Sens cierpienia zwierząt

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Zbyszek » 16 cze 2014, 20:35

Nikita pisze:Zbyszku dzieki za odpowiedz ale powiedz mi dlaczego jest mozliwe to cierpienie zwierzat skoro one nie podlegaja prawu karmy? .

Zastanawiasz się nad zwierzętami, ale powinnaś zastanowić się w pierwszej kolejności nad ludźmi. Zapomnij na moment o karmie i wielości wcieleń. Zauważ ze ludzie sami do siebie zachowują się w identyczny sposób, jak zachowują się w stosunku do zwierząt. Z punktu widzenia osoby czulej na takie sprawy, jest to okrutne, ale ci ludzie ze względu na swój niski rozwój moralny, tego nie zauważają. Prawo wolnego wyboru, pozwala na takie czyny, gdyż w ten sposób ludzie jak i zwierzęta, przez ból i emocje jakie im towarzysza rozwijają się. Jest to straszne z naszego punktu widzenia, ale gdy poznamy lepiej cały proces rozwoju, zrozumiemy ze to jest najlepsza droga i być może jedyna. Wszystkie stworzenia, służą sobie nawzajem, oddając tylko swoja materie, ale gromadząc coś cenniejszego, pierwiastek życia, który w miarę czasu zmieni się w dusze.
Nikt nie cierpi na darmo, zwierzęta w tym momencie służą nam, jako pomoc w naszym rozwoju i gdy przyjdzie na nich kolej, inne istoty będą służyły im.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Nikita » 17 cze 2014, 14:15

dzieki za odpowiedz---ale trudno mi jest to wszystko zaakceptowac...

Xenia czyzbys popierala wiwisekcje? Byl taki spirytysta niemiecki Zöllner, ktory zwalczal doswiadczenia na zwierzetach....a takze wielu inych.

Wydaje mi sie, ze czlowiek o wrazliwym sercu i sumieniu nie moze sie zgodzic z cierpieniami innych istot...a dzisiejsza nauka bynajmniej nie potrzebuje mordowac tylu istnien dla powtarzania ciagle tych samych doswiadczen...lekow tez jest juz tyle, ze nie potrzeba jest nowych...a te co sa bynajmniej nie lecza ale uzalezniaja pacjenta od lekarza i firm farmaceutycznych.... Ten swiat zmierza w zlym kierunku...niestety....za malo jest tych, ktorzy to dostrzegaja...dlatego zginiemy wszyscy....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Xsenia » 18 cze 2014, 06:09

Nikita zgadzam się z tym co piszesz. Za dużo tego jest.
Nikita pisze:dlatego zginiemy wszyscy

Każdy wcześniej czy później umrze... :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Nikita » 18 cze 2014, 08:43

Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: cthulhu87 » 18 cze 2014, 12:29




Artykuł zaczyna się od słów: "Dla zwierząt liczy się jakość istnienia - dla człowieka prócz jakości również istnienie jako takie. Zabijania zwierząt nie można zatem oceniać podobnie jak zabijania ludzi, ponieważ nie istnieje dla nich zło nieistnienia. Człowieka można natomiast winić za to, że uczynił istnienie zwierząt nieznośnym, pełnym bólu i udręki - przecież one niczego więcej nad jakość istnienia nie mają!".

Moim zdaniem początek artykułu zawiera już błąd w rozumowaniu.

Po pierwsze, autor uzależnia istnienie "zła nieistnienia" od tego, czy sama istota zabijana zdolna jest do refleksji nad swoim bytem. Jest to gruby błąd logiczny, bo wychodząc z tych samych przesłanek możemy uznać, że "zło nieistnienia" nie istnieje także dla niemowląt czy osób o poważnym upośledzeniu umysłowym. Nawet więcej: z wywodu autora wynika pośrednio, że są dwa rodzaje zabijania: to gorsze, gdy zabijamy istoty zdolne do autorefleksji i to lepsze, gdy zabijamy istoty niezdolne do autorefleksji.

Zadziwiający relatywizm moralny u autora, który raczej powinien opowiadać się za istnieniem wartości absolutnych.

Bardzo to bałamutne.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Nikita » 18 cze 2014, 17:00

czy zwierzeta boja sie smierci? mi nie chodzi tylko o samo zabijanie ale znecanie sie....czasami sobie mysle, ze te zwierzeta laboratoryjne lub z masowej hodowli lub te zameczane na smierc np konie powozowe lub psy, koty to dusze ludzkie , ktore odrodzily sie w ciele zwierzecia aby przecierpiec to co same zawinily....wteyd prawo karmy mialoby sens...a tak to nie ma zadnego sensu...skoro czlowiek dostaje to co posial a zwierze wcale nie posialo a zebralo...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Keogh » 18 cze 2014, 20:29

No to jeszcze moje trzy grosze:) Myślę że i tak idziemy w dobrą stronę. Fakt że ludzie znęcają się nad zwierzętami świadczy tylko o tym że ich dusze nie są jeszcze na zbyt wysokim poziomie rozwoju (moim zdaniem). A jeszcze nie tak dawno duża liczba osobników naszego gatunku pastwiła się nad tym samym gatunkiem (np niewolnictwo). Tak samo jest wielu ludzi i dziś którym, można powiedzieć, sprawia przyjemność znęcanie się nad drugim człowiekiem. I czemu to służy? Niczemu. Tak naprawdę człowiek pierwotny nie różnił się od zwierząt, działał instynktownie aby żyć czyli jeść i rozmnażać się. Nie wyobrażam sobie neandertalczyka któremu ktoś zarzuca znęcanie się nad mamutem którego trzeba było jakoś pozbawić życia aby przeżyć. Nikt mu nie zarzuca że wykopał dołek i czekał aż zwierz opadnie z sił (że to niby niehumanitarne:) bo się mamut nacierpiał). Sprawa wtedy była prosta, albo ty upolowałeś albo ciebie upolowali... To że coraz więcej ludzi reaguje na cierpienie (wszystkiego co żyje) to, myślę, dobrze o nas świadczy. Rozwijamy się i podążamy w stronę Boga. Mam taką nadzieję. I tak naprawdę to nikt nie może być pewien że dusze które teraz wcielone są w zwierzęta, za jakiś milion lat nie będą tym czym my dziś jesteśmy.... Ciekawe gdzie my będziemy w tym czasie... :)

Pozdrawiam serdecznie, Mariusz.
"Jeśli czegoś faktycznie doznajemy,to jakkolwiek byśmy to nazwali–nie ma to decydującego znaczenia.Jeśli o czymś jedynie rozmawiamy–bez faktycznego doznawania tych wymiarów rzeczywistości, to wtedy nazewnictwo jest dla tych osób bardzo ważne."
Keogh
 
Posty: 78
Rejestracja: 29 wrz 2013, 11:04

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Sonorny » 19 cze 2014, 03:11

Nikita pisze:dzieki

Xenia czyzbys popierala wiwisekcje? Byl taki spirytysta niemiecki Zöllner, ktory zwalczal doswiadczenia na zwierzetach....a takze wielu inych.


Smutna prawda jest taka, że nie musimy uciekać do skrajnego przypadku wiwisekcji - czy wiecie, jak wyglądają regularne testy środków czystości? Standardy dla tych testów powstały na początku XX wieku, kiedy ludzie umierali jeszcze na gruźlicę. Mimo to króliki w laboratoriach wciąż są zmuszane do jedzenia Domestosu i proszku do prania. Szczury są umieszczane w specjalnych rurkach podłączonych do urządzenia, przez które idzie dym papierosowy. Jakby nie było jasne, że prędzej czy pózniej od tego umrą. Komu służy zakraplanie oczu królika odświeżaczem do powietrza? Przepisy w wielu krajach nakazują setki tysięcy razy przeprowadzać te testy. To nie są testy przeprowadzone jeden raz, kiedy wprowadzano produkt, nie, one muszą być ciągle powtarzane przy najmniejszych zmianach składu produktu (np. nowy zapach) I do czego to służy? Czy to jest lek ratujący życie? Czy naprawdę nie jest wystarczająco logiczne, że jeśli napiję się Domestosu to mogę tego nie przeżyć?

Nie chcę przytaczać szczegółowych opisów, bo wrażliwym osobom może zrobić to źle. Wystarczy poszukać w Google.

Coś się na całe szczęście zmienia, niedługo w całej UE będzie zakaz sprzedaży kosmetyków testowanych na zwierzętach. Tylko że te same firmy produkują rownież środki chemiczne, których zakaz nie dotyczy, więc kupując ich produkty tak czy inaczej wspieramy ich.

Od kiedy dowiedziałem się, jak wyglądają te testy postanowiłem, że nigdy już nie kupię żadnego ich produktu. Mieszkam w Anglii i na szczęście jest tutaj wiele firm, które chwalą się certyfikatem Cruelty Free i wcale nie jest to sport dla zamożnych. (Gdyby ktoś był zainteresowany, niektóre z tych rzeczy można dostać w Polsce http://www.gocrueltyfree.org/ )
Sonorny
 
Posty: 25
Rejestracja: 07 kwie 2014, 18:41

Re: Sens cierpienia zwierząt

Postautor: Nikita » 19 cze 2014, 15:32

Ja takze kupuje kosmetyki i zywnosc w sklepie ze zdrowa zywnoscia bo nie chce wspierac tych potwornosci...zupelnie niepotrzebnych.....

Sa organizacje, ktore walcza o zakazanie doswiadczen na zwierzetach ...niestety rzady jakos opornie na to reaguja ale miejmy nadzieje, ze to sie wkoncu zakonczy...

Musi byc inicjatywa oddolna czyli my ludzie muismy sie temu sprzeciwstawic....zaczynijmy od siebie...przestanmy kupowac towar testowany na zwiwerzetach.... ;)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Poprzednia

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 4 gości