Człowiekowi wybranemu( w tym wypadku medium) bardzo trudno jest przebywać cały czas między różnymi ludźmi. Po prostu ich mentalność, problemy i zachowanie zakłucają mu odbiór subtelnych wibracji, co nie pozwala skoncentrować się na jego pracy. Dochodzić wtedy może do przekłamań. Dlatego przekazy często są takie niepowtarzalne i fałszywe. Osoby wrażliwe muszą żyć osobno, w domu stojącym na ziemi, bez sąsiadów nad głową i za ścianą i pod podłogą. Często są odludkami i nie uczestniczą w życiu publicznym. Także ich rodziny muszą to zrozumieć i zaakceptować. W ten sposób unikają szumów informacyjnych. Zachowują też zdrowie a informacje od nich są wiarygodniejsze.
Wyższe duchy stanowiące ochronę doskonale wiedzą jak wygląda nasz świat i jakie mamy potrzeby. Dają tyle, ile trzeba by żyć a nie nurzać się w bogactwie. Nasz świat jest materialny od zawsze. "Obdarowani" ludzie nie biorę wyskokich kwot za swoje usługi. Nie pozwala im to sumienie i etyka o której pisałem wcześniej. Często duch sam mówi ile należy wziąc od danego człowieka. Im więcej poświęcenia, skromności, tym większa nagroda. Niematerialny świat to docenia i obdarowuje jeszcze bardziej. Utalentowane medium rozwija się w ten sposób. Dochodzą nowe możliwości kontaktu. Zaczyna wyraźniej widzieć, słyszeć, pisać, malować, odbierać nauki od Wyższych Inteligencji. Stają się po prostu super czułymi antenami...
Inaczej bywa z naciągaczami. Jeśli mają jakieś predyspozycje i zaczynają je wykorzystywać kosztem innych i dla swoich potrzeb, zawsze prędzej czy później się to na nich odbija. Mogą być znani,rozpoznawalni i nawet uważani za specjalistów i fenomeny, ale do czasu. Ułomności ludzkie szybko dadzą o sobie znać.... Życie weryfikuje, boleśnie weryfikuje.
lokio pisze: Przypomijcie sobie Jana Guzika, czy Teofila Modrzejewskiego, którzy po seansach padali z wycieńczenia i potrzebowali kilku dni na pełną regenerację.
Do kwestii Jana Guzika odniósł się cthulhu87, ja tylko wspomnę tu, że przykład Teofila Modrzejewskiego, czyli Franka Kluskiego, jest nie do końca trafiony, bo on akurat nie pobierał pieniędzy za swoje usługi, choć pewnie by mu się przydały, bo bogaczem nie był.
Cóż to jego wybór. Jak pisałem, każdy ma swoją drogę i czy z niej skorzysta czy nie, to inna sprawa. Można coś rozpocząć dla samej ciekawości i dla nauki, ale to zabiera czas i wybija z życia.
lokio pisze:A co z reinkarnacją? Czy myślicie, że duchy tam, w zaświatach, czekają cały czas na to, że skontaktuje się z nimi medium i porozmawiają ze swoją rodziną? Albo zostaną wywołane do odpowiedzi znane postacie historyczne? A jeśli ich już tam nie ma? Inkarnowały i żyją obok nas? Kto wtedy przychodzi? Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym? Większość, jak widzę czytając posty, nie.
My właśnie o tym mówimy cały czas, gdyż wiemy, że kontakt z Duchami naszych bliskich nie jest w większości przypadków możliwy. To dlatego jesteśmy przeciwni pobieraniu zań pieniędzy między innymi.
Ale od początku mam wrażenie, że wrzucacie do jednego worka prawdziwe media, które zarabiają w ten sposób z oszustami, lub naciągaczami. Uczciwe i prawdziwe medium nigdy nie będzie twierdzić, że na sto procent zrobi to, czego od niego oczekują. Nie ma takiej możliwości. Ono doskonale zdaje sobie sprawę z trudności i nie będzie chciało od razu 6 tyś za rozmowę matki z dzieckiem... Dlatego bronię prawdziwe media i nie widzę nic złego w opłacie za ich usługi.
A jak rozpoznać oszusta? Przecież to takie proste. Wystarczy zadzwonić i posłuchać przez parę minut o czym i jak mówi domniemane medium. Te prawdziwe można wyczuć od razu. Wzbudzają zaufanie. Czym ? Nie wiem, ale to się daje odczuć...
lokio pisze:Duchy wyższe, stanowiące ochronę medium nie brzydzą się pieniędzmi. Po prostu w ich świecie tego nie ma. Czasem tego nie rozumieją ale są wyrozumiałe i wiedzą(czasem trzeba to wytłumaczyć), że medium jest ciałem materialnym w materialnym świecie o które trzeba dbać, bo dzięki niemu zachodzi kontakt.
To ciekawe spostrzeżenie, bo z definicji Duchy wyższe to te, które przewyższają nas wiedzą i moralnością. Jeśli wiec musimy im coś tłumaczyć, to raczej nie są już Duchami wyższymi
Odpowiem tak:"Kto nigdy nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie będzie w niebie"
To jak z wysokim drzewem. Im wyżej się siedzi, tym mniej widać dół. Świat Wyższego Rozumu rządzi się swoimi prawami. Liczy się tylko rozwój rozumu. Przecież tzwWyższymi duchami mogą być energie, które nigdy nie miały styczności ze światem materialnym. To dzięki niektórym mediom go poznają. To media są w takich wypadkach ich rękami, nogami, oczami i uszami. I one się uczą...
lokio pisze:Pisałem już o kilku rodzajach mediumizmu, ale większośc z was ciągle podpiera się przykładami Chico i innych, którzy byli mediami piszącymi pismem automatycznym. Pisali pod dyktando a nie organizowali seansów z duchami zmarłych dzieci o które prosi zrozpaczona matka.
Akurat tu się w pełni nie zgadzam. Chico był doskonałym medium nie tylko piszącym, ale także mówiącym i materializacyjnym. Poza tym pół życia spędził na pisaniu listów od bliskich z zaświatów, w których zgodnie z przeprowadzanymi badaniami: 1) nie ma żadnych błędów; 2) jest mnóstwo szczegółów z życia zmarłego, które w części nie były znane nikomu; 3) jest mnóstwo nazwisk, imion, miejsc, opis śmierci, życia itp.; 4) charakter pisma albo przynajmniej podpisu jest niekiedy identyczny albo zbieżny z charakterem pisma zmarłego. Moim zdaniem Chico przebija tu showmenów noszących diamentowe naszyjniki i organizujących tzw. publiczne seanse, na których stosują zimny odczyt albo manipulują Bogu ducha winnymi ludźmi.
Zgoda. To wyjątek. Genialne medium. Tak jak pisałem wyżej. W pełni oddany i to owocowało nowymi umiejętnościami. Pisał książki i je sprzedawał, z tego żył i dzięki temu pomagał innym...
lokio pisze:Pomijam odpowiedź na pozostałą częśc postu użytkownika atalia, gdyż mam wrażenie, że jest po prostu teoretyzującym spirytystycznym neofitą...
Myślę, że w przypadku dyskusji powinniśmy skupić się na argumentach i teoriach, a nie na osobach, które je wypowiadają.
Teoria i argumenty wzajemnie się wykluczają
lokio pisze:Jan Guzik. Jeśli oczekuje się od człowieka medium, żeby był gotowy na każde zawolanie, chociaż jak niektórzy słusznie zauważyli, czasem medium może być niedysponowane, by zademonstrował gawiedzi coś niezwykłego, myślę że dla "swiętego" spokoju, bo przecież zaraz dyletanci okrzyknęli by go oszustem, na swoje nieszczęście "spełniał ich oczekiwania. Okazał słabość jak każdy zwykły człowiek. Ale czy można go za to winić?
Jeśli oszukiwał świadomie innych, to jak najbardziej ponosi winę. Tym bardziej, że jak piszesz, robił to "dla świętego spokoju", a więc kierowały nim raczej egoistyczne pobudki.[/quote]
Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień... Ot zwykła ludzka ułomność. Miał dar, wykorzystywał go, ale nie rozwijał...

