forrest pisze:W Warszawie była już co najmniej 2 razy akcja plakatowa tłumacząca ludziom, żeby nie dawać pieniędzy żebrzącym ludziom. Ja byłem parę razy naiwny i dałem ...teraz aż mi wstyd, że byłem tak naiwny, że dałem sobie wyłudzić przez cwaniaków pieniądze
Coś Wam powiem na ten temat. Każdy z Was niech oceni to, jak uważa. Osobiście mam w zwyczaju dawać tym, którzy o to proszą. Całkiem niedawno pod jednym z marketów siedziała młoda kobieta z kartką, na której widniał napis, że jest ona biedna, jej rodzice nie żyją i nie ma co jeść oraz prosi o wsparcie. Nie dałam pieniędzy, kupiłam jej jedzenie. Wręczając jej, wiedziałam, że to, co napisała na kartce o rodzicach jest kłamstwem. Ukucnęłam przed nią, spojrzałam jej w oczy i powiedziałam, że mam nadzieję, że to, co napisała o rodzicach to prawda, gdyż w przeciwnym razie może spotkać ją kara za to co zrobiła. I wtedy wyczytałam w jej oczach wszystko. Ze strachem i wstydem powiedziała: "wiem". Pogłaskałam ją po ramieniu, życzyłam wszystkiego dobrego i odeszłam, a ją zostawiłam samą ze swoimi myślami. Później zapytałam o nią mojego Opiekuna. Chodziło mi o to, czy powinnam być tak naiwna i dawać żebrzącym. On odpowiedział, że mój gest świadczy o miłosierdziu i jest dobry bez względu na to, czy żebrak był oszustem, czy nie, a ta dziewczyna sama zapłaci za swoje kłamstwo. Ponadto potwierdził moje podejrzenia.
Podsumowując, z mojego punktu widzenia, nie powinniśmy zważać na to, czy proszący jest oszustem, czy nie. Powinniśmy dbać o naszą własną moralność i nie pozostawać obojętnym na prośby innych nawet, jeśli kryje się pod nimi coś innego. Inna sytuacja, jeśli wiemy, że nasz gest przyczyni się do przestępstwa lub krzywdy wobec drugiego człowieka. Np ktoś powie: pożycz nóż, bo muszę wbić go komuś w plecy. Oczywistym jest, że w takiej sytuacji pomocy udzielić nie możemy. Jeśli jednak nie mamy dowodu na to, że proszący szkodzi tym innym, nie bądźmy obojętni.
Co więcej, warto pomagać nawet tym, którzy działają na naszą szkodę, a którzy naszej pomocy potrzebują i o nią proszą.
Drogi Forrescie, nie masz się więc czego wstydzić...