Każdy ma prawo wierzyć w to co chce,wyrażać swoją opinie w danym temacie i trzeba to uszanować,chociaż nie zawsze jest łatwo
Ja wszystkie swoje kontakty ze zmarłymi zapisuje na moim blogu jako dokumentacje.
Czytając poszczególne opisy widać,ze kontakt został nawiązany,sa podziekowania osób proszących itd,wiec nikogo nie musze przekonywać,ze zmarli kontaktują sie z nami,że są.
Gyd parę lat temu odkryłam,że potrafi to robić euforia moja sięgała gwiazd!
Oczywiście pierwsze co to pochwaliłam sie tym mężowi...dziwnie popatrzył,powiedziałam znajomym....dziwnie patrzyli. Gdy miałam juz parę sukcesów powiedziałam o tym mamie. Powiedziała,ze to przypadek,ze zawsze cos mozna takiego powiedzieć,co będzie pasowało do wszystkiego,a osoba prosząca jest w takiej rozpaczy,ze na siłe bedzie doszukiwała sie podobieństw.
Przestałam jej mówic cokolwiek.
Kiedyś w jej obecności zamanifestował sie zmarły,ale i tak w to nie uwierzyła.
W starym mieszkaniu brata straszyło. spadały same naczynia,obrazy,telewizor sam sie włączał,podkręcał itp. Kiedys bylismy u brata,opowiadaliśmy o tym duchu,a mama oczywiście mówiła,ze nie wierzy i nagle z ogromna siłą Coś,Ktoś uderzył zapalniczką do gazu o ziemie. Metalowa zapalnicza rozsypała sie na kawałki.
Koleżanka uciakła haha,a mama powiedziała,ze to z powodu drgań,bo autobus przejechał. Zapalniczka lezała na kuchennym równiutkim blacie kuchennym.Nawet jak by sie zsunęła, to było by minimalne stukniecie,a ta zapalnicza poleciala pare metrów dalej.
Bratowa poprosiła mnie kiedyś o kontakt ze swoją zamordowaną mamą. Kontakt sie udał,brat i bratowa byli pod wrazeniem,a po paru miesiącach powiedzieli ze oni w to nie wierzą,bo bratowa prosi swoja mame od roku zeby się jej przysniła i nic! Że jak by mama ją słyszała,to na pewno by jej sie przyśniła.
Tak to po przekręcali,ze poczułam sie jak idiotka i tym sposobem zakończyłam z nimi i moja mamą ten temat.
Z nikim nie rozmawiam czym sie zajmuje. Robie nawiazywanie tylko na wyrazną czyjąś prośbę,a teraz nawet to ograniczyłam,bo za duzo tego było.
Po co to wszytko opisuje,a no po to że nie rozumie takich ludzi? Mają czarno na białym dowód,czasem sami potrafią czegos doswiadczyć,wiec jak mogą potem mówić,ze to nie prawda,ze zabobony,ze to przypadek.
Ja z natury jestem strasznym niedowiarkiem. Jak sama czegos nie doświadcze,to nie uwierze,ale jak mam nie wierzyć w artykuły,w zdjecia,w książki, gdzie wyraznie opisany,pokazany jest kontakt z tamta stroną?
Nie rozumię takich ludzi i nie wiem co nimi kieruje żeby zaprzeczać,chyba strach przed nieznanym?