Nasz los

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Nasz los

Postautor: Luperci Faviani » 27 lis 2011, 12:51

Nie ma fatum, które określa nasze życie od A do Z, ponieważ przeczyłoby to istnieniu wolnej woli i sprawiedliwości Bożej. Zaplanowane są tylko najważniejsze rzeczy, np. wygrana w totolotka - rzeczy, od których zależy nasza ziemska próba. Jeśli ktoś ma doświadczyć nędzy, straci bogactwo, a jeśli musi nauczyć się pokory, urodzi się w środowisku, gdzie będzie gnębiony itd. Jest też kwestia "kary" (nie lubimy tego słowa, bo Bóg nie jest mściwy). Każdy ma jakiś dług do spłacenia ale odkupienie win także wpływa na nasz rozwój. Trzeba uznać, że nic nie dzieje się na próżno.

Jaki mamy na to wpływ? A no taki, że pracując nad własną osobowością, dążąc do stania się lepszym człowiekiem - jakby - skracamy ten okres prób i złych doświadczeń. Gdy dziecko dobrze się uczy kończy szkołę szybciej, niż ciągle powtarzający klasy bumelant.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Nasz los

Postautor: wdowa » 27 lis 2011, 18:06

Czyli przeciwności losu są po to ,aby je przezwyciężać,rozwijać się dzięki nim jednocześnie skracając okres tych doświadczeń...
wdowa
 
Posty: 49
Rejestracja: 19 lis 2011, 19:52

Re: Nasz los

Postautor: atalia » 27 lis 2011, 19:11

Właśnie tak :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Nasz los

Postautor: Nikita » 30 lis 2011, 20:21

Chcialabym wierzyc w to, ze cierpienie ma swoj kres...co mowia na to duchy?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Nasz los

Postautor: cthulhu87 » 30 lis 2011, 23:59

Nikita pisze:Chcialabym wierzyc w to, ze cierpienie ma swoj kres...


To jest niemal pewne :) - ale odpowiedź i bez spirytyzmu można znaleźć.

Nawet jeśli prawdziwy jest najgorszy scenariusz, a więc materializm, ateizm, życie duchowe sprowadzone do przemian biochemicznych w mózgu, to wraz ze śmiercią wszystko się rozpada, ustają wszelkie indywidualne doznania - wszystko, a więc również i cierpienie. Z drugiej strony, w przypadku spełnienia się scenariusza, o którym w sposób jasny mówi spirytyzm i (może czasami mniej jasny) różne religie, ostatecznie cierpienie też przemija.

Sokrates już 400 lat przed Chrystusem zwracał uwagę na ten problem i powiedział (Platon, Obrona Sokratesa, z przekładu Witwickiego): "bo albo tam niejako nic nie ma i człowiek po śmierci nawet wrażeń żadnych nie odbiera od niczego, albo jest to, jak mówią, przeobrazenie jakieś i przeprowadzka duszy stąd na inne miejsce. Jeśli to brak wrażeń, jeśli to coś jak sen, kiedy ktoś, śpiąc, nawet widziadeł sennych nie ogląda żadnych, toż przedziwnym zyskiem byłaby śmierć. Bo zdaje mi się, że gdyby ktoś miał wybrać w myśli taką noc, w której tak twardo zasnął, że nawet mu się nic nie śniło, i inne noce i dni włąsnego życia miał z nią zestawić, i zastanowiwszy się, powiedzieć, ile też dni i nocy przeżył lepiej i przyjemniej od tamtej, to myślę, że nie jakiś prywatny człowiek, ale nawet Wielki Król znalazłby, że na palcach policzyć je można w porównaniu do tamtych innych dni i nocy. Więc jeżeli śmierć jest czymś w tym rodzaju, to ja ją mam za czysty zysk. Toż wtedy cały czas nie wydaje się ani odrobinę dłuższy niż jedna noc."
Powiedział też: "Jeżeli zaś śmierć to niby przesiedlenie się duszy stąd na inne miejsce i jeżeli to prawda, co mówią, że tam są wszyscy umarli, to jakież może być większe dobro ponad nią, sędziowie!" - i cieszył się na myśl, że w tym drugim przypadku będzię mógł sobie pogadać np. z Hezjodem i Homerem ;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Nasz los

Postautor: Nikita » 01 gru 2011, 21:26

ciekawe...ale Sokrates pewnie juz sie nie raz wcielal...moze jako jakis znany pisarz lub filozof...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Nasz los

Postautor: Luperci Faviani » 02 gru 2011, 17:12

Nikita pisze:Chcialabym wierzyc w to, ze cierpienie ma swoj kres...

Najczęściej sami sobie sprawiamy cierpienie próbując podporządkować sobie świat. Skąpiec cierpi z powodu strachu przed utratą bogactwa, osoba niecierpliwa nie dokańcza swojego dzieła, złośliwiec uważa, że inni są złośliwi wobec niego, a obżarciuch cierpi przez nadwagę...

Jeżeli nauczymy się dostosowywać własne potrzeby i ambicje do okoliczności, w których się znajdujemy, gros cierpienia zniknie. Wielką przeszkodą na drodze do szczęścia jest nasze... ego. Tak więc szczęście dosłownie jest w zasięgu ręki, ale trzeba dużo wytrwałości aby po nie sięgnąć :)
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Nasz los

Postautor: atalia » 02 gru 2011, 21:40

Ludzie-świat jest piękny,życie wspaniałe a ludzie dobrzy-mimo wszystko... :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Nasz los

Postautor: September518 » 02 gru 2011, 22:16

cthulhu87 pisze: Nawet jeśli prawdziwy jest najgorszy scenariusz, a więc materializm, ateizm, życie duchowe sprowadzone do przemian biochemicznych w mózgu, to wraz ze śmiercią wszystko się rozpada, ustają wszelkie indywidualne doznania - wszystko, a więc również i cierpienie. Z drugiej strony, w przypadku spełnienia się scenariusza, o którym w sposób jasny mówi spirytyzm i (może czasami mniej jasny) różne religie, ostatecznie cierpienie też przemija.


Samo sedno. Jedno z najlepszych pocieszeń dla cierpiącego człowieka. Dobrze, jeśli przyjmuje się je, niezależnie od ostatecznego rozwiązania, z godnością. Zwykle bywa to niezwykle trudne.
September518
 
Posty: 67
Rejestracja: 28 lip 2011, 11:59
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości