Avx pisze:Jak konkretnie planujesz zresocjalizować osobę kierującą się ideologią ?
Takiego, który na wszelkie uwagi odpowie ci coś w stylu "to całkowicie konieczne dla dobra społeczeństwa", albo "nie mam sobie nic do zarzucenia: interes narodowy z całą pewnością wymagał (...)".
Poza osobami chorymi psychiczne, gdzie trzeba pomyśleć o zastosowaniu nieco innych środków, myślę, że da się zresocjalizować wszystkie pozostałe, a przynajmniej ich znaczną część. Do tego potrzeba jednak cierpliwości, a z drugiej strony całkowitej zmiany podejścia do więziennictwa, za którą powinna pójść zmiana mentalności więźniów. Sam gotowego rozwiązania nie mam, ale tu pole do popisu ma cała ludzkość, bo tę drogę - jak sądzę - powinna wybrać.
Avx pisze:Uważasz, że dałbyś radę zresocjalizować towarzysza Pol Pota ? Lenina ? Che Guevarę ?
Tak. Myślę, że nie należy też wyolbrzymiać ich podejścia... Sądzę, że byli rodzajem katalizatorów, które wyzwoliły pewną machinę niosącą negatywne konsekwencje, ale sami w sobie byli tylko ludźmi, a wiadomo, że ludzie zmieniają poglądy (widzę to na przykład po sobie).
Avx pisze:Jak go zsocjalizować w kulturze Amerykańskiej, żeby dobrowolnie ujawnił dane wywiadowcze ?
Widzisz, tu rozumujesz inaczej niż ja. Dla mnie celem resocjalizacji nie jest wydobywanie danych od więźniów, ale przywrócenie ich do normalnego życia w społeczeństwie, czyli umożliwienie im zrozumienia, że droga krzywdzenia innych jest błędna i że dużo lepiej będzie, jak zaczną działać nawet nie tyle na korzyść innych, ale po prostu innym nie przeszkadzać. Dzięki temu sami osiągną spokój... Ja sam mam tu mierne rezultaty, ale na przykład wiele dobrego zrobił Divaldo Franco, który działa w dzielnicach biedy w Brazylii, zdominowanych przez gangi narkotykowe, i udało mu się przekonać do zmiany postępowania wielu ludzi (ciekawą historię cytujemy w kwartalniku Spirytyzm nr 2/2011).
Myślę, że Twoje spojrzenie jest inne, gdyż podchodzisz sceptycznie do ludzi. Ja z kolei ludziom ufam i w nich wierzę, wierzę, że jeśli społeczeństwo stworzy do tego odpowiednie warunki, każdy będzie miał szansę przyznać, że się pomylił. Na dziś tego nie ma, stąd jest nam trudno. Ekstremalny przykład: Hitler nie mógłby powrócić do społeczeństwa, gdyż ludzie żywili do niego zbyt wielką nienawiść, która uniemożliwiłaby mu powrót do normalnego życia np. jako malarz. Dzisiejsze społeczeństwo daje ludziom najczęściej jedną szansę, a gdy ktoś ją zaprzepaści, widzi swoją przyszłość jedynie w dalszym podążaniu drogą przestępcy.
