"Baw się,o łaskawy,twa głowa to pusta skorupa,
A twój umysł igra bez konca..."
(przysłowie hinduskie)
Az do tego stulecia obowiązek udowodnienia należał do niewierzacych.Dzisiejsza nauka głosi,że z braku namacalnego dowodu możemy obalić wszelkie pojecia Boga,aniołow,duchów,duszy i życia po śmierci.Obecnie wierzący musi do wiesć,że Bóg i dusza istnieja-dla wielu triumf materializmu jest tak wielki ,że nawet ukazanie im,dlaczego powinniśmy liczyć się z wyższymi mocami jest trudnym zadaniem.
Czy istnieje jakakolwiek szansa na kompromis?Miejscem,gdzie metafizyka łączy się z fizyką jest bez wątpienia mechanika kwantowa.Słowo "kwant" pochodzi z łacinskiego "quantum"-"pakunek".Elementy składowe materii to niewielkie "pakunki" energii.Jednym z najdziwniejszych odkryć fizyki kwantowej jest to,że te czastki mogą jednocześnie znajdować się w dwóch miejscach.Co więcej,znikają w jednym miejscu i pojawiają się w drugim bez pokonywania przestrzeni dzielącej oba punkty.To więcej niż teoria .Bilokacja cząsteczek subatomowych została wielokrotnie wykazana na drodze eksperymentalnej!Brzmi jak absurd,ale to prawda.Ale to nie wszystko:
Dawno już,bo w 1800 r. T.Young wykonał eksperyment,w którym udowodnił,że swiatło nie skłąda się z materialnych czasteczek,ale jest falą przemieszczającą się w przestrzeni w taki sam sposób,w jaki fale poruszają się po powierzchni wody.W jakiś czas potem odkryto,że swiatło ma jeszcze inni własciwości zaprzeczające teorii falowej:zauważono,że kiedy światło pada na jakiś obiekt, "wybija"elektrony z jego powierzchni.Albert Einstein zaproponował następujące wyjaśnienie:gdyby światło składało się z materialnych cząstek,to własnie siła ich uderzenia powodowałaby obruszenie elektronów.Nazwał te cząstki "fotonami".Nie potrzebują one nośnika;mogą swobodnie poruszac się w próżni.Jednakże nadal obserwowano falowe zachowanie swiatła-zdawało się ono składac zaówno z materialnych elementów jak i z "rozmazanej"fali.Jednym słowem doszło do swoistego absurdu,z którym trzeba było sobie jakos poradzić:wykonano wielokrotnie powtarzany eksperyment,który wykazał,że żyjemy w znacznie dziwniejszym świecie niż przypuszczaliśmy.
Nie będę tu opisywać całego eksperymentu,w każdym razie wyłonił sie z niego wniosek,że swiatło podrózuje jako fala,ale wyrusz i dociera do celu jako cząsteczka.Zjawisko to nazwano "dualizmem korpuskularno-falowym"
Swiatło nie ma masy ani położenia.Jego czasteczki(lub fale) zawsze podrózują z predkoscia swiatła,a wiec muszą istnieć poza czasem i przestrzenią.Aby istniec w przestrzeni,obiekt musi miec mase:swiatło jej nie ma.Aby istnieć w czasie,obiekt musi się w nim poruszać.Jednak przy prędkosci światła czas tak bardzo się rozciąga,że praktycznie nie istnieje.A zatem światło istnieje w bezczasowym stanie!Staje się to jeszcze bardziej niepokojące,gdy uswiadomimy sobie,że światło jest widzialną czescia spektrum elektromagnetycznego.Promieniowanie elektromagnetyczne nie ma żadnego fizycznego położenia,ono po prostu istnieje.
Tak więc swiatło to dziwna rzecz,ale przynajmniej atomy sa trwałe,materialne i nie dotyczy ich falowo-cząsteczkowa schizofrenia.Czy aby na pewno?
W1990 r. naukowcy z Wiednia wykazali,ze kulista klatka zbudowana z 60 atomów węgla może przedostac się przez dwa równoległe otwory jednocześnie!
Co sprawia,że atomy decyduja się być cząsteczka lub fala?Odpowiedz jest prosta:to akt percepcji dokonany przez Swiadoma istote sprawia,że materia zaczyna istnieć!czyli swiadomosć okresla byt...(a to by się marksiści zdziwili).
Wyniki wielokrotnie powtarzanych eksperymentów sa jednoznaczne-zanim zostaną zaobserwowane,cząsteczki znajdują się jednoczesnie w różnych lokacjach.Wmomencie obserwacji cząsteczki zostają zmuszone do wybrania jednego konkretnego położenia z wszystkich możliwych.
Wnioski wypływające z tych doswiadczen jeza wlosy na głowie-swiat,który postrzegamy za posrednictwem zmysłów składa sie z ...niczego.
Jak uczynic COŚ z NICZEGO?
Kazdy niech odpowie sobie sam...
(przy opracowaniu tematu korzystałam z następujących ksiażek:D.Chopra "Zycie po smierci",A.Peake 'czy istnieje zycie po śmierci"

