Wydaje mi się ,że skoro tak trudno nam pokonać to nieszczęsne "ja", niechaj wysiłki nasze zostaną przynajmniej skierowane w tym kierunku, by to "ja" było wolne od niskich, prymitywnych, egoistycznych zanieczyszczeń, a utożsamiało się raczej z bezwarunkową, czystą, ale i wrażliwą, współczującą Miłością. Brzmi może nieco patetycznie, ale za to znacznie łatwiejsze do realizacji, urzeczywistnienia już teraz.
Myśli ludzkich też nie potępiam w czambuł, ale radziłabym przynajmniej większą nad nimi kontrolę, dla dobra własnego i innych. Myśl, co potwierdzają naukowcy, też jest energią, a my jeszcze ani tej energii nie potrafimy kontrolować, ukierunkować, ani nie znamy jej siły i możliwości.
Po każdym komentarzu, jaki tu wrzucam, zawsze mam wrażenie, że to... wciąż nie to.
Pozdrawiam serdecznie!:)
m.

