że wszyscy święci byli magami/ spirytystami ponieważ rozmowa z zmarłymi raczej nie jest na porządku dziennym a jednak to nie przeszkadza.


Jeszcze raz podkreśle że nie jestem przeciwny kościołowi lecz jestem przeciwnym temu że ludzie są ogłupieni. Kościół ma myśleć za swoich podopiecznych, kościół powie co jest dobre a co złe i jak należy żyć. Broń Boże aby ludzie zostali uświadomieni - wtedy był by to koniec kościoła bo wiara przerodziła by się w wiedzę i wtedy zero kontroli. Zero pieniędzy.

Einstein gdyby trochę dłużej żył przerodził by to co do tej pory było wiarą w wiedzę.

Przypomniał mi się jeszcze fragment pewnego dialogu który dawno temu przeczytałem. Dialog ten był prowadzony między jedną swiętą a Matką Boską. (fragment pisany z głowy)

św: Matko Boska czemu nie pokażesz ludziom prawy, czemu oni ciągle śnią? Czemu tylko ja mogę widzieć to co widzę?
MB: Bo gdyby poznali prawdę wszyscy ludzie na świecie zapragneli by w ciągu jednej sekundy umrzeć.


Dotyczyło to beznadziejności i iluzji tego świata.

Ok dochodzi 4 nad ranem, czas aby ciało odpoczeło bo ja mógłbym pisać i pisać bez końca.

Pozdrawiam :)
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: Luperci Faviani » 08 lis 2009, 15:39

zainteresowany pisze:Jest to totalne złamanie praw fizyki, logiki oraz wszystkiego co można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć,


Nikt nie łamie ani praw fizyki, ani praw logiki, ani Duchy, ani święci, ani nawet Jezus ich nie łamał. Wszystkie umieujętności np. ojca Pio można wyjaśnić w sposób logiczny. Nie będę rozpisywał się teraz na ten temat (ponieważ nikt by tego postu nie przeczytał) ale "Księga Duchów" Allana Kardec'a udziela wielu ciekawych odpowiedzi na ten temat.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Magia a Spirytyzm

Postautor: Paweł » 10 lis 2009, 00:15

Tak, chodziło mi poprostu że pewne wypadki mechaniczne są jak dla mnie wysoce niezwykłe - tzn. nie tyle wypadki co uleczenia.

O ile wiem większość chorób jest wewnątrz ciała, a więc wszystkie uleczenia są jak najbardziej ok. (np. kobieta która uleczyła się sama myślą), lecz wypadki gdzie komuś zostaje coś odcięte, wyrwane - no ciężko to nazwać uleczeniem, ciężko też to nazwać naprawieniem bo o ile obecna medycyna jest w określonych warunkach przyszyć komuś spowrotem daną kończynę o tyle ta kończyna raczej nie będzie już funkcjonować tak jak powinna.

A tu mowa o oku. Tłumacze to sobie w ten sposób że dzisiaj ścinam drzewo przed domem i widzę jak upada. Jutro rano widzę że drzewo dalej stoi i rośnie jak by sytuacja nie miała miejsca.

"Przeszłości zmienić nie można, można wypływać na teraźniejszość i przyszłość"
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości