W moim przypadku , wgladalo to tak , ze czesto budzilam sie krotko po zasnieciu, bylam zmuszona wyjsc z lozka i szukac dlugopisu i kartki do pisania. Poniewaz czesto taka zaspana nie potrafilam porzadnie piszacego dlugopisu albo wiekszej kartki znalezc, czulam energie ponaglania, poirytowania i zniecierpliwienia.
Bywalo, ze na wpol spiaco gryzmolilam zdania z wyrazami, ktorch potem nie potrafilam odczytac, poniewaz sie do tego pisania niespecjalnie przykladalam.
Dyktowane mi byly przede wszystkim !!! wiersze z dosc porzadnymi rymami, o dawnej WSI POLSKIEJ, i do tego jakas gwara staropolska !!! Sama nie wymyslilabm czegos takiego, bo nie czuje potrzeb pisac dziwnych wierszy o kwitncych malwach i bielonch chalupach albo tancujacych dziouchach, tym bardziej na spiaco!!!
Po zapisaniu , odkladalam kartke na bok i zasypialam jak kamien bez jakichkolwiek natretnch czy nieprzyjemnych mysli. Przpominalo mi sie to pisanie przewaznie dopiero na drugi dzien, i wtedy czytalam, albo tez probowalam odczytac co nabazgralam.
Osobiste dla mnie albo moich bliskich, przekazy , dyktowane byly rzadko i zawsze jakas dziwna gwara + rymowane.
Z biegiem czasu staralam sie miec zawsze cos do pisania pod reka.
Istotnym jest tez fakt, ze dla sprawdzenia , probowalam sama ulozyc rymowany logiczny wiersz, na cala kartke. Portrzebowalam na to mnostwo czasu i wciaz bylo cos nie tak.
Natomiast te dyktowane trwaja krocej niz kilka minut.
Podczas pisania przekazu nigdy nie realizowalam co ja tam pisze, to sie po prostu dzialo a ja bylam jakby sterowana. Nigdy przy tym nie mialam negatywnych emocji, natomiast za kazdym razem bylam zdziwiona i wiedzialam ze dzieje sie cos magicznego.