Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: cthulhu87 » 06 mar 2017, 23:19

Krzysztoff pisze:"Totalny brak bezwględnej prawdy"
- każdy z nas ma swoją prawdę bo tak jak napisała Estia , każdy ma inne doświadczenia , świadomość, punkt w którym się znajduje
Więc nie ma sensu toczyć wojen o dogmaty, to jest strata czasu i nerwów.

Co do przekazów - są przekazy uzyskane przez grupę z Bydgoszczy - np. ten , piękny http://www.portal.spirytyzm.pl/samotnosc/
są piękne przekazy i nauki z różnych miejsc na świecie (nie mówię tylko o spirytystach) więc "kto ma uszy niechaj słucha"


Prawda to zgodność myśli z rzeczywistością (najprościej rzecz ujmując).
Uważam, że jeśli ktoś twierdzi, że życie po śmierci istnieje, a ktoś inny twierdzi, że nie istnieje - to sprzeczne myśli ich obu na ten temat nie mogą być prawdziwe. Tylko jedna strona ma rację. Póki ludzki umysł trzyma się logiki, nie może zaakceptować poglądu, że coś posiada jednocześnie sprzeczne cechy. Dlatego nie powiedziałbym, że każdy ma swoją prawdę (jeśli rozumiemy to dosłownie), ale raczej, że każdy ma swój pogląd na pewne podstawowe pytania egzystencjalne.

Dodajmy do tego kilka refleksji:

1) ktoś może mieć rację (tj. jego myśl jest zgodna z rzeczywistością, a więc jest prawdziwa), ale nie umie tej myśli udowodnić. Bardziej to odczuwa niż rozumie. - np. Demokryt, który sformułował teorię atomistyczną w starożytności, miał po prostu dobrą intuicję, gdyż jego uzasadnienia z perspektywy współczesności wydają się niedorzeczne, a przecież teoria ta w dalekiej, niewyobrażalnej dla tego myśliciela przyszłości, zaczęła uchodzić za pogląd dominujący w nauce (abstrahuję tu oczywiście od współczesnych poglądów na istnienie "atomu" jako niepodzielnej cząstki, bo to jeszcze inny wątek)

2) Ktoś może nie mieć racji (jego myśli nie odpowiadają prawdzie), ale dysponuje najlepszą w jego czasach wiedzą naukową, która zdaje się uzasadniać jego myśli: np. geocentryzm, który miał wsparcie nauki przez wiele wieków, aż do heliocentryzmu Kopernika, który umożliwił odrzucenie nieprawdziwego poglądu.

3) Ktoś może zawiesić osąd, zdać się na tylko wiarę i dogmaty. Moim zdaniem to ucieczka w fantazję, aczkolwiek nie wykluczam, że można i tu przez przypadek zbliżyć się do prawdy. Z takiej wiedzy jednak nic nigdy nie wynika, a podanie dogmatów do wierzenia skutkuje zdziecinnieniem intelektualnym. Postawa niedojrzała. Jest to duchowe lenistwo.

A więc co robić?
- Być skromnym, bo nasze możliwości poznawcze są ograniczone. To, co w świetle obecnej wiedzy wydaje się pewne, za parę lat może okazać się nieprawdziwe.
- Zwalczać dogmatyzm, zarówno religijny, jak i materialistyczny (bo materializm też jest swoistą metafizyką). Ale oczywiście na zasadach dyskusji skupionej na argumentacji, a nie argumentujących.
- Szukać mądrych, sensownych uzasadnień dla myśli, które w toku naszych poszukiwań duchowych uznajemy za prawdziwe. Np. analizując kwestię istnienia wielu wcieleń, szukałbym racjonalnego uzasadnienia reinkarnacji, a nie powoływałbym się na autorytet takiego czy innego żywego czy martwego autora (tj. ducha podpisującego się imieniem znanych osób, jak Kardec czy Budda;) ) Kardec (za życia) zresztą pod tym kątem traktował omawiane przez duchy zagadnienia. Na tym m.in. polegała jego doniosła rola kodyfikatora.

4) Jest też "pocieszycielska" funkcja tego wszystkiego, co wydaje się dobre, np. przekazów mediumicznych. Bardziej odbieram to jednak jak piękną poezję przemawiającą do emocji niż kryterium osądu, że coś jest prawdziwe lub nie. Tę ostatnią rolę spełniają raczej przekazy, w których zmarli wskazują na swoją tożsamość.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: Estia72 » 07 mar 2017, 00:15

Cthulhu87 zgadzam sie z Toba w wiekszosci ale spojrz prosze na jeden przyklad:
Jesli mamy 2 osoby ,osobe otwarta ktora doswiadczyla pewnych zjawisk zwiazanych czy to z duchami, telepatia, jasnowidzeniem itp. i materialista mocno osadzonym w rzeczywistosci ktora nie tylko ze nie wierzy i zaprzecza tym zjawiskom ale rowniez nigdy nie doswiadczylo takiego typu zjawisk, to dla tych dwoch osob swiat bedzie wygladal zupelnie inaczej a takze prawda o swiecie....i choc glebsza prawda lezy po jednej ze stron to dla drugiej osoby tej sceptycznej jej odbior rzeczywistosci bedzie jedyna prawda....co ciekawe spojrz jak nasze przekonania, "nasza prawda" wplywa na nasze doswiadczenia, dlaczego osoby niewierzace/sceptyczne nigdy nie doznaja takich doswiadczen jak osoby o bardziej otwartym umysle, dopuszczajacy mozliwosc/wiare w swiat duchowy...??? czy osoba ktora twierdzi ,ze takie rzeczy to bujdy i ze nie istnieja mozemy zarzucic klamstwo ? Nie!, poniewaz dla tej osoby jej odbior rzeczywistosci jest prawdziwy! W tym sensie zawsze pisze ,ze kazdy ma swoja prawde.....i tak jak napisal Krzysztoff nie ma sensu spierac sie o dogmaty.
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: cthulhu87 » 07 mar 2017, 01:02

Estia72 pisze:Cthulhu87 zgadzam sie z Toba w wiekszosci ale spojrz prosze na jeden przyklad:
Jesli mamy 2 osoby ,osobe otwarta ktora doswiadczyla pewnych zjawisk zwiazanych czy to z duchami, telepatia, jasnowidzeniem itp. i materialista mocno osadzonym w rzeczywistosci ktora nie tylko ze nie wierzy i zaprzecza tym zjawiskom ale rowniez nigdy nie doswiadczylo takiego typu zjawisk, to dla tych dwoch osob swiat bedzie wygladal zupelnie inaczej a takze prawda o swiecie....i choc glebsza prawda lezy po jednej ze stron to dla drugiej osoby tej sceptycznej jej odbior rzeczywistosci bedzie jedyna prawda....co ciekawe spojrz jak nasze przekonania, "nasza prawda" wplywa na nasze doswiadczenia, dlaczego osoby niewierzace/sceptyczne nigdy nie doznaja takich doswiadczen jak osoby o bardziej otwartym umysle, dopuszczajacy mozliwosc/wiare w swiat duchowy...??? czy osoba ktora twierdzi ,ze takie rzeczy to bujdy i ze nie istnieja mozemy zarzucic klamstwo ? Nie!, poniewaz dla tej osoby jej odbior rzeczywistosci jest prawdziwy! W tym sensie zawsze pisze ,ze kazdy ma swoja prawde.....i tak jak napisal Krzysztoff nie ma sensu spierac sie o dogmaty.


Zdecydowanie łatwiej zaakceptować mi sformułowanie, że każdy ma inny "odbiór rzeczywistości" niż "każdy ma swoją prawdę". O tym ostatnim mogę mówić tylko metaforycznie, bo nie da się prawdy jako kategorii logicznej rozmyć i zrelatywizować. Niezależnie od tego, czy ktoś ma doświadczenie kontaktu z duchami, czy tego doświadczenia nie ma, albo ma rację co do istnienia życia po śmierci, albo jej nie ma. A jeśli ma, to automatycznie druga strona jej nie ma. Mówiąc inaczej: mogę w pełni szanować pogląd przeciwny mojemu, ale i tak tylko jeden z nas ma rację, i ani moja wola, ani wola mojego "przeciwnika w dyskusji" tego stanu rzeczy nie zmieni.

Jak wspomniałem wyżej, istnieją uwarunkowania, które nie pozwalają człowiekowi na pełne poznanie rzeczywistości (np. stan wiedzy). Stąd konieczność pewnej pokory. Jednocześnie faktem jest, że ludzie stają się coraz mądrzejsi, mają coraz większą wiedzę i człowiek współczesny dużo więcej wie o świecie, niż jego przodkowie. To pozwala mimo wszystko na pewien optymizm poznawczy.
Kiedy jednak mamy jakieś silne przekonanie oparte na naszych poszukiwaniach, którym towarzyszy szczera chęć poznania świata, musimy zawsze zejść na poziom języka, aby móc tą wiedzą się podzielić. Jesteśmy pokorni z tą naszą częścią wiedzy o świecie, ale jednak uznajemy to za wiedzę i w dobrej wierze pragniemy też, by inni ludzie zbliżyli się do prawdy. Język daje nam z jednej strony ramy, ograniczenia, ale z drugiej pozwala na podzielenie się swoim doświadczeniem z innymi . Nie ma innej drogi, aby czegoś się od innych uczyć, jak rozumieć język i posługiwać się językiem. I wtedy albo jesteśmy w stanie rozumowo uzasadnić swoje racje, albo nie. Wiem, że wielką tragedią mistyków, a nierzadko i mediów (czy szerzej - osób sensytywnych) jest nieumiejętność/niezdolność przełożenia na mowę swego doświadczenia. Fakt, że nie da się opisać wszystkiego, czego doświadczam tak, aby obiorca poczuł dokładnie to samo, oczywiście nie neguje mojego doświadczenia, ale czyni je nie w pełni komunikowalnym. Wtedy pozostaje mi szukać wskazówek w doświadczeniu innych ludzi i w tym, co pragną mi przekazać. Nie ma innej metody, aby dojść do prawdy i zarazem sensownie dzielić się nią.

Wiem też, że doświadczenie mediumizmu nierzadko odmienia całe życie takich ludzi sensytywnych, daje im silne przekonanie, że ich pogląd na świat jest prawdziwy. Zauważmy przy tym, że to ich przekonanie nie da się zrównać z przyjęciem dogmatu. Przyjmowanie dogmatu zarówno bez refleksji, jak i bez osobistego wglądu intuicyjnego czy innego (percepcja pozazmysłowa), tylko dlatego, bo takie były przekonania naszych dziadków i rodziców, albo tak powiedział ksiądz czy inny duchowny, który ma autorytet - jest po prostu duchowym lenistwem. Dogmatyzm to postawa intelektualnej beznadziei, z której trzeba leczyć społeczeństwo dla jego własnego dobra (ale w sposób kulturalny i z poszanowaniem dla człowieka). Tego poglądu nie wyrzeknę się, bo uważam, że głupota zawsze prowadzi w konsekwencji do unieszczęśliwienia ludzi.

Wróćmy jeszcze do odbioru rzeczywistości i możliwości podzielenia się wnioskami stąd płynącymi. Jeśli nie jestem medium, nie mam żadnych zdolności mediumicznych (tak jest właśnie w moim przypadku), to jedyne, co mogę w dziedzinie wiedzy spirytystycznej zrobić, to szukać w morzu zgromadzonej wiedzy elementów, które przekonują do istnienia życia po śmierci (i porównywać do tych elementów, które mu przeczą).

Jedynym sposobem, w jaki mogę pochylić się nad doświadczeniem czyjegoś mediumizmu jako ktoś tych zdolności nieposiadający, ale jednocześnie pragnący dociekać prawdy, jest racjonalna analiza wiedzy, jaka z tego mediumizmu płynie. Tak robili najwięksi badacze mediumizmu, więc dlaczego zdawać się tylko na zaufanie do czyjegoś subiektywnego wglądu w zaświaty, skoro i tak jego wgląd nigdy nie stanie się moim własnym? Zresztą, gdybym miał wchodzić z kimś w dyskusję na temat uzasadnienia racji spirytystycznych - to na poziomie dyskursywnym (jedynym możliwym, aby dzielić się wiedzą i otrzymywać wiedzę - aby rozumieć i być rozumianym) dużo lepiej dla sprawy byłoby mi powoływać się np. na relacje poświadczające ukazywanie się zmarłych wraz z podpisami świadków, jakie licznie zgromadzili badacze zajmujący się zjawiskami parapsychicznymi, niż np. na moje osobiste doświadczenia, nawet jeśli miałbym takowe i uważał je za 100% pewne. To jedyny sposób, aby coś bardzo subiektywnego móc zobiektywizować. Z tego samego powodu wspomniałem o funkcji poznawczej przekazów, w których zmarli wskazują na swoją tożsamość. Odróżniam je od tych przekazów, które wpływają jedynie na nasze emocje i nastawienie do świata (ale i ta sfera jest ważna, nie należy jej po prostu mieszać z tą pierwszą). Z punktu widzenia uzasadniania naszych racji po stokroć bardziej wartościowe są przekazy otrzymywane za pośrednictwem np. Chico Xaviera, w których podawane były szczegóły dot. życia zmarłych, niż komunikaty opowiadające o miłości Jezusa do mieszkańców Ziemi itp. Do tych ostatnich stosunek mam wyłącznie emocjonalny, nie analityczny, dlatego rzadko odwołuję się do nich w dyskusji na forum.

Podsumowując moje wywody (hehe):
- spirytyści posiadający zdolności mediumiczne otrzymali dar od losu polegający na bezpośrednim wglądzie w rzeczywistość (tak sądzę). Nie powinni jednak rezygnować z konfrontacji swoich doświadczeń z doświadczeniami innych ludzi/mediów. Nic na tym nie stracą, a mogą zyskać.
- spirytyści nieposiadający zdolności mediumicznych opierają się z konieczności na racjonalnej analizie, a racje uzasadniać powinni używając zrozumiałych sformułowań. Wiedza musi być komunikowalna na tym poziomie. Jednocześnie powinni zwracać uwagę na jasność myśli, które sami odbierają z zewnątrz. Czyli: dbać o to, by w poszukiwaniu prawdy być dobrze zrozumianym i zarazem starać się samemu rozumieć.
- zarówno pierwsza metoda (bezpośrednie doświadczenie), jak i druga (racjonalna analiza) wyklucza opieranie się wyłącznie na autorytecie. Gdyby założycielowi tego tematu, czy komukolwiek innemu, udało się więc pogadać z duchem Kardeca, i tak nie zwalniałoby go to z wymogów stosowania rozumu, tak jak zresztą w przypadku, gdyby rozmawiał z kimkolwiek innym.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: Nikita » 07 mar 2017, 08:33

Magu ja praktykuje medytacje i robie praktyki oddechowe i mam swoje doswiadczenia...ale nie z szatanem ale z aniolami lub duchami wyzszymi....takze cos tam w moim zyciu robie.... ;)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: Krzysztoff » 07 mar 2017, 20:59

cthulhu87 pisze:Prawda to zgodność myśli z rzeczywistością (najprościej rzecz ujmując).
Uważam, że jeśli ktoś twierdzi, że życie po śmierci istnieje, a ktoś inny twierdzi, że nie istnieje - to sprzeczne myśli ich obu na ten temat nie mogą być prawdziwe. Tylko jedna strona ma rację. Póki ludzki umysł trzyma się logiki, nie może zaakceptować poglądu, że coś posiada jednocześnie sprzeczne cechy. Dlatego nie powiedziałbym, że każdy ma swoją prawdę (jeśli rozumiemy to dosłownie), ale raczej, że każdy ma swój pogląd na pewne podstawowe pytania egzystencjalne.

Doprecyzowując - każdy ma swoje przekonania które uważa za prawdę . Większość z nich nie da się udowodnić obiektywnie , tak jak twierdzenia fizyczne da się udowodnić eksperymentalnie.

No więc nawiązując do Twojego przykładu , ktoś twierdzi że istnieje życie po śmierci. Pomimo wielu starań , nie ma ostatecznego , niepodważalnego dowodu , który usuwał by wszelkie wątpliwości w tej kwestii. To samo dotyczy wielu innych przekonań od teorii Darwina, po teorie kim są uchodźcy , jakie są kobiety, itd. Jesteśmy zbudowani z przekonań które uważamy za prawdę bo widzieliśmy jakiś tam kawałek rzeczywistości.

Problem z fanatykami jest taki , że uważają że ich prawda jest najprawdziwsza i inni powinni myśleć tak samo :)

Spirytyzm nie walczy o uznanie "swojej prawdy" - jest pewien ciekawy fragment przekazu , który mówi , że po prostu w naszej sytuacji poznanie prawdy obiektywnej nie jest możliwe
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: czarnyMag » 08 mar 2017, 13:48

Do Wszystkich powyżej - jak byłem operowany ostatni raz a potem utrzymywał mnie szpital dla mojego dobra (według medycyny współczesnej) w stanie śpiączki farmakologicznej - to NIE ISTNIAŁEM przez te 7 dni aż do wybudzenia!
Można wszystko co istnieje w oparciu o mózg rozpatrywać na różne sposoby ale poza granicą która istnieje namacalnie jest ZERO doświadczeń - a że moja żona też była i kuzyn operowani - to wiem że tam w śpiączce gdy lekarze operują nie ma nic!
Tam jest pustka (okres czasowy który zionie pustką)! A na sali po moim przebudzeniu leżał młody człowiek który po swym wypadku na motorze był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej przez 2 tygodnie - i on też nie pamiętał (miał pustkę w głowie) przez ten okres :( Jego dusza/dusza mej żony/dusza mego kuzyna/i moja mamy w tym czasie pustkę! - Nie istnieliśmy :(
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: cthulhu87 » 08 mar 2017, 14:26

czarnyMag pisze:Do Wszystkich powyżej - jak byłem operowany ostatni raz a potem utrzymywał mnie szpital dla mojego dobra (według medycyny współczesnej) w stanie śpiączki farmakologicznej - to NIE ISTNIAŁEM przez te 7 dni aż do wybudzenia!
Można wszystko co istnieje w oparciu o mózg rozpatrywać na różne sposoby ale poza granicą która istnieje namacalnie jest ZERO doświadczeń - a że moja żona też była i kuzyn operowani - to wiem że tam w śpiączce gdy lekarze operują nie ma nic!
Tam jest pustka (okres czasowy który zionie pustką)! A na sali po moim przebudzeniu leżał młody człowiek który po swym wypadku na motorze był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej przez 2 tygodnie - i on też nie pamiętał (miał pustkę w głowie) przez ten okres :( Jego dusza/dusza mej żony/dusza mego kuzyna/i moja mamy w tym czasie pustkę! - Nie istnieliśmy :(

Głowa do góry. To jeszcze niczego nie dowodzi ;)
Nie istniałeś będąc w stanie nieświadomości, a teraz stworzono Cię na nowo? Nie sądzę. Wystarczy przestać stawiać znak równości między świadomością a życiem psychicznym, bo to ostatnie jest dużo szersze. Możesz patrzeć na psychikę jak na wielką górę lodową: świadomość to tylko wierzchołek wystający trochę ponad poziom wody. Nieświadome i podświadome treści zajmują dużo większą powierzchnię, ukrytą w głębinie.
A więc wszelkie treści psychiczne, których sobie nie uświadamiasz w danej chwili, nadal mimo to istnieją, bo przecież w odpowiednich warunkach mogą zostać przywołane. Nie znikają i tworzą się na nowo, jak króliki wyskakujące z magicznego kapelusza. Znamienne jest to, że po zniesieniu świadomości i przywróceniu jej ponownie pozostajemy wciąż tymi samymi ludźmi.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: danut » 08 mar 2017, 15:44

czarnyMag pisze:Do Wszystkich powyżej - jak byłem operowany ostatni raz a potem utrzymywał mnie szpital dla mojego dobra (według medycyny współczesnej) w stanie śpiączki farmakologicznej - to NIE ISTNIAŁEM przez te 7 dni aż do wybudzenia!
Można wszystko co istnieje w oparciu o mózg rozpatrywać na różne sposoby ale poza granicą która istnieje namacalnie jest ZERO doświadczeń - a że moja żona też była i kuzyn operowani - to wiem że tam w śpiączce gdy lekarze operują nie ma nic!
Tam jest pustka (okres czasowy który zionie pustką)! A na sali po moim przebudzeniu leżał młody człowiek który po swym wypadku na motorze był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej przez 2 tygodnie - i on też nie pamiętał (miał pustkę w głowie) przez ten okres :( Jego dusza/dusza mej żony/dusza mego kuzyna/i moja mamy w tym czasie pustkę! - Nie istnieliśmy :(

No cóż, ja myślę, że dosyć dokładnie rozwiązuję tę kwestię pisząc o złożoności rzeczywistości z zajrzeniem za zasłonę tej, którą tu obieramy w sposób ograniczony na konkretny jej wycinek przez zespolenie odbioru naszych doczesnych świadomości. Śpiączka farmakologiczna nie jest ustawaniem życia i oddzielaniem się świadomości od ciała. Ja byłam na granicy życia i śmierci w naturalnej śpiączce 4 dni i rokowania co do mojego przeżycia były malutkie. Co zdarzyło się nietypowego, otóż pierwsze co to w momencie niecierpliwości lekarzy i spóźniania się mojego męża przez korki, by podpisał zgodę na operację nagle usiadłam i sama podpisałam te papiery nawet nie wiem jak :lol: i znów upadłam nic więcej nie pamiętając. Drugie to właśnie te dni pozwoliły na działanie mojej nad świadomości z wykorzystaniem jej oddzielania się od ciała, w ten sposób, że udała się ona do dalekiej przeszłości i skontaktowała się ona ze mną, czyli sama ze sobą w mojej młodości, tam urzeczywistniła się w taki sam rzeczywisty i fizyczny wygląd jaki miałam w tym okresie bardzo bliskim mojemu wylewowi a nawet raz widziałam siebie z ogoloną głową, rzecz miała miejsce na weselu mojej siostry, ale wtedy nie wchodziłam ze sobą( tą przybyszka ducha) w rozmowę, bo jako małolata zaczęłam krzyczeć , że jakaś łysa baba mnie zaczepiała w nocy na dworze . Czarny magu pustka w głowie dotyczy braku rozmyślań, braku rejestrowania faktów i pozwiązywania ich ze sobą, ludzie chcą dostać wszystko na tacy z lenistwa, choć tak wiele można już w tym naszym życiu dostrzec, zauważyć i rozwiązać. Nasze życie nasze istnienie poza nim nie tak wygląda jak podają nam bajki, jak podają gotowe wzorce. To posiada o wiele głębszy rozmiar, większy sens i znaczenie, które dociekliwi naprawdę mogę dostrzec.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: 1Prawda1 » 08 mar 2017, 19:13

cthulhu zdradzę Ci sekret, być może już to wiesz (uprzejmie proszę aby inni się co do tego nie wypowiadali :)).

Wiesz, że skromność o której wspominasz należy szkolić? Wiesz o tym, że na końcu jej szkolenia dowiadujesz się, że nie wiesz w zasadzie nic? Wiedza nie lubi ludzi, nawet mniemanie ich nie lubi. Stąd właśnie od jakiegoś czasu wspominam co nieco na forum o odpuszczeniu i skupieniu się na tym co dla nas jest najważniejsze i możemy tego sięgnąć. Stracisz czas bystry człowieku na tym co Ciebie i mnie nie lubi i nie mówi Tobie i mi, że właśnie tak należy - a skupiając i badając to co piękne osiągniesz to wszystko czego być może jeszcze nie wiesz, że właśnie szukałeś i czas tylko marnowałeś. Szaleństwo do piękna to według mnie zbliżanie się do prawdy, dystans do niego, spekulacje na różne tematy, zdystansowanie się do delikatności sentymentalności Twojego życia wywiezie Cię na manowce kradnąc Twój czas nie przepraszając. Chciałem Ci to napisać, pozdrawiam ciepło.
Bogiem jest niebo, fachowo: Świat Idei
Oto rzecz, która przez nasze ograniczenia potrafi szkodzić, czy będzie, czy nie będzie w określonej chwili używana: wiarygodność
https://www.youtube.com/watch?v=AYPcf2pbrYo
Awatar użytkownika
1Prawda1
 
Posty: 1143
Rejestracja: 31 maja 2015, 23:31

Re: Totalny brak bezwględnej prawdy "spirytyzm"

Postautor: Krzysztoff » 08 mar 2017, 20:43

czarnyMag pisze:- i on też nie pamiętał (miał pustkę w głowie) przez ten okres :( Jego dusza/dusza mej żony/dusza mego kuzyna/i moja mamy w tym czasie pustkę! - Nie istnieliśmy :(


Ja prawie codziennie zasypiam i rano nie pamiętam nic z tego okresu - czy to oznacza że nie istnieję przez ten okres ?

Co z tymi którzy nie mieli żadnej aktywności mózgowej i wszystko pamiętają ?

Spirytyzm mówi o tym że oddzielenie od ciała i "dojście do siebie" Ducha trwa pewien czas
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości