Nie chyba leniwa nie jestem bo naprawde potrafie duzo zrobic.
Wogole ostatnio przechodze chyba jakas transformacje....bo czuje, ze sie zmieniam, dojrzewam....jest to niezwykle bolesny proces....ale coz...takie zycie jest i juz...kiedys sie to skonczy....
Nieraz patrze na ludzi zdrowych, bez problemow a ktorzy tylko jecza i wynajduja sobie jakies problemy...i dziwie sie. Ale ja kiedys tez tak jeczalam. A teraz owszem jecze ale z powodu konkretnych powodow jak bol, spiecie, szum w uszach....to sa konkretne problemy , z ktorymi trudno zyc i trudno o nich zapomnac. No ale akceptuje to co jest. Zrobilam wsyzstko co w mojej mocy aby z tego wyjsc i przeszlam przez wiele...i jakas tam poprawa nastapila....
Takze spoko....juz nie jecze....dzieki wam za wsparcie...czasami mnie nachodzi aby sobie pojeczec...ale dzieki wam bo to bardzo pomaga gdy ktos sie tym zainteresuje...
Myslac o przeszlosci mialam na mysli aby znalezc przyczyne tego...bo na codzien zyje tu i teraz....to opowiadanie Stelli bardzo mnie poruszylo...i dlatego pomyslalm so´bioe, ze cos musi w tym byc skoro az takie na mnie wrazenie wywarlo...

