Bresson pisze:Witam wszystkich. Ostatnio zadaję w tym dziale sporo pytań, ale też wiele pytań nurtuje mój umysł. Pytań na które trudno mi znaleźć odpowiedzi. Mam nadzieję, że nikt na forum nie będzie miał mi tego za złe. Interesuję się historią i za każdym razem uzmysławiam sobie, że wojny w które są wplątywani ludzie pragnący pokoju dzieją się codziennie na całym świecie od dawien dawna. Mam świadomość że wojny były, są i będą. Zastanawiam się ostatnio jakbym się zachował gdyby wybuchła wojna, a ja zostałbym wysłany na front. Myśl że musiałbym odebrać życie drugiemu człowiekowi mocno mnie smuci. Czy gdybym dał się zabić by nie musieć pociągać za spust i uniknąć odebrania życia ludzkiego to byłoby traktowane jak samobójstwo czy akt miłosierdzia wobec bliźniego swego?
Jak zapewne zauwazyles wojne zawsze tworza elity rzadzace, wodzowie , krolowie, prezydenci itd. Wojny w wiekszosci toczone sa o powiekszenie terytorium, zdobycie lepszych ziem, zasobow, wplywow itp. To gra w ktora jestesmy wmanipulowani od poczatku istnienia rasy ludzkiej...wojne toczyli rowniez tkz. bogowie, historia ludzkosci to historia nieustajacych wojen. Do puki bedziemy dzieleni na narody, rasy, religie, niesprawiedliwosc spoleczna itd. beda trwaly wojny. Dzisiaj elity rzadzace robia wszystko by zatrzec te granice miedzy narodami, rasami tyle tylko ze to nie jest prosty i krotki proces bo roznice miedzy zachodnia cywilizacja a mniej rozwinietymi narodami sa ogromne. Przyklad masz chocby teraz w europie gdy zostaly otwarte granice do tkz. emigrantow, ktorzy maja duze problemy z dostosowaniem sie do naszej kultury jak chocby rownego traktowania kobiet, szacunku do zycia itd. Przywodcy chca jak by na sile przyspieszyc ten proces integracji narodow ale niestety tak to nie dziala, gdyz roznice/podzialy sa zbyt glebokie.
Ciezko jest odpowiedziec jak bym sie zachowala w czasie tkz. wojny gdyby grozilo niebezpieczenstwo mnie czy mojej rodzinie,
w tym momencie odczuwam wewnetrzny konflikt czy pozwolic sie wmanipulowac w wojne , w podzialy i w tkz. obronie zycia mojego czy mojej rodziny pozwolic sie zabic.... czy zabic tkz. agresora majac jednoczesnie swiadomosc ze jestesmy wszyscy istotami duchowymi i nie mozna tak naprawde nikogo zabic poza naszym cialem oczywiscie

Ponadto jak kazdy z nas nie wiem czy potrafila bym patrzec biernie widzac krzywdzenie drugiej osoby jak np. dziecka czy kogos innego bez wzgledu na to czy ta osoba jest z mojej rodziny czy nie...
Zapewne w tym zyciu nie dalabym sie wmanipulowac np. wciagajac mnie do wojska i kazac isc zabijac tkz. wrogow.... ale gdyby ktos przyszedl do mojego domu z zamiarem pozbawienia zycia zapewne odstrzelilabym go bez namyslu.
Co do Twojego pytania Bresson wszystko zalezy od intencji....jakie Toba kieruja w tym momencie, jesli jest to akt tchurzostwa , obojetnosc, ucieczka od odpowiedzialnosci za zycie innych np. wiedzac ze zaraz po tobie zgina Twoje dzieci i masz mozliwosc ich uratowac a jednak nie robisz nic....to mysle ze moglo by to byc potraktowane jako akt swiadomego samobojstwa.