Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Czyli wasze trudności życiowe, problemy z rodziną, przyjaciółmi i skomplikowane sytuacje. Nie wiesz, jak sobie poradzić? Napisz...

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: Estia72 » 27 sie 2016, 16:40

Witaj Natalio czytalam Twoj post i tragedie jaka Cie dotknela w Twoim zyciu i bardzo Ci wspolczuje.
Odejscie bliskiej osoby jest trauma. Ja doswiadczylam 3 razy w zyciu odejscia bliskich mi osob. Co moge powiedziec ze z odejsciem moich bliskich umierala za kazdym razem na zawsze jakas czesc mnie, najtrudniej mi bylo gdy odeszla moja corka .swiat doslownie walil mi sie na glowe ,nigdy juz po tym nie pozbieralam sie do konca bo nie da sie zapomniec o osobach ktore kochalas i byly czescia Twojego zycia..po jakims czasie jednak zmieni sie Twoja osobowosc , sposob widzenia swiata ,nastawienie choc nigdy o tym nie zapomnisz , to zostanie w Tobie na zawsze ale nauczysz sie z czasem zyc bez tej osoby...Placz ,zal ,teskonota , zlosc i pretensje w tym przypadku jest jak najbardziej uzasadniony , nie wstydz sie o tym rozmawiac z bliskimi i uzewnetrzniac swoich uczuc , pozwol sobie na to, lzy sa rzeka zycia , nie tlum ich, bo nabawisz sie zawalu! Czas zaloby tez ma swoj czas. Po jakims czasie przyjdzie zrozumienie, wiele rzeczy i przemyslen zrewidujesz, byc moze kiedys uda Ci sie nawet wyciagnac z tego cos pozytywnego ale do tego trzeba miec duchowa dojrzalosc.

Na poczatku jest zawsze najtrudniej, jesli masz kogos kto Cie bedzie wspieral dobrym slowem lub tylko zwyklym wysluchaniem to nie unikaj kontaktow z ta osoba, staraj sie nie zamykac przed swiatem , jesli masz z kim dzielic swoj bol to zrob to! Jesli nie masz takiej osoby to poszukaj psychologa , terapeute, nie zamykaj sie w domu, jesli czujesz ze sobie nie radzisz skorzystaj z farmakologi ale jak juz pisaly Ci inne osoby na forum jesli dasz rade skorzystaj raczej z natury, ziolowe tabletki, herbaty, antydepresanty to naprawde ostatecznosc. Leki ziolowe nie dzialaja od razu ale juz po okolo 2 tyg. powinnas znacznie odczuc ich dzialanie.

Smierc bliskiej osoby to nie tylko rozpacz rozlaki ale tez czas przebudowywania swojego zycia od nowa a wrecz budowania go od podstaw i to rowniez jest bardzo trudne przezycie. Nie osadzaj swojego bliskiego ze dopuscil sie tego , nie win siebie ze moze moglas go jakos powstrzymac, cos zrobic, powiedziec to tylko ludzkie ograniczone gdybanie ego. Jemu i tak jest trudno,potrzebuje teraz on Twojej akceptacji, wsparcia i wybaczenia, nie znamy przyczyn ani powodow dlaczego ta dusza tak postapila ,zapewne miala swoje powody , czasem sa to karmiczne sprawy , nie znamy planu jego duszy, jedno jest na pewno pewne ze wszystko co nas spotyka w zyciu nie dzieje sie przypadkiem , w przypadki wierza tylko ignoranci...Zycze Ci kochana zebys odnalazla spokoj i zrozumienie dla siebie i dla niego. Smierc tak naprawde nie istnieje, jeszcze sie spotkacie , moze w tym zyciu , moze w przyszlych , na pewno spotkacie sie na planie duchowym gdy Twoj czas na ziemi dobiegnie konca, bedzie zapewne pierwsza istota jaka Cie przywita a nawet moze przeprowadzi przez okres odchodzenia z ziemi, natomiast teraz mozesz z nim rozmawiac , jesli jestes katoliczka mozesz modlic sie za niego z intencja o pomoc dla niego a takze sile i zrozumienie dla siebie.
Nie trac kochana nigdy nadzieji , w zyciu czeka na Ciebie jeszcze wiele pieknych przezyc i osob ktore dopiero poznasz i ktore odmienia Twoje zycie .Pozdrawiam Serdecznie :) :) xxx
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: danut » 27 sie 2016, 17:14

Pięknie napisane Estia, a ja mogę zapewnić Natalię, że w dodatku ten tekst to nie żadne wymarzone obietnice, a prawda. Prawda, której doświadczyłam i którą objaśnił mi namacalnie i zobrazował mój zmarły w młodym wieku przyjaciel, choć nie wierzę, że do końca samobójca, choć wysuwano i takie wobec jego śmierci podejrzenia.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: Arronax » 27 sie 2016, 17:40

Będzie dobrze .... musi być :). W sercu zawsze jest ...
Awatar użytkownika
Arronax
 
Posty: 680
Rejestracja: 30 paź 2014, 14:05
Lokalizacja: Kielce

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: danut » 27 sie 2016, 17:41

Tam zawsze jest maj. To też wiem. ;)
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: Natalia Król » 27 sie 2016, 21:44

Kochana Estio dziękuję Ci za Twoje wsparcie i słowa. Przykro mi z powodu Twojej córki.
Teraz w chwili obecnej nie widzę żadnego światełka. Boli to tak okrutnie boli. Nie mogę jeść, ciągle polykam łzy,udaje przed innymi ,że jest ok, że daję sobie radę...
Zdaje sobie sprawę z tego, że ból zelzeje i na powrót zobaczę kolory świata,ale teraz chcę tylko spać :(
Natalia Król
 
Posty: 37
Rejestracja: 16 sie 2016, 10:01

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: Natalia Król » 27 sie 2016, 21:46

Kochana danut...
Ufam i wierzę, że tam jest ciągle maj :)
Natalia Król
 
Posty: 37
Rejestracja: 16 sie 2016, 10:01

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: danut » 27 sie 2016, 23:10

Tu nie trzeba tylko wierzyć. Wszystko co nas otacza jest w ciągłym ruchu, jest aktem, działaniem, oddziaływaniem, także zmiany pór roku i zjawiska pogodowe, wszystko żyje razem z nami. Ale to wszystko ma swoje źródło - stabilne, spokojne, piękne, bo tylko takie może napędzać tak wielką machinę. Opuszczamy je i wracamy na odpoczynek, tak jak w naszym życiu jest przecież praca i sen. A wszystko to umożliwia nam wieczne istnienie. Maj jest najpiękniejszym miesiącem w roku( w krajobrazie górskim jest jeszcze piękniejszy niż gdzie indziej :)), a o tym, że on tam w zaświatach króluje przekonały mnie słowa przybysza stamtąd i spotkanie ze zmarłym.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: Margo1 » 29 sie 2016, 19:36

Natalio, jeśli jeszcze Ci się to przyda to mogę powiedzieć Ci parę słów o leku przepisanym przez lekarza, nie jest to lek, który ma celu otumanienie Cię, tak jak często przepisywane benzodiazepiny, które usypiają i sprawiają, że osoba w żałobie nie czuje prawie nic. Jest to lek, zwiększający wychwyt serotoniny przez mozg, działa bardziej aktywizująco i zmniejsza stany lękowe, czyli może pomóc na brak tchu, który odczuwasz w niektórych chwilach i brak apetytu. Teoretycznie nie uzależnia, jeśli nie jest brany przez bardzo długi okres czasu. Jednak każdy reaguje na niego inaczej i podczas pierwszych dwóch tygodni powinnaś obserwować czy nie spada Ci jeszcze bardziej nastrój, bo to się zdarza ale po 2 tygodniach gdy organizm przywyknie do leku mija i może pomoc Ci przejść ten bardzo trudny okres.

Jeśli chodzi o utrudnienie kontaktu, nie wiem na ile to moze wplywac, jednak ja gdy tracilam kolejne osoby mialam okres gdy przyjmowałam tego typu leki, moj przyjaciel i tak dał mi o sobie znać po wypadku więc chyba nie ograniczyło to możliwości kontaktu. Nie namawiam do leków farmakologicznych bo żałobę i tak każdy z nas musi przeżyć, ten ogromny ból od leków nie minie, ale jesli poczujesz, że nie dasz rady, chciałabym, żebyś była spokojna, że jest to lek mający na celu tylko aktywować bardziej do życia a nie wyciszający, odczulający nauroleptyk.

Pozdrawiam Cię cieplutko i łaczę sie z Tobą w podobnych przeżyciach.
Margo1
 
Posty: 3
Rejestracja: 15 lut 2016, 12:52

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: Natalia Król » 22 gru 2016, 20:18

Mija 5 miesięcy a ból nie przechodzi...wiem,że to z mojej strony egoistyczne podejście, bo tak naprawdę nic nie należy do mnie....ale ja tak bardzo tęsknię :(
Natalia Król
 
Posty: 37
Rejestracja: 16 sie 2016, 10:01

Re: Mnóstwo pytań...brak odpowiedzi...pomóżcie

Postautor: danut » 22 gru 2016, 20:57

Natalia Król pisze:Mija 5 miesięcy a ból nie przechodzi...wiem,że to z mojej strony egoistyczne podejście, bo tak naprawdę nic nie należy do mnie....ale ja tak bardzo tęsknię :(

Odrzuć ból, zachowuj się tak jakby wciąż żył, wciąż wysyłał Ci listy i myślał o Tobie, choć sytuacja sprawiła, że tu nie możecie być razem, to gdzieś tak cieszycie się wspólnie swoim życiem. Nie wolno jest tylko stąd go zakłócać, a ból, rozgoryczenie to złe uczucia, więc nie ślij ich tam. Przestrzegam też przed udawaniem się do magów, by Ciebie z nim łączyli - nie pozwól im na to, bo oni sieją tylko zakłócenia niepotrzebnie mogące utrudnić i Tobie tu i jemu tam życie. Czas leczy rany, ale i uspakaja niespokojne fale, to wtedy on sam odezwie się do Ciebie w snach. Wszystkiego dobrego na te święta, uwierz w siebie i głowa do góry!
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

PoprzedniaNastępna

Wróć do Na zakręcie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość