Margootje pisze:Bardzo pięknie i rzeczowo, Konradzie.. Dziękuję za Twój mądry i wyważony wywód.
Nie ma znaku równości między duchowością a religijnością. I nie może być!
Sprowadzanie spirytyzmu do modlitw czy egzorcyzmów (!) jest po prostu śmieszne i małostkowe. Podkreślam z całą mocą, że nie mam zamiaru tutaj nikogo obrażać.
Proponuję Państwu poszerzenie horyzntów poprzez poczytanie lektury światowej na temat spirytyzmu, a nie tylko infantylnych "ksiąg" duchów lub t.p.
Spirytyzm to nie zabawa ani wierzenie! Nie wystarczy odmawiać zdrowaśki by mienić się spirytystą. Nie wystarczy rwnież wierzyć w duchy, by nazywać się spirytystą. Wielu światowej sławy spirytystów było ogromnymi sceptykami, ale o tym polscy "spirytyści" z różańcem w garści zapewne nie wiedzą... Wielu spośród znanych spirytystów było zupełnie niewierzących (w kontekście religii)!
Nie jest żadną tajemnicą, że biblia - w jakiejkolwiek wersji (nowy, starty testament, koran, tora czy inna) oparta jest na na uniwersalnych prawdach, jednak służy wyłącznie do manipulacji.
Ktoś kto naprawdę miał kontakt z drugą stroną myśli szerzej i przejrzyściej.
Więc zamiast się tu odszczekiwać i obrażać osoby o odmiennym zdaniu i innej percepcji, proponuję poszerzyć horyzonty i pójść dalej w poszukiwaniu Prawdy i Źródła.
Miłego dnia życzę i żegnam.
Margootje nie sądzę, aby ktokolwiek tutaj traktował spirytyzm jako zabawę. Ja osobiście doszedłem to spirytyzmu od strony ateizmu i akurat nie wierzę w spirytyzm tylko przekonały mnie fakty. Zresztą w nic nie wierzę na zasadzie prawdy objawionej. Nie modliłem się przez około dwadzieścia pięć lat, ale teraz to robię, choć nie "klepię zdrowasiek" i nie obracam w dłoniach różańca. Modlitwa bardzo pomaga mi to w wymiarze duchowym.
Wiesz co mnie zadziwia w twoim sposobie podejścia do spirytyzmu ? To, że stawiasz się ponad innymi, bo ty posiadasz wiedzę.
O ile wiem, to właśnie spirytyzm uczy pokory, oraz tego, że lepiej być katolikiem trzymającym się nauk Jezusa niż spirytystą mającym przekonanie że posiadł jedyną prawdę, a ludzie kierujący się naiwna religijnością są (przepraszam za określenie) idiotami. W sumie przecież nie ma znaczenia w co się wierzy,( czy nie wierzy ) tylko to jak przeżyje się życie i czy empatia sprawi, że będziemy kierować się zrozumieniem oraz miłością wobec innych ludzi. Swoją drogą nie sądzę, aby Księga Duchów była infantylną lekturą. Byłaby nią, gdyby Kardec wymyślił ją od początku do końca, mniej więcej tak jak ja kiedy piszę opowiadania. Księga Duchów akurat nie jest beletrystyką, i zawiera bardzo spójny obraz świata. Dopełnia to, czego nie potrafi zrobić nauka.
A propos religijności. Kiedyś mieszkałem w hotelu z "katolikiem fanatykiem". Fanatykiem w tym sensie, że prowadziliśmy długie rozmowy o sensie życie i starał się przekonać mnie ateistę (podówczas) do wiary. Oczywiście nie udało mu się to, choć staliśmy się przyjaciółmi. Wiesz co mnie najbardziej zaskoczyło (i wzbudziło mój szczery podziw) ? Mając dwoje swoich dzieci, adoptował dziecko z wadą serca bo to nakazywała mu jego religijność. Żałuję, że wtedy nie znałem spirytyzmu, bo nasze dyskusje byłyby bardziej merytoryczne, ale nie wydaje mi się aby on robił źle kierując się religijnością, która nakazała mu zaopiekowanie się porzuconym przez matkę dzieckiem. Klepał zdrowaśki, zaciągnął mnie na drogę krzyżową (nota bene bardzo mi się podobała - bo to było w górach i wszyscy z pochodniami w nocy stacja po stacji wchodzili na szczyt góry) ale nie uważam go ani za infantylnego, ani ograniczonego. To po prostu dobry człowiek. Naprawdę dobry. Uważasz, że wiedza stoi ponad dobrocią ?