Stefan , bardzo ciekawy temat , moim zdaniem jest tu kilka kwestii
po pierwsze - jak traktujesz spowiedź - czy jako rytuał którego efektem jest zmazanie win (w jakichś rejestrach nazwijmy to duchowych) czy też sposób na poprawę swojego postępowania, myślenia - czyli rozwój duchowy
Jeżeli ten pierwszy sposób - to faktycznie, różnimy się bardzo, - trochę mi to przypomina sytuację i wierzenia średniowieczne gdzie można było kupić odpust na różne grzechy.
Spirytyzm mówi -
Bóg przebacza grzechy - gdy zmienimy swoje postępowanie , czyli nie tylko mówimy o grzechach , nie tylko żałujemy (na chwilę) tego co zrobiliśmy , nie tylko pokutujemy ale co najważniejsze zmieniamy swoją postawę, swoje myślenie na takie , że nie czynimy tego grzechu więcej.
Jeżeli rozważamy spowiedź jako pewną praktykę rozwoju duchowego, która ma na celu naszą poprawę moralną- w kierunku nie czynienia grzechów , to ja uważam ją za jak najbardziej trafną , oczywiście - pozostaje dyskusyjne czy trzeba się spowiadać księdzu czy wystarczy bezpośrednio Bogu.
Przytoczę tutaj źródła z katechizmu:
"... Aby otrzymać odpuszczenie grzechów, musimy:
1) przypomnieć sobie grzechy - (rachunek sumienia),
2) żałować za nie - (żal za grzechy),
3) postanowić poprawę życia - (postanowienie poprawy),
4) wyznać grzechy - (spowiedź),
5) wypełnić zadaną pokutę - (zadośćuczynienie).
Do godnego przyjęcia Sakramentu Pokuty potrzebna nam jest pomoc Boża, dlatego modlimy się do Ducha świętego:
"Przyjdź Duchu Święty, daj mi łaskę, abym grzechy swoje dokładnie poznał, prawdziwie za nie żałował, szczerze się z nich wyspowiadał, stanowczo się poprawił i za nie zadośćuczynił".
Pomódl się również do Matki Najświętszej, Ucieczki grzeszników, do Anioła Stróża i do swego świętego Patrona. ..."
II temat - wiara w Jezusa i zbawienie
Jest oczywiście cytat "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie." (Jan 14:6)
ale tego nie należy czytać dosłownie , "jestem drogą prawdą i życiem" - czyli moja nauki są dla was drogą prawdą i tak macie żyć.
Nie należy się skupiać na czczeniu Jezusa (na czym mam wrażenie skupiają się katolicy) lecz na wypełnianiu Jego nauk (miłości bliźniego, wybaczaniu wrogom itd) .
Zresztą w kolejnych wersach jest napisane "Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca." (Jan 14:24)
Czyli nie należy się chełpić przynależnością do takiego lub innego kościoła/wyznania (np. spirytyzmu

), nie wiara w Jezusa nas zbawia lecz prawdziwa wiara w jego naukę czyli gdy nasze czyny i myśli dążą do tego o czym mówił Jezus , miłosierdzia, wybaczania ...