Ze swojej strony dodam jeszcze 5 groszy.
Biorąc pod uwagę nieskończoność Wszechświata pod względem ogromu liczby zamieszkałych planet przez Duchy i co za tym idzie ich prawdopodobnie również nieskończona liczbę, to w jaki jeden "diabeł" dałby radę być przy wszystkich tych istotach i je "wodzić na pokuszenie".
Pojęcie "Diabła" (w/g mnie tożsame z "Szatanem") to tak naprawdę nazwa funkcji jaką w danym etapie "sprawuje" Duch. Po śmierci wyjątkowo zepsute i niedorozwinięte pod względem moralnym Duchy będą dalej czyniły Zło, usiłując szkodzić wszystkim naokoło. Na tym etapie swojego istnienia, można je zatem określić jako "Szatany" (dla Stwórcy to raczej takie "szatanki" ), czyli mówiąc inaczej - "Przeciwnicy Boga". Oczywiście nikt odgórnie nie narzucił im tej bądź co bądź hańbiącej funcji - Duchy uczyniły to na swoje własne "życzenie" czyniąc na opak prawom Stwórcy. Z czasem, kiedy zaczną rozumiec swoje postępowanie i inaczej patrzeć na swoje czyny stopniowo porzucą bycie "Szatanem" skłaniając się ku funkcji "Anioła".
Spirytyzm wiele razy podkreśla, że nie istnieje coś takiego jak "wieczny stan potępienia" zatem i Duchy aktualnie bądące w tym stanie nie mogą tkwić w nim na wieki. Na mocy Prawa Postępu każdy zmierza powolutku do wspólnego celu. Jedno jest przeznaczenie dla Wszystkich.
Tylko wśród istot pozbawionych współczucia i miłosierdzia oraz mających nikłe zrozumienie zamysłów Bożych istaniałyby kary nieodpuszczalne.
Na przestrzeni wieków kościół katolicki i inne zwodnicze systemy filozoficzne poczyniły w świadomości Ducha człowieczego takie intelektualne spustoszenie, że potrzeba będzie pracy wielu spirytystów aby z czasem skierować bieg rzeczy na właściwy tor
