Osoby żyjące również mogą odprowadzać zmarłych.
Miałem okazję odprowadzić jedną osobę. Żonę mojego znajomego, która umarła na niewydolność układu trawiennego po 6 chemioterapiach.
Chorowała na nowotwór i miała już przerzuty. Gdy onkolodzy dawali jej 2 tygodnie życia i nie chcieli się już nią zajmować dopiero wtedy poprosiła mnie o pomoc. Niestety chemia zrobiła za duże spustoszenie.
Jednakże moja pomoc pozwoliła jej odzyskać zdrowie psychiczne. Wróciła do pełnej sprawności ruchowej, a metoda oczyszczania organizmu sprawiła, że nastąpił proces remisji raka. Przezyła jeszcze pół roku. Umarła w hospicjum w wierze, że wyzdrowieje. Przez czy miesiace od śmierci duch jej leżał w tamtym łóżku nie zdając sobie sprawy, że umarła. Tak silną wolę miała i wiarę, że wyzdrowieje.
Wtedy przypomniało mi się co mówił mój znajomy naturoterapełta o świecy, która pomaga podczas modlitwy zmarłemu skierować się ku światłu. Przez kolejne trzy wieczory modlił się za nią przy świecy, a czwartego dnia przyśniła mi się tak realistycznie i dziękowała za to co zrobiłem dla niej przez ostatnie pół roku życia i uświadomiłem jej, że nie żyje. Powiedziała wtedy o şwiecy, że dzięki niej odnalazła światło.
Nie zamierzam Pablo Cię do niczego przekonywać. O świecy wiem od znajomego i z doświadczenia, które przeżyłem.
