O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 15 wrz 2011, 10:58

cthulhu87 pisze:W ogóle jestem za tym, żeby na forum wprowadzić dodatkowe oznaczenie, by pod nickiem ktoś mógł napisać sobie np. katolik, spirytysta, buddysta itd. Moglibyśmy wzajemnie uczyć się od siebie tolerancji, a poza tym każdy wiedziałby kto jest kto i nie byłoby nieporozumień. Mnie też interesuje wiele zagadnień związanych z katolicyzmem: anioły, modlitwa, działanie Boga w świecie, katolickie spojrzenie na paruzję - ale co z tego, kiedy na samym początku trafiamy na mur niechęci i nieufności? A czy Ty będąc na forum spirytystycznym odpowiedziałeś sobie na pytanie, czego chciałbyś dowiedzieć się o spirytyzmie?


Jestem za dodatkowym oznaczeniem. Nie wiem czy technicznie możliwe jest ozobienie nicków więc wpisałem jednoznacznie identyfikujący mnie zapis w podpisie (stopka pod wypowiedzią)
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 15 wrz 2011, 11:12

konrad pisze:Generalnie unikam wpisywania się w tym temacie, ale myślę, że powinienem przytoczyć kilka wniosków:

1) Nie obawiam się, że akurat wypowiedzi Artura zniechęcą kogoś do spirytyzmu. Artur prezentuje swój punkt widzenia i sądzę, że jeśli jego argumentacja kogoś przekonuje, to oznacza, że jego miejsce nie jest wśród spirytystów, a gdzie indziej. Nie martwi mnie to zbytnio, ponieważ spirytyzm wyjaśnia nam, że drogą do szczęścia nie jest identyfikowanie się danego człowieka z tą czy inną filozofią, ale to, czy jest dobry i wspiera innych.

2) Nie wchodzę w polemikę z Arturem, gdyż uważam, że nie jest ona prowadzona na wyrównanych zasadach. Ja odpowiadam rzetelnie na wszystkie zarzuty i pytania, natomiast Artur niektórych pytań unika. Wydaje mi się, że jeśli ktoś reprezentuje stanowisko, do którego jest w 100% przekonany, będzie w stanie odpowiedzieć na każde pytanie. Jeśli nie, to oznacza, że nie jest przekonany w 100%. Bardzo często neofici wchodzą właśnie w tego typu polemiki, by upewnić się w swojej wierze, gdyż ma ona z początku niezbyt silne podstawy.

3) Myślę, że większym wyzwaniem dla forum spirytystycznego są nie posty i tezy Artura, a postawa spirytystów. To chyba taki punkt do przemyślenia dla nas wszystkich. Ja sam sądzę, że duchy przysyłają tutaj Artura, byśmy nauczyli się nie tylko odpowiedniego argumentowania naszych racji, ale także przekazywania ich w sposób, który nie będzie budził irytacji żadnej ze stron.


Bardzo mi się podoba wypowiedź Konrada, że jestem przysłany przez duchy. Ja też uważam, że i Wy wielbiciele spirytyzmu możecie odnieść korzyść z polemiki ze mną nawet jak się ze mną nie zgadzacie a moje twierdzenia są dla Was beznadziejne i nielogiczne. Od argumentów, które ja przytaczam nie uciekniecie, ponieważ są to argumenty Kościoła Katolickiego. A Kościół Katolicki jest największym kościołem chrześcijańskim w Polsce. Wg mnie spirytysta aby być prawdziwie spirytystą i w pełni świadomie wejść w spirytyzm musi zmierzyć się z krytyką środowisk chrześcijańskich.

Na wszystkie pytania nie odpowiadam. dlaczego? nie znam na wszystkie pytania odpowiedzi i nie starcza mi sił (czasu) aby na wszystko odpowiedzieć

Pozdrawiam
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: konrad » 15 wrz 2011, 13:41

Słucham właśnie tego wykładu ojca Verlinde i rzeczywiście jest bardzo ciekawy. Zwróciłbym jednak uwagę na pewne drobiazgi. Np. Verlinde mówi o ukrytych kanałach "canaux occultes", a tłumaczone jest to jako "okultystyczne" przez tłumaczkę. Drobna rzecz, a ma znaczenie. Jak dosłucham dalej, podzielę się jeszcze moimi przemyśleniami.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: konrad » 15 wrz 2011, 15:14

Moje uwagi na temat pierwszej części:

1) Zgadzam się z ojcem Verlinde w kwestii podejścia buddyzmu do ucieczki od cierpienia. Używa on bardzo fajnego porównania, że buddyzm zaleca ucieczkę od "ja". Gdy nie ma "ja", nie ma już podmiotu dla czasownika "cierpieć". Nie można już powiedzieć "ja cierpię"... Ale nie można też powiedzieć "ja kocham" - i tu zgadzam się z ojcem Verlinde. Ucieczką od cierpienia jest nie tyle wyzbycie się "ja", ale miłość.

2) Verlinde miał kontakt z różo-krzyżowcami, czyli grupą zupełnie inną niż spirytyści. Wygląda na to, że był medium leczącym, ale jego szok, gdy zobaczył, że jeden z duchowych opiekunów bluźnił przeciwko Chrystusowi, oznacza, że po prostu nie miał zbytniej wiedzy o świecie duchowym. Po prostu chodziło o ducha, który nie był zbyt rozwinięty, a chciał się dowartościować i przekazywał, że może innych leczyć. Ważne jest, żeby nie łączyć jednak praktyk i idei różo-krzyżowców ze spirytyzmem, bo choć jest jakieś podobieństwo, to chodzi o coś zupełnie innego. To tak jakby mieszać judaizm z katolicyzmem... Też są jakieś wspólne punkty, ale chodzi o coś zupełnie innego.

3) o. Verlinde mówi o zagrożeniach związanych z kontaktem z duchami. To stwierdzenia słuszne po części, ale niepełne. Na podstawie swoich doświadczeń ocenia, że wszystkie duchy są złe, co jest błędem, bo doświadczenie spirytystów pokazuje coś innego. Inna sprawa - celem spirytyzmu nie jest zdobywanie jakiejś nadprzyrodzonej mocy czy możliwości, ale praca nad tym, by stawać się lepszym człowiekiem. A tu nie potrzeba żadnej magii tylko codziennego wysiłku

4) O doświadczeniach w Indiach nie będę pisał, gdyż nie są one aż tak bardzo związane ze spirytyzmem.

Warto też podkreślić, że często używanym sposobem atakowania spirytyzmu jest rozszerzanie znaczenia słowa "spirytyzm". To tak jakby ganić katolików za grzechy innych odłamów chrześcijańskich na przykład albo kogokolwiek, kto odwołuje się do Biblii na przykład. Czekam na jakąś dyskusję, gdy druga strona ograniczy się wyłącznie do spirytyzmu w takim znaczeniu, w jakim zdefiniował go Kardec i w jakim ja się z nim identyfikuję. Nie mówmy więc o domorosłych wywoływaczach duchów, o poszukiwaniu magicznych mocy i łatwego rozwiązania problemu, ale o pięknej filozofii, dzięki której człowiek odnajduje swoje miejsce - miejsce ukochanego dziecka Boga, które kroczy na drodze ku doskonałości i miłości.

Jutro przesłucham drugą część i napiszę, co o niej myślę.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: konrad » 15 wrz 2011, 15:20

atalia pisze:Nie znalazłam kilku wolnych godzin,by w całosci wysłuchać wykładu,ale szczęśliwie udało mi się trafic na fragment traktujący o spirytyzmie (cz.II od 1:36.00).Dowiedziałam się z niego m.in,tego,ze spirytyzm powstał w USA w 1897 r-chyba trzeba będzie mocno zrewidować chronologię...


Atalio, zacząłem słuchać tego fragmentu i tam jest po prostu błąd tłumaczki. Ojciec Verlinde podaje datę 1847.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: konrad » 15 wrz 2011, 15:52

Słucham dalej. Jednak się nie oparłem... Verlinde podaje nieprawdziwą informację. Kardec nie podaje w Ewangelii według spirytyzmu, że Jezus był medium i komunikował się z kimś, kogo nazywał "swoim Ojcem" za pośrednictwem ducha.

Ojciec Verlinde zwraca się też do słuchaczy, czy wiedzą, że Biblia wielokrotnie potępia nekromancję. Nie pyta się jednak, czy potępia fakt chodzenia przez kobiety w spodniach (co w kontekście francuskim jest o tyle też istotne, że było to oficjalnie zakazane w Paryżu do niedawna ;)).

Verlinde idzie dalej - przytacza, że za wywoływanie duchów Biblia grozi wykluczeniem z ludu Bożego. Czy miłosierny i kochający Ojciec mógłby iść tak daleko? Verlinde przytacza też, że zakazy te podtrzymywali ojcowie kościoła, ale ciekawostka - nie wspomina, że nie mówi o nich ani przez chwilę Jezus, który przecież sam kontaktował się ze zmarłymi.

Verlinde mówi, że mógłby opowiadać mnóstwo historii związanych ze spirytyzmem, które wszystkie kończą się w sposób dramatyczny. Ja z kolei mógłbym przytoczyć mnóstwo historii związanych ze spirytyzmem, które kończą się w sposób bardzo pozytywny: ludzie odzyskują nadzieję, wiarę w Boga, motywują się do czynienia dobra itp.

Przytaczanie też zdania jakichś tam naukowców, nieokreślonych z nazwiska o tym, że zgodnie z ich wiedzą, wiele osób, które znaleźć można w szpitalach psychiatrycznych trafia tam po tym, jak oddają się praktykom spirytystycznym, nie ma dla mnie mocy argumentu. Chciałbym poznać, kto tak twierdzi, jak prowadził badania, skąd ma dane itp. Ja sam nie słyszałem o tym, by ktokolwiek, kto brał udział w spotkaniach spirytystycznych we Francji trafiał do szpitali psychiatrycznych. Zgadzam się, że niektóre osoby, które zabierają się za wywoływanie duchów, mogą rzeczywiście nabawić się dużych problemów, ale wówczas nie mówimy o spirytyzmie, a o wywoływaniu duchów, a to nie jedno i to samo, jak wspomniałem kilka postów wyżej.

Ale ciekawe stwierdzenie ojca Verlinde znowu... Mówi, że widzimy, że to nie zmarli przychodzą na spotkania (a kto, jeśli nie oni? demony? a czym są demony?)... Twierdzi, że zmarli mają co innego do roboty... Dalej się rozwijają. A na podstawie czego tak twierdzi, że się rozwijają? Gdzie mowa w Kościele o ewolucji duszy po śmierci? Ojciec Verlinde przekazuje tu chyba stwierdzenie, które nie jest zgodne z wykładnią kościoła katolickiego, a raczej bardziej zgadza się ze spirytyzmem czy amerykańskim spirytualizmem. Skoro to nie zmarli się komunikują, to skąd wiedza o ewolucji duszy?

Kolejne ciekawe stwierdzenie o. Verlinde, którego nie uchwyciła tłumaczka. Mówi, że spirytyzm rozpoczął się na nowo w 1847. Po pierwsze, co oznacza, że się rozpoczął, skoro słowo powstało w okolicach 1857 i wymyślił je Kardec. Chyba chodzi o to, że duchy zaczęto na nowo wywoływać w 1847, ale to też nieprawdziwe stwierdzenie, bo duchy wywoływano wszędzie i w każdym miejscu. Chodzi o to, że o tej tematyce zrobiło się głośno w 1847. Wcześniej też z duchami się kontaktowano np. robiła to chociażby Joanna d'Arc, ale kończyło się to stosem ;)

Verlinde mówi teraz o szamanizmie i narkotykach, żeby trochę ludzi postraszyć. A przecież w spirytyzmie narkotyków nie ma i co więcej wielu spirytystów z jakichkolwiek używek rezygnuje, podczas gdy np. księża katoliccy co niedzielę piją alkohol pod postacią wina, a alkohol też przecież uzależnia i wpływa negatywnie na nasze postrzeganie.

Verlinde mówi, że dzięki duchom chce się uzyskać informacje, których nie mamy, a które mają pozwolić na zmianę środowiska. Najpierw pomyślałem, że to trochę nie tak, ale myślę, że ma rację. Dzięki duchom uzyskujemy wiele informacji o tym, kim jesteśmy, skąd przychodzimy, dlaczego cierpimy i jaki jest sens naszego życia, dzięki czemu możemy zmieniać świat na lepsze. Jeśli tak to rozumie, to znaczy, że rozumie prawdziwy sens spirytyzmu.

Różnica między spirytystami a ojcem Verlinde jest taka, że my nie krytykujemy kościoła katolickiego używając naciąganych argumentów, nie śmiejemy się, że ludzie w kościele wierzą, że wino zamienia się krew, a Bóg narodził się z dziewicy, choć te informacje są na pozór dziwne. Jeśli katolicy dzięki tym informacjom stają się lepszymi ludźmi, to tylko nas cieszy, więc nie spędzamy czasu na tym, by kogokolwiek krytykować za tego typu zachowania. Najlepszą religią jest ta, która najlepiej zachęca nas do czynienia dobra.

Różnica jest też taka, że ja odnoszę się do argumentów ojca Verlinde dopiero po wysłuchaniu tego, co ma do powiedzenia. Nie wkładam w jego usta słów, których nie powiedział i jeśli ktoś niewłaściwie go osądza, to go bronię (np. w przypadku błędów tłumaczki).

To tyle chyba na dziś. Muszę przyznać, że ksiądz Verlinde bardzo fajnie opowiada i jego wykładu się dobrze słucha. To, czy ma rację czy nie, zostawiam już "tym z góry", którzy są mądrzejsi niż my tutaj na Ziemi.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 19 wrz 2011, 10:34

dla uzupenienia tematyki poniżej podaje linki do filmików osoby, która opisuje drogę, która doprowadziła go do kart tarota...
Moim zdaniem bardzo ciekawe świadectwo (całkiem krótkie, bez obaw :) )

cz I
http://youtu.be/TUL6LEz_kZE

cz II
http://youtu.be/wr0Cfpwi1eI

cz III
http://youtu.be/xh67XqmB2Jk

cz IV
http://youtu.be/NVcybwCN8XA

Pozdrawiam
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: 000Lukas000 » 19 wrz 2011, 14:05

Nawet jeśli próbujemy siebie wzajemnie nawracać, choćby podświadomie to przynajmniej żadnym z nas nie kieruje żadne złe uczucie, a raczej złe podejście do sprawy.
Jedynie to wywołało takie oburzenie, jeśli można to tak nazwać że przekazałeś informację które są w dużym stopniu błędne, a tak się nie robi.
To tak jak by ktoś na forum Katolickim zamieścił informację że na mszy świętej kroi się i zjada ludzi, informacja jest błędna i nie ładnie jest wstawiać ją na jakiekolwiek forum.

Dziwi mnie trochę to, dlaczego podajesz fałszywe informację, ja sam dużo nie wiem, wiele książek do przeczytania, wiele doświadczenia do zebrania, ale mimo to jestem w stanie wyłapać niektóre przekręty, jak wsadzenie spirytyzmu do worka razem z ezoteryką i okultyzmem.

Kiedyś sam czytałem wiele o magii i innych tego typu bzdurach, przez 9 lat szukałem prawdy, i nawet jeśli uważałem że ją znalazłem u ewangelików nie mogłem przestać szukać, w momencie jednak kiedy zapoznałem się ze spirytyzmem, przestałem, i nie czuje już tej potrzeby.

Doszedłem więc do wniosku że znalazłem to, co znaleźć miałem od początku - i dobrze mi z tym, mam nadzieję że i ty czujesz że znalazłeś to co znaleźć miałeś, i tego ci życzę.

...Rzekł Jezus: "Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią"...

...Rzekł Jezus: "Poznaj to, co jest przed twoim obliczem, a to, co ukryte przed tobą, wyjawi się tobie. Nie ma bowiem niczego ukrytego, co nie zostanie odkryte". ...

Zaczerpnięte z Ewangelii Tomasza
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 19 wrz 2011, 15:23

000Lukas000 pisze:Jedynie to wywołało takie oburzenie, jeśli można to tak nazwać że przekazałeś informację które są w dużym stopniu błędne, a tak się nie robi.
To tak jak by ktoś na forum Katolickim zamieścił informację że na mszy świętej kroi się i zjada ludzi, informacja jest błędna i nie ładnie jest wstawiać ją na jakiekolwiek forum.

Dziwi mnie trochę to, dlaczego podajesz fałszywe informację, ja sam dużo nie wiem, wiele książek do przeczytania, wiele doświadczenia do zebrania, ale mimo to jestem w stanie wyłapać niektóre przekręty, jak wsadzenie spirytyzmu do worka razem z ezoteryką i okultyzmem.





...Rzekł Jezus: "Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią"...

...Rzekł Jezus: "Poznaj to, co jest przed twoim obliczem, a to, co ukryte przed tobą, wyjawi się tobie. Nie ma bowiem niczego ukrytego, co nie zostanie odkryte". ...

Zaczerpnięte z Ewangelii Tomasza



totalnie nie wiem o jakie fałszywe informacje Tobie chodzi. Mówię i staram się również przekazywać prawdę.
A skoro lubisz cytować Jezusa a więc uważasz Jego słowa za prawdę, To mam dla Ciebie również cytat:

"Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze Mnie
"
J 14,6
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: cthulhu87 » 19 wrz 2011, 15:45

To jak będzie Arturze, poszukamy jakichś wspólnych katolikom i spirytystom tematów, czy będziesz stale wrzucał świadectwa osób, które w mniemaniu Kościoła katolickiego zetknęły się z zagrożeniami duchowymi? To swoista monomania w Twoim wydaniu, a ja nadal nie wiem czy jako osoba udzielająca się na forum spirytystycznym odpowiedziałeś już sobie na pytanie, czego chciałbyś dowiedzieć się jeszcze o spirytyzmie, jak to forum mogłoby pomóc Ci w realizowaniu swoich zainteresowań?
Jak już wspomniałem mnie w katolicyzmie wiele rzeczy interesuje i gotów jestem o nich rozmawiać, ale Ty też musisz podjąć inicjatywę. Inni forumowicze też na pewno pomogą.
W końcu jesteśmy myślącymi ludźmi, zdolnymi do kompromisów... Jesteśmy, prawda?

Sądzę, że warto otworzyć nowe pole do dyskusji. Porozmawiajmy o wartościach, celach i sensie życia, wegetarianizmie, zwierzętach, ekologii, godności ludzkiej, o modlitwie, filozofii. Jestem za tym, aby wprowadzić nową jakość na forum i szukać tego co wspólne, nie nastawiać się konfrontacyjnie. Zapytam jak towarzysz Gierek: Arturze, 000Lukas000 i inni - pomożecie? 8-)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości