Ja po prostu kładę się wygodnie i wizualizuję leżąc z zamkniętymi oczami w ciemności bramę którą otwieram i tam do takiego "tunelu" który za tą bramą przypomina zwężający się korytarz a na końcu tubę kieruję swe myślowe wołanie - wołam po imieniu swoich przodków żeby we śnie do mnie przyszli i.... przychodzą! Np. babcia, pradziad. Kiedyś poprosiłem w ten sposób pradziada by zebrał zmarły ród i ich wszystkich przyprowadził przed pójściem na poważną operację mojej żony żeby mnie wzmocnili i się wstawili za nią

I się budzę w tym śnie i widzę jakieś 30 postaci stojących z obu stron łóżka nade mną - stoją i gadają tak "głośno" że tylko ich zwyzywałem że mnie obudzili - nie pamiętałem że ich zaprosiłem. Ale rano pamiętałem że byli w nocy. Czasami mnie matka bez wezwania "nawiedza" ale ona zawsze się tylko na mnie wydziera że np. zlewamy z siostrą sprawy spadkowe (spłatę wierzycieli w jej imieniu i jest szargane jej dobre imię).