nastepne wcielenia

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Natasza » 13 lis 2016, 09:47

Pablo diaz pisze:


(...)wiedząc jednak, że Duchy mają
możliwoœść wywierania wpływu na materiê i są wykonawcami woli
Boga, pytamy: czy to niektóre z nich działają na elementy natury, by je
poruszyć, uspokoić lub nimi kierować?
„Przecie¿ to oczywiste; inaczej być nie może; Bóg nie oddziałuje
bezpośœrednio na materiê; posiada wykonawców swych poleceñ na każdym stopniu rozwoju œświatów”.


Pablo pytania:

1) bóg o jakim piszesz ,nie może oddziaływać bezpośrednio na materię : dlaczego nie może?
2) co jest między granicami tych światów uniemożliwiającego bezpośrednie oddziaływanie dla ,, boga ,, o którym piszesz?
3) ,, bóg ,, posiada wykonawców swoich zleceń /poleceń ( bo rozumiem , że jak jest polecenie to znaczy , że jest wydany rozkaz )- kim są wykonawcy? w jaki sposób pojawiają się na ziemi - tylko proszę o możliwie dokładny opis - akt zrodzenia kto z kim - kim muszą być rodzice , czy to akt fizyczny czy akt na wpół fizyczny? czy inny sposób , proszę podaj jaki
4) czy wśród współczesnych obecnie zyjących istot na ziemi znasz tych wykonawców pośrednio lub bezpośrednio? jeśli tak czy możesz mi przybliżyć ich sylwetki
5) jednym z wykonawców woli ,,boga,, był żyjący dwa tysiące lat temu Jezus- czy potrafisz napisać w jaki sposób został człowiekiem w jaki sposób doszło do aktu stworzenia- proszę o konkrety

Pablo wiem, że Ty piszesz bardziej poetycko, a ja z poezją nie mam nic wspólnego, dlatego w miarę możliwości proszę napisz do mnie konkretami , bym mogła to lepiej zrozumieć , ogólnie koncepcję Twej myśli pojmuję, ale brak mi w tym szczegółów

dziękuję za zaangażowanie w temat
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Nikita » 13 lis 2016, 12:52

Do mnie trafia to co napisal Pablo...mamy wolna wole ale zarazem sa konsekwencje naszych czynow wiec nie mozemy sobie robic co chcemy i oczekiwac, ze wszytsko bedzie po naszej egoistycznej mysli. Ktos np. ma wolna wole i zabije czlowieka i mysli, ze to mu sie upiecze....ale niestety ...wszytsko co wysylamy do nas wraca.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Nikita » 13 lis 2016, 12:54

Tak mnie teraz naszlo, ze Ci co Maja juz dosc , sa zmeczeni zyciem i zmaganiem sie nim...byc moze sa to stare dusze, ktore tym bardziej powinny sie za siebie wziasc i starac sie zmienic na lepsze....bo to co sobie sami posiejemy do nas wroci...i tylko to.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: nastepne wcielenia

Postautor: danut » 13 lis 2016, 13:46

Zmęczenie życiem Nikito jest często spowodowane bólem fizycznym i niedomaganiem ciała i nie ma to nic wspólnego ze zmęczeniem ducha i z tym, że komuś się nie chce żyć bo nie i najlepiej by noszono go w lektyce i obdarowywano pochwałami i pokłonami, a jeśli tego nie robią to lepiej mu jest nie żyć. Zmęczenie fizyczne oczekuje śmierci tego ciała nieswojej naprawdę, bo zawsze może realizować swoje życie w innej postaci - nowej, fizycznie zdrowej.

"Powinny się za siebie wziąć" - Co eto znaczy? Człowiek umierający ma wstać z łózka i nadal działać dla dobra innych, nimi się opiekować, a niby jak, gdy nie da rady? Wydaje mi się, że w tym zdaniu za dużo wymagasz od innych, a mało od siebie. :) Nie zastanowiłaś się przez co, kiedy i jak i gdzie komuś pomóc, a komu nie, stanęłaś na stanowisku - zarządcy bijącego upadającego pod ciężarem niewolnika.

Nadto dusza czuje kiedy wykonała na tej Ziemi swój plan i ma z niej odejść. Każdy odchodzi, a temat dotyczył naszych decyzji pośmiertnych, a nie kurczowego trzymania się tej rzeczywistości i trwania tylko w niej.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: nastepne wcielenia

Postautor: danut » 13 lis 2016, 15:34

Nikita pisze:Do mnie trafia to co napisal Pablo...mamy wolna wole ale zarazem sa konsekwencje naszych czynow wiec nie mozemy sobie robic co chcemy i oczekiwac, ze wszytsko bedzie po naszej egoistycznej mysli. Ktos np. ma wolna wole i zabije czlowieka i mysli, ze to mu sie upiecze....ale niestety ...wszytsko co wysylamy do nas wraca.


Każdy czyn, myśl, zamiar ma swoje konsekwencje, w taki sposób pociąga się za łańcuchy zdarzeń i tworzy sieci. Tak - nic nam się nie upiecze, nic nie stanie się tak jak to stworzymy sobie w wybujałej wyobraźni, ona jest zbyt pobieżna opiera się na ograniczonym postrzeganiu i nie zna tych wszystkich zasad tkania rzeczywistości tej i innych. Warto jest o tym wiedzieć, choć cokolwiek, by nie bujać w obłokach. Życie jednostki przebiega w wielu przestrzeniach, one winy się wspierać a nie działać przeciw sobie, bo tak niestety robimy, przez to, że nie wiemy o tym.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Nikita » 13 lis 2016, 17:49

Danut mowiac o braniu sie za siebie mam na mysli glownie siebie ale jezeli ktos z tej mojej refleksji tez skorzysta to czemu sie mam z tym nie podzielic? Wkoncu po to jest forum aby sie nawzajem inspirowac...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Mirek » 13 lis 2016, 18:17

Poniżej przytaczam fragment "Rozmów z Bogiem" N.D. Walscha, który idealnie pasuje do tego tematu:

"(...)Zgadza się. Lecz kiedy was tworzyłem, nie powołałem was do jednorazowego istnienia, ułamka czasu w skali wszechświata, nie skazałem was na nieuchronne błądzenie i liczenie na jakiś cud na koniec. Próbowałem wyobrazić sobie taki układ, ale nadal nie umiem powiedzieć, jaki miałbym w tym cel.
Wy również nie potraficie tego odgadnąć. Dlatego powtarzacie: “Niezbadane są drogi Pana", i tym podobne sentencje. Ale Ja nie działam po kryjomu. Wszystko, co czynie, ma swój powód i jest kryształowo jasne. Tłumaczyłem, po co was stworzyłem i jaki jest cel waszego istnienia, wiele razy w trakcie tego dialogu.
Reinkarnacja doskonale przystaje do tego celu, którym jest Moje tworzenie i doświadczenie, Kim Jestem za pośrednictwem was, w kolejnych waszych żywotach, oraz za pośrednictwem innych istot obdarzonych świadomością, jakie umieściłem we wszechświecie.
Więc ISTNIEJE życie na innych -
Oczywiście, że tak. Naprawdę uważasz, że jesteście zupełnie sami w tym olbrzymim wszechświecie? Ale ten temat poruszymy później...
...Obiecujesz?
Obiecuje.
Zatem twoim celem jako duszy jest doświadczenie siebie jako Całości. My wszyscy ewoluujemy. Stajemy się.
Czym? Nie wiemy! I nie dowiemy się, dopóki tam nie dotrzemy! Ale sama podróż sprawia Nam radość. I jak tylko “tam dotrzemy", jak urzeczywistnimy kolejna najwyższa idee samych siebie, wymyślimy jeszcze wspanialsza, jeszcze szczytniejsza, i radość nie będzie miała końca.
Nadążasz?
Tak. Mógłbym już to niemal przytoczyć słowo w słowo.
To dobrze.
Wiec... w życiu chodzi o zdecydowanie, Kim Jesteś W Istocie, i bycie tym. Robisz to codziennie. Każdym swym czynem, myślią, słowem. Tak przedstawia się prawda.
W takiej mierze, w jakiej jesteś zadowolony ze swego – Kim Jesteś w obecnym doświadczeniu – będziesz się go trzymał, dokonując jedynie drobnych poprawek tu i ówdzie w drodze do doskonałości.
Paramahansa Yogananda stanowi przykład osoby bliskiej osiągnięcia “ideału" pod względem uzewnętrznienia swojego o sobie mniemania. Miał bardzo jasny pogląd na to, kim jest i jaka wieź łączy go ze Mną, i starał się to wyrazić swoim życiem. Pragnął doświadczyć swej idei samego siebie w rzeczywistości, poznać ja doświadczalnie.
Tak samo postąpił Babę Ruth. Miał bardzo jasny pogląd na to, kim jest i jaka wieź łączy go ze Mną, i starał się to wyrazić swoim życiem. Pragnął doświadczyć swej idei samego siebie w rzeczywistości, poznać ją doświadczalnie.
Niewielu ludzi sięga tego poziomu. Ma się rozumieć, Mistrz i Babę różnili się całkowicie w swych zapatrywaniach na siebie mimo to obaj znakomicie je przedstawili w życiu.
Zupełnie inaczej wyobrażali też sobie Mnie, to pewne, wychodzili z odmiennych założeń na Mój temat i stosunku, jaki łączy ich ze Mną. I te różnice znalazły odbicie w ich myślach, słowach i czynach.
Jeden emanował spokojem i pogodę ducha i zsyłał pokój i pogodę ducha na innych. Drugim targały rozterki, niepokój i czasami złość (zwłaszcza gdy nie mógł postawić na swoim) i przenosił niepokój na innych.
Obaj byli dobroduszni – łagodniejszego niż Babę ze świecą by szukać – a różnica miedzy nimi polegała na tym, że jeden nie posiadał właściwie żadnych dóbr materialnych, lecz nigdy nie pragnął niczego ponad to, co dostał, zaś drugi “miał wszystko", lecz nigdy nie dostał tego, czego naprawdę pragnął.
Gdyby Babe'a Rutha czekał taki koniec, przypuszczam, że byłoby nam smutno z tego powodu, lecz dusza, która wcieliła się jako Babę Ruth, jest jeszcze daleko od kresu wędrówki zwanej ewolucją. Miała sposobność dokonania przeglądu doświadczeń, jakie zgotowała sobie oraz innym, i stanęła przed wyborem, czego doświadczyć następnie w swym dążeniu do stwarzania i odtwarzania siebie w coraz doskonalszym wydaniu.
Przerwiemy na tym naszą opowieść o tych dwóch duszach, gdyż obie dokonały już następnego wyboru – i doświadczają już jego skutków.
To znaczy, że wcieliły się w nowe ciała?
Błędem byłoby sądzić, że reinkarnacja – przybranie koleinęj fizycznej postaci – stanowiła jedyną dostępną dla nich możliwość.
Jakie są te inne możliwości?
Takie, jakich sobie zażyczą.
Wyjaśniałem już, co dzieje się po tak zwanej “śmierci".
Niektóre dusze czują, że wiele jeszcze chciałyby się dowiedzieć, więc trafiają do “szkoły", zaś inne dusze – “stare", jak je określacie – je uczą. Czego je uczą? Że nie ma nic, co musiałyby poznawać. Że nigdy nie musiały niczego się uczyć. Że wystarczy tylko sobie przypomnieć. Pamiętać, Kim i Czym Są W Istocie.
“Dowiadują się", że doświadczyć Swej Prawdziwej Istoty można przez bycie Nią. Przypomina im się o tym w sposób łagodny, obrazowo.
Pozostałe dusze już o tym pamiętają, gdy docierają na “druga stronę". (Posługuje się znajomymi wam określeniami, aby same słowa nie stały na przeszkodzie rozumieniu.) Dusze te mogę od razu przejść do radosnego spełnienia swych życzeń odnośnie tego, czym pragną “być". Mogą wybrać spośród miliona, zyliona Moich przejawów i doświadczyć tego natychmiast. Może to się wiązać z przybraniem fizycznej postaci.
Dowolnej? Dowolnej.
Więc to prawda, że dusze mogą wcielać się w zwierzęta – że Bóg może być krową? A krowy są naprawdę święte?
(Ah-mh) Przepraszam.
Miałeś całe życie na odgrywanie komika estradowego. I, nawiasem mówiąc, patrząc na twoje życie, można powiedzieć, że udało ci się zmienić je w komedie.
Brrram! Ale mi dołożyłeś. Orkiestra tusz!
Dzięki, dzięki.
Ale żarty na bok, panowie... Odpowiedź brzmi – tak, dusze mogą wracać pod postacią zwierząt. Pytanie, czy chcą? Raczej nie.
Czy zwierzęta mają dusze?
Jeśli choć raz zaglądałeś zwierzęciu w oczy, znasz już odpowiedź na to pytanie.
Więc skąd mogę wiedzieć, że to nie moja babcia, wcielona w mojego kota?
Proces, o którym tu mowa, jest ewolucja. Samo--tworzeniem i ewolucja. A ewolucja zmierza tylko w jedna stronę. Wzwyż. Zawsze wzwyż.
Największym pragnieniem duszy jest doświadczać wciąż wyższych aspektów siebie. Dlatego pnie się do góry, nie w dół, po ewolucyjnej skali, aż osiągnie nirwanę – całkowity Jedność ze Wszystkim. Czyli ze Mną.
Lecz skoro dusza pragnie doświadczać siebie w coraz wyższym wydaniu, po co zadawałaby sobie trud przybierania ponownie ludzkiej postaci? To z pewnością nie przybliża jej do celu.
Jeśli dusza po raz kolejny się wciela, to po to, aby dalej doświadczać i dalej ewoluować. Wiele poziomów ewolucji można zaobserwować u ludzi. Można wcielać się wiele razy – setki – i piać się wciąż wzwyż.
Lecz nie da się tego pogodzić z powrotem do niższych form życia. Stad powrót taki nie następuje. Nie przed osiągnięciem przez dusze ostatecznego zjednoczenia ze Wszystkim Co Jest.
Z tego wynika, że muszą powstawać “nowe dusze", wcielające się w niższe formy życia.
Nie. Każda istniejąca dusza została stworzona Jednocześnie. Jesteśmy tu wszyscy Teraz. Ale jak już tłumaczyłem, kiedy dusza (cząstka Mnie) osiąga ostateczne spełnienie, ma możliwość “rozpoczęcia od nowa", “zapomnienia", aby mogła stworzyć siebie od podstaw jeszcze raz. W ten sposób Bóg nieustannie na nowo doświadcza siebie.
Dusza może wybrać “wtórny obieg" po niższych formach życia, ilekroć zechce.
Bez reinkarnacji – bez możliwości powrotu do postaci fizycznej – dusza musiałaby osiągnąć wszystko, do czego dąży, w ramach jednego życia, a to o wiele krócej niż jedno mgnienie na kosmicznym zegarze.
Zatem tak, reinkarnacja jest faktem. Jest prawdziwa, celowa i doskonała.
Dobrze, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Powiedziałeś, że czas nie istnieje, że wszystko dzieje się naraz, teraz. Zgadza się?
Zgadza się.
Następnie dałeś do zrozumienia, że wszyscy istnieje my “cały czas" na różnych poziomach, czy też w różnych punktach, w kontinuum czasoprzestrzennym.
Tak jest naprawdę.
W porządku, lecz od tego właśnie wszystko się gmatwa. Jeśli moje jedno “ja" w kontinuum czasoprzestrzennym “umiera", a potem powraca tutaj jako inna osoba... to... to kim ja właściwie jestem? Musiałbym w takim razie istnieć w dwóch osobach jednocześnie. A jeśli to powtarza się przez całą wieczność, jak twierdzisz, wówczas jestem setką ludzi naraz! Tysiącem. Milionem. Milionem wersji miliona osób w milionie punktów w czasoprzestrzennym kontinuum.
Tak.
Nie mogę tego pojąć. Mój umysł nie jest w stanie tego ogarnąć.
Właściwie, poradziłeś sobie z tym bardzo dobrze. To niesłychanie zawiłe zagadnienie, a ty się z nim całkiem nieźle uporałeś.
Ale... ale... jeśli to prawda, wówczas “ja" – ta cząstka “mnie", która jest nieśmiertelna – muszę ewoluować na miliard różnych sposobów pod miliardem postaci w miliardzie punktów na Kosmicznym Kole w wiecznej chwili teraźniejszości.
I znów masz racje. To właśnie robię. Nie, nie. Powiedziałem, że to ja muszę robić. Racja. To właśnie powiedziałem.
Nie, nie, moje słowa -
Wiem, jakie były twoje słowa. Całe zamieszanie wynika stad, że ty ciągłe upierasz się przy rozgraniczaniu siebie i Mnie.
A jest tylko jeden z Nas?
Nigdy nie było nas więcej, nigdy. Dopiero teraz to spostrzegłeś?
Chcesz powiedzieć, że cały ten czas rozmawiałem sam ze sobą?
Coś w tym rodzaju. To znaczy, że nie jesteś Bogiem?
Tego nie powiedziałem. Czyli jesteś Bogiem?
Owszem.
Lecz jeśli Ty jesteś Bogiem, i Ty jesteś mną a ja Tobą – wtedy... wtedy... ja jestem Bogiem!
Jesteś Bogiem. Zgadza się. Nazwałeś rzecz po imieniu.
Lecz nie tylko jestem Bogiem – jestem też wszystkimi innymi ludźmi.
Tak.
Czy to oznacza, że nikt i nic nie istnieje oprócz mnie?
Czyż nie rzekłem: Ja i Mój Ojciec jesteśmy Jednym?
Owszem, ale...
/ czy nie rzekłem też: Wszyscy jesteśmy Jednym?
Tak. Ale nie wiedziałem, że należy to rozumieć dosłownie. Myślałem, że mówisz w przenośni. Sądziłem, że to bardziej formuła filozoficzna niż stwierdzenie faktu.
To jest stwierdzenie faktu. Wszyscy stanowimy Jedno. To właśnie kryje się pod słowami: “Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu spośród mych braci... mnieście uczynili". (...)"
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Pablo diaz » 13 lis 2016, 18:34

Natasza pisze:
Pablo diaz pisze:


(...)wiedząc jednak, że Duchy mają
możliwoœść wywierania wpływu na materiê i są wykonawcami woli
Boga, pytamy: czy to niektóre z nich działają na elementy natury, by je
poruszyć, uspokoić lub nimi kierować?
„Przecie¿ to oczywiste; inaczej być nie może; Bóg nie oddziałuje
bezpośœrednio na materiê; posiada wykonawców swych poleceñ na każdym stopniu rozwoju œświatów”.


Pablo pytania:

1) bóg o jakim piszesz ,nie może oddziaływać bezpośrednio na materię : dlaczego nie może?
2) co jest między granicami tych światów uniemożliwiającego bezpośrednie oddziaływanie dla ,, boga ,, o którym piszesz?
3) ,, bóg ,, posiada wykonawców swoich zleceń /poleceń ( bo rozumiem , że jak jest polecenie to znaczy , że jest wydany rozkaz )- kim są wykonawcy? w jaki sposób pojawiają się na ziemi - tylko proszę o możliwie dokładny opis - akt zrodzenia kto z kim - kim muszą być rodzice , czy to akt fizyczny czy akt na wpół fizyczny? czy inny sposób , proszę podaj jaki
4) czy wśród współczesnych obecnie zyjących istot na ziemi znasz tych wykonawców pośrednio lub bezpośrednio? jeśli tak czy możesz mi przybliżyć ich sylwetki
5) jednym z wykonawców woli ,,boga,, był żyjący dwa tysiące lat temu Jezus- czy potrafisz napisać w jaki sposób został człowiekiem w jaki sposób doszło do aktu stworzenia- proszę o konkrety

Pablo wiem, że Ty piszesz bardziej poetycko, a ja z poezją nie mam nic wspólnego, dlatego w miarę możliwości proszę napisz do mnie konkretami , bym mogła to lepiej zrozumieć , ogólnie koncepcję Twej myśli pojmuję, ale brak mi w tym szczegółów

dziękuję za zaangażowanie w temat


Nie piszę o Bogu (zrobiłem ,kopiuj -wklej z ,,Księgi Duchów,,) To Duchy Wyższe przekazują wiedzę w temacie .
Nie zauważyłem nigdzie ,ażeby napisane było,że Bóg nie może oddziaływać bezpośrednio na materię ,tego nie wiemy.

Natomiast wiemy ,że Bóg chce ,aby zrówno pośród najmniejszych jak i największych duchów wcielonych jak i odcieleśnionych powstała więź solidarności.
Kiedy ludzie zaczną praktykować moralność Chrystusa,wtedy bedą mogli powiedzieć,że nie potrzebują więcej moralistów
wcielonych i bezcielesnych :Bóg już nie będzie więcej nikogo posyłał.Istoty ludzkie znajdą się na poziomie w którym brać będą odpowiedzialność za siebie.

Aby rozwinąć inteligencję i moralność w istocie ludzkiej Bóg stopniowo od tysięcy lat posyłał i posyła Duchy.
Duchy wielkich postaci ,które inkarnowały na Ziemi ,bez sporu są i byli indywidualnościami silnymi ,kórych
działanie rozprzestrzeniała się powoli.Jeśli któraś z postaci Mojżesza,Eliasza,Sokratesa czy Platona przyszłaby
w dzisiejszych czasach,objawiając stan świata duchowego ,kto spróbowałby w czasach tak wielkiego sceptyzmu
przyznać im absolutną prawdę?Człowiek dzisiejszych czasów nazwałby ich marzycielami lub utopistami.
Prawda musiała być przekazywana przez wieki,aby zostać zaakceptowana przez masy.

Zapytajmy się ,o geniuszy ,którzy przyszli na ziemię,skąd ich wiedza,czy należą do ludzkości,czy mogli nabyć ją tylko
w tym życiu,dlaczego i w jakim celu przyszli na Ziemię.Tylko nie mówmy jak materialiści ,to czysty przypadek ,że posiadają
mózg lepszej jakości.

Bóg nie oddziałuje bezpośrednio na materię ,ponieważ chce,aby istoty,które stworzył od tych najmniejszych po największe -które osiagnęły wysoki poziom ewolucyjny (same z siebie)inspirowały nas do wszelakich odkryć między innym natury.
Na przykałd w Ewangelii znależć można moment zatrzymania burzy przez Jezusa . W tym fragmencie nie znajdziemy żadnego morału dla człowieka jedynie pokazuje on ,że Jezus wiedział w jaki sposób działają prawa natury .Jezus pokazał,że człowiek w przyszłości również pozna te prawa i będzie musiał kierować siłami natury.Człowiek musi poznać nie tylko siebie ,ale również strukturę planet,atmosfery jak na wywierać wpływ na nią wpływ itd...
Pytasz o współczesnych wykonawców ewolucji.Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu przyczyniamy się rozwoju istot ludzkich.Od piekarza ,brukarza,Świątobliwości Dalajlama po wspaniałych naukowców...każda istota tu i teraz jest bardzo ważna w tym procesie .
Nie byłem przy akcie poczęcia,ani przy narodzinach Jezusa,niewykluczone,że wszystko odbyło się typowo jak dla rodziny
homo sapiens.
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1550
Rejestracja: 09 kwie 2012, 10:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: nastepne wcielenia

Postautor: Natasza » 13 lis 2016, 18:50

wprawdzie nie otrzymałam odpowiedzi na jakie liczyłam, ale bardzo Ci Pablo dziękuję i fajnie napisałeś o tym ,, piekarzu,, itp
w tym wszystkim chodzi o to jak w tych kawałach : pewnego dnia spotkał się Polak, Rosjanin i Niemiec...
ważne by ludzie o różnych poglądach i wiedzy umieli rozmawiać , bo mimo różnic możemy wymieniać się tym co wiemy a przez to przecierać nowe nieznane szlaki
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: nastepne wcielenia

Postautor: soldado » 13 lis 2016, 19:54

Nikita pisze:Chcialam zapytac czy to, ze jeszcze mamy przed soba wiele wcielen jest dla Was czyms pozytywnym czy raczej czyms przykrym?


Dla mnie bardzo przykrym.
W tym wcieleniu widziałem bardzo dużo cierpienia...
Dlatego mnożąc to poprzez kolejne wcielenia wychodzi liczba nie do akceptacji jak dla mnie.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 4 gości