Krzysztofie, ja naszego kolegi nie zamierzam do niczego przekonywać. Uważam go za przypadek nieuleczalny

A skąd moje domniemanie nieuczciwości? Z treści jego postów wnioskuję, że to człowiek myślący, wykształcony i świadomy tego co mówi. Rozumiem, że osoba, która skończyła sześć klas i została zwerbowana przez Zielonoświątkowców albo Świadków Jehowy w zakładzie karnym czy w jakimś trudnym momencie życia, może mieć zaserwowane solidne pranie mózgu i głosić takie rzeczy. Ale ten przypadek jest inny. Oczywiście jest inne wyjaśnienie tej jego intrygującej budowy alternatywnej wersji rzeczywistości w oparciu o cytaty biblijne oraz pseudonaukowe twierdzenia o pierwszych ludziach, ale to raczej temat dla psychopatologa niż na to forum. Zakładam jego zdrowie psychiczne, więc w konsekwencji powątpiewam też w szczerość tego, co głosi.
Bardziej niż na przekonaniu naszego kolegi zależy mi na tym, aby obnażyć niedorzeczność poglądów, które głosi. Dlaczego? Bo są zwyczajnie głupie. Bo - powiedzmy sobie szczerze i w oczy - to są BAJKI. Bajeczki dla małych dzieci. A my przecież jesteśmy już duzi. Czemu mamy tolerować robienie ludziom wody z mózgu? Przecież oni wmawiają to dzieciom na lekcjach religii. Dziś w telewizji widziałem jak biskup opowiadał z poważną miną o pierwszych ludziach - Adamie i Ewie. Na BOGA, mamy XXI wiek... I nie uważam, aby walka z obskurantyzmem nie miała sensu. Im częściej rozmawiamy, tym więcej ludzi zaczyna o tym mówić i temat analizować.
000Lukas000 pisze:A fakty zawsze faktami zostaną i nie potrzebują naszej obrony.
Chyba jednak potrzebują, skoro mimo tak ogromnego postępu w biologii, historii, archeologii, paleontologii; mimo powszechnej edukacji i łatwego dostępu do informacji, nadal żyją ludzie, którzy wierzą w Adama i Ewę, Noego i arkę, rozstępowanie się morza przed ludźmi, wskrzeszanie zmarłych itd. A czemu wierzą? Bo, jak powiedział jeden z największych manipulatorów w historii - Goebbels, często powtarzane kłamstwo staje się prawdą.
Krzysztoff pisze:Zresztą zamiast dyskutować "co napisano w Biblii" wolę porozmawiać o wartościach - czyli "jak żyć" , "jak postępować wobec innych" itd.
A ja chcę również dowiedzieć się, skąd bierzemy te wartości? Jaki jest autorytet źródeł, z których je czerpiemy? To ważne. Na forum rejestruje się kolega i opowiada niestworzone historie o źródle, z którego mamy brać te wartości, więc mam moralne prawo podejmować dyskusję. Swoją drogą zasady moralne mają wiele źródeł. Może warto, aby spirytyści otworzyli się na różne rzeczy i nie trzymali się tak kurczowo Biblii.
Problem czy postrzegać rzeczywistość rozumem czy sercem ma swoje początki ... hmmm... pewnie gdzieś w starożytności

na pewno nasz klasyk napisał „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”

Przecież w dziejach naszej kultury byli twórcy, którzy uważali, że można uzupełnić nasze poznanie o intuicję, nie rezygnując z osiągnięć nauki (uważam, że to sprawa kluczowa, bo jak przeginamy w jedną stronę za bardzo to albo popadamy w ateizm, albo w przekonanie, że Noe łapał zwierzaki na arkę). Dlatego bardzo mi zależało na szerzeniu poglądów choćby Henri Bergsona. Warto też spopularyzować trochę Williama Jamesa, który otwierał psychologię również na mistycyzm. Większość dzieł tych ludzi jest tłumaczona na język polski i dostęp do nich wymaga tylko wizyty w bibliotece, albo rozejrzenia się na allegro. Próbowałem zachęcić paru forumowiczów do Bergsona, ale nie - "bo to filozofia", "bo nudne", "bo niepotrzebne", "bo dzielenie włosa na czworo"... Ale fajnie, że przynajmniej Krzysztof wrzucił tamten tekst na portal.
fajny artykuł Humberto de Campos (Brother X) który napisał , że szkoda czasu na drążenie i wnikanie w zbytnie szczegóły bo i tak niedługo (stosunkowo) śmierć nas obdaruje złotą kartą członkowską i się wszystkiego dowiemy

No to zamknijmy to forum i przestańmy czytać książki
