Co do samej Maryi, dla mnie to wciąż trudny temat. Podziwiam tych, którzy mają ją za Matkę, do której mogą zwrócić się jak do ukochanej Mamy, czując Jej wsparcie i zrozumienie, nie wchodząc przy tym w konflikt niebiańsko-ziemski, czyli nie umniejszając czci wobec matki biologicznej. Jakby Maryja była dopełnieniem ziemskiej mamy; Ideą Matki, w której ziemska mama uczestniczy.
Ja również darzę Cię szacunkiem.
Często jest tak, gdy biologiczna matka zawodzi.
Stosunkowo nie dawno wyzbyłem się do niej nienawiści za to, co przez całe życie w stosunku do mnie robiła od urodzenia...
Masz wtedy wskazaną inną drogę, nadto dochodzisz do tego, że kiedyś przed narodzinami wybrałeś sobie z pewnych względów takich a nie innych rodziców.
Zastanawiasz się, dlaczego byłeś taki głupi, żeby wybrać tak walniętych rodziców i nagle przychodzi odpowiedź... - żeby zrozumieć i być dokładnie innym niż oni.
