Wybaczcie, że wracam do Was tak późno, ale troszkę się zaczytałem, trzeba było też spędzić nieco czasu z żeńską częścią rodziny

...
Więc odpowiem na posty tak szczegółowo, jak tylko potrafię...
cthulhu87:
Tak, w każdym z podanych przeze mnie przypadków byłem obecny i przytomny. Nawet, jeśli spożyłem wspomniane wcześniej jasne pełne, nie byłem pijany ani nawet lekko wstawiony.
Jestem medium - to brzmi dla mnie troszkę abstrakcyjnie, albo może wykracza poza moje rozumowanie, ale spotkałem się z teorią, że praktycznie każdy może być medium, natomiast nie każdy potrafi tą zdolność wykorzystać... Nie wiem, jak jest w moim przypadku.
Odnośnie zmyślania. Wiem, jak to wszystko brzmi, jak to może wyglądać. Dlatego też z nikim praktycznie się nie dzieliłem żadnymi przemyśleniami/wnioskami/opowieściami bo po prostu nie chciałem wyjść na kretyna, że tak się dosadnie wyrażę. W sumie dlatego też zarejestrowałem się na forum - sama jego tematyka, jak i internetowa anonimowość pozwalają rozmawiać nieco bardziej otwarcie na ten temat. Zapewniam, że nie wymyśliłem sobie nawet jednego szczegółu, nic nie dodawałem ani nie ubarwiałem.
Nie mam też braków w pamięci, więc opcja autouzupełniania raczej nie ma tu zastosowania... Za czasów szkoły wygrywałem konkursy i olimpiady właśnie dzięki pamięci, dość sporo materiałów pamiętam jeszcze dziś... Nie jest to powodem do dumy, ale pamiętam też pierwszą poważną awanturę pomiędzy moimi rodzicami - ojciec alkoholik, wymachujący nożem kuchennym przed twarzą bezbronnej matki i ja obserwujący to z pokoju... Pamiętam nawet dokładnie to, co rodzice do siebie wykrzykiwali, płacz matki itp. Całkiem niedawno rozmawiałem o tym z matką. Potwierdziła mi wszystko, więc jestem pewien, że nie posklejałem historyjki z własnych fantazji czy czegoś tam. Pamięć mam dobrą

.Poza tym, nie oszukujmy się - jestem zwykłym, szarym człowieczkiem, którego życie polega na pracy, wychowaniu dzieci i chwilce relaksu w warsztacie/modelarni. Bardzo to uproszczone, ale tak to wygląda:D.
Tym łatwiej jest mi zapamiętać rzeczy/zdarzenia/osoby, które w jakiś sposób zakłócają mój osobisty porządek.
Uprzedzając wszelkie pytania, które mogą się pojawić - nie, nie jestem nieszczęśliwy, niespełniony, nie mam problemów w swojej rodzinie, nie robię awantur, nie biję kobiety czy dzieci, w ogóle nie zaglądam do kieliszka/butelki (no, niech będzie, czasami się napiję, ale nigdy sobie nie pozwalam zbyt dużo - max jedno piwo albo słaby mix whisky z colą, generalnie preferuję energy drinki, alko mi nie podchodzi), nie ćpam, nigdy się nie załamuję, prowadzę normalne życie rodzinne, jestem towarzyski i otwarty na nowych ludzi, mam hobby, któremu również bardzo się poświęcam, jednak rodzina jest na pierwszym miejscu.
Obiecałem sobie, że moja rodzina nigdy nie zazna takiego piekła, jakie ja miałem i moje dzieci nie będą patrzyły na zapijaczoną świnię, która ledwo stoi na nogach i bije matkę. Póki co, mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumny

!
Silna osobowość - bardzo możliwe. Jestem dość pewny siebie, zrobiłem w życiu kilka głupich rzeczy, które nie miały prawa się udać, lubię być z przodu i oczywiście, potrafię walczyć o swoje. Nie znaczy to jednak, że jestem zupełnie pozbawiony pokory - życie rodzinne, problemy z zatrudnieniem itp nauczyły mnie kiedy mogę otworzyć buzię a kiedy nie. Po pojawieniu się pierwszego dziecka, po prostu zacząłem patrzeć na świat realnie.
Telekineza - nie mam pojęcia...
Kzysztoff:
Dzięki za link. Właśnie teraz to przeglądałem tak pobieżnie, materiału nie jest mało, ale lektura zapowiada się bardzo ciekawie! Upierdliwy może być jedynie format, pdf byłby nieco wygodniejszy, ale damy radę

.
Szczegóły, na które nie zwracałem uwagi? Coś również może w tym być...
Kurczę, znowu się rozpisałem... Dzięki bardzo wszystkim za odpowiedzi, póki co wracam do lekturki.
Pozdrawiam