Luperci Faviani pisze:Jeśli ktoś prosi o przebaczenie, uniża się, więc z jego perspektywy wybaczający znajduje się na wyższej pozycji. Przebaczający nie wywyższa się, ale został wywyższony. Miłość do bliźniego nie pozwala wybaczającemu wykorzystać tej sytuacji przeciwko pokornemu, lecz wykazuje dla niego zrozumienie.
Dobrze, zgodzę się, ale piewotny temat jest nieco inny. Nie piszemy o sytuacji w której ktoś się do nas zwraca z prośbą/słowami „wybacz mi”. Piszemy tu o paleniu mastów/zrywaniu kotaktów z kimś kto z nas dosłownie wyżera energię i nie ma ochoty na poprawę, bo taka jest na tę chwilę jego świadomość.
Luperci Faviani pisze:Czasami aby nie sprawić komuś przykrości należy przyjąć "postawę wyższości", ale bez wywyższania się.
Nie rozumiem

Nikita pisze:Moim zdaniem slowo wybaczenie nie ma w sobie wyzszosci bo jak ktos kogos skrzywdzil to oczekuje wybaczenia a nie akceptacji....
No dobrze, ale znowu nie mówimy o sytuacji gdy ktoś kogoś o coś prosi. Gdy ktoś prosi, to już zupełnie inna para kaloszy
A jak nie prosi, to nie pozostaje nam nic innego jak tylko akceptacja/szacunek do odmienności poglądów.
konrad pisze:Akceptacja to moim zdaniem niewłaściwe słowo, przynajmniej jeśli brak jakiegoś rozszerzenia tego pojęcia. Akceptując, godzimy się na coś.
Oczywiście, że się godzimy. A co niby mamy robić? Walczyć z odmiennymi poglądami od naszych, nawracać innych ludzi (gdy ktoś nawet nie „czuje” nawrócenia), ewangelizować? Taka postawa wypala naszą cenną energię. Chcesz zmienić świat, to zacznij od siebie.
Znacie powiedzenie: głupi płynie pod prąd a mądry z prądem
konrad pisze: Ale przebaczenie oznacza, że skupiamy się na walce z czynami, a nie ludźmi. Wobec tych ostatnich jesteśmy wyrozumiali, czyli uznajemy, że mogą się mylić i wspieramy ich, by odnaleźli właściwą drogę.
Ciekawa jestem jak wspieramy? Znowu ewangelizacja na siłę? Na różnych poziomach świadomości nie ma porozumienia.
A tak poza tym, akceptuję to że mamy różne poglądy na jeden temat, a nie wam wybaczam Wam tego, bo po prostu nie ma co wybaczać
