Delikatna sprawa.

Czyli wasze trudności życiowe, problemy z rodziną, przyjaciółmi i skomplikowane sytuacje. Nie wiesz, jak sobie poradzić? Napisz...

Delikatna sprawa.

Postautor: McMac » 26 lip 2020, 21:13

Witajcie!
Swoją historię ze spirytyzmem rozpocząłem interesując się dziełami Chico Xaviera, niestety nie jestem (a na pewno byłbym) wielkim jego pasjonatem gdyby jego książki były tłumaczone z języka Hiszpańskiego. Może po prostu za mało szukałem.
Do rzeczy jednak. Mam delikatną sprawę. jednak wierzę, że jako ludzie otwarci nie uznacie mnie za wariata. Prowadziłem korespondencję z "jednym z was" jednak do dzisiaj nie dostałem odpowiedzi. Może się pośpieszyłem, może nad nią myśli, może nie. Jednak zależy mi na czasie.
Wkleje tutaj więc moją korespodencję do niego, może Wy będziecie w stanie mi pomóc.
Od razu zaznaczam że opisuję tylko jak sprawa wygląda z mojej perspektywy. Każdą pozytywną lub nie odpowiedź bardzo docenię. Dziękuje Wam.

Zapoznałem się z Pana działalnością, oglądałem filmiki w serwisie Youtube jak i z - z grubsza - Pańskimi dziełami bibliograficznymi, Stąd też wiem że zajmuje się Pan między innymi spirytyzmem,
Ale do rzeczy - może mnie Pan uznać za wariata lub nie, chociaż wydaje mi się że zajmując się nauką jaką jest spirytyzm człowiek staje się bardziej otwarty i świat z przekonania jest bardziej fascynujący niż wydawałby się zwykłemu człowiekowi.
Chciałbym się podzielić tym jak pewna sprawa wygląda z mojej perspektywy oraz zapytać o opinię.
Otóż chodzi o to że mam do czynienia z duchem, który jest nieprawdopodobnie zawzięty. Jestem czwarty raz w tym samym wcieleniu, gdyż w każdym z nich dochodzi do przejęcia przez niego mojego ciała, co dzieje się mniej więcej 01.10.2020 roku. (zaznaczam że niszczenie tej energii jaką jesteśmy jest niezwykle bolesne.)
Mimo wszystko w każdym z wcieleń trzymam wrota dla złych energii zamknięte, żyje pozytywnie i staram się go namówić na opuszczenie mojej duszy przekonując go właściwie, że zostanie tutaj jest dla niego więzieniem i w zasadzie nie ma tutaj nic do roboty, więc może spokojnie odejść.Mimo wszystko on nie daje za wygraną, kontroluje moje sny i stara się gwarantować mi przeciwności energii którą rozdaje w życiu codziennym, takimi jak radość, szczęście, czy różnej maści przyjemności. Sen jako rdzeń naszej egzystencji jest z natury bezpieczny i przyjemny - mój natomiast nie jest. Jest ciemny, negatywny. Kontroluję też z perspektywy słuchu moją percepcję i jest mistrzem podstępu.
Wizja zacięcia do końca istnienia w jednym ciele - wyrządzając sobie szkody - proszę mi uwierzyć nie jest bardzo interesująca. Pomimo starań jeszcze nigdy nie udało mi się mu pomóc czy go wypędzić, zawsze kończyło się tak samo. Nigdy też nie miałem styczności z egzorcystą, choć podchodzę do tego sceptycznie, planuję i tą opcje wykorzystać. W końcu nie mam nic do stracenia, być może będę przechodził wszystko jeszcze raz, na nowo.

Mógłbym ten temat rozwinąć jeszcze bardziej, aczkolwiek podejrzewam że nie jest to nikomu potrzebne. Chce się tym tematem podzielić też na forum spirytystycznym, jednak zanim to zrobie postanowiłem zapytać Pana opinię na ten temat.
Staram się dowiedzieć jaknajwięcej z każdej możliwej perspektywy. w końcu od tego zależy życie moje i moich bliskich, czy Maciuś nam nie zmieni się w końcu w super ego.

Dzięki serdeczne za pomoc,
Pozdrawiam!

Tutaj zostałem zapytany o więcej szczegółów, Na przykład jak wyglądał mój powrót do ciała, czy skąd wiem, że ten duch kontroluje moje sny, oraz zostałem poproszony o jego dokładniejszy opis taki jak cechy, charakter, wygląd, jak i w jaki sposób próbuje go wypędzić.

Generalnie temat jest dość ciekawy, jako ze przechodziłem to cztery razy mam male pojecie na temat tego, jak wygląda system pomiędzy życiami. Dlatego, ze moja esencja, życie, cząsteczka jest całkowicie niszczona przez ducha, co jak już pisałem jest strasznie bolesne, jakby ta pierwotna cząsteczka szczęścia została obrócona o 180*, boli coraz bardziej, a dusza(jako nasz rdzeń energii) coraz bardziej płacze z bólu do momentu w którym zostaje zniszczona. Jednak ktoś kiedyś powiedział ze energii nie da się zniszczyć i ma racje, inaczej już dawno by mnie tutaj nie było. Sam system wybierania życia przez nasza dusze wygląda jak zegar, mamy możliwość wybrania dowolnego zycia - w nieprawdopodobnie mistycznym klimacie pojawiają się obrazy poszczególnych żyć, a my wybieramy jedno z nich. W moim przypadku jednak to jedno życie jest zaklęte, jakby mój system został zmuszany od urodzenia do tego aby za każdym razem wrócić do tego jednego jakby zaklętego. Rysowałem nawet kiedyś jak to wygląda, postaram się to znaleźć i Panu wysłać, to tak z ciekawości. Widziałem tez ze ludzie robią podobne grafiki, co także postaram się znaleźć i udostępnić. Kiedy już życie zostaje wybrane, bowiem wierze ze jest to tak potężne ze nie mamy na to wpływu, rodzimy się na nowo, w nowym, wybranym przez nas życiu. Jakby ta nasza cząsteczka - nasze ja było tak wielkie, ze przekraczało to nasze wszelkie pojecie.
W moim przypadku, odradzam się w tym samym życiu, zaczynam wszystko od początku. Od dziecka podejmuje decyzje aż w końcu wracam do tego samego momentu kiedy duch do mnie wraca i próbuje mnie zmusić do samobójstwa wpływając na moja percepcje, dźwięki które słyszę są zniekształcone, cieszą się i pławią w każdej mojej negatywnej myśli i wyrażają swoja dezaprobatę jeśli jest jest pozytywna. Może mnie Pan uznać za szaleńca, bo to na prawdę nie jest zdrowe. Mozna powiedzieć wprost, ze przez parę miesięcy pod koniec swojego świadomego życia słyszę glosy. Gdyby nie sam fakt ze jestem tutaj po raz czwarty, sam uznałbym ze to jakaś choroba.
Od pewnego czasu w snach spotyka mnie nic innego jak tylko bezsens, coś zupełnie nielogicznego, niespójnego i negatywnego, podczas kiedy kiedyś miałem pełne mistycyzmu sny przedstawiające nieprawdopodobne sceny, czy zwyczajne sny o mojej kobiecie, czy innych pięknych motywach, od jakiegoś czasu te sny sprowadziły się do pełnego prymitywnych negatywnych uczuć takich jak upokorzenie, niepokój nienawiść, bezsens.
Zawsze bylem człowiekiem, który twierdził ze sny maja niebagatelne znaczenie w naszym życiu a wręcz powinniśmy się kierować ich znaczeniem, bowiem są częścią tej wielkiej maszyny dzięki której żyjemy. Jakby to wszystko miało dla nas jakąś zaprogramowana, najlepsza dla nas ścieżkę spełnienia. Zanim jednak dostałem powtórnie świadomość ze to ten duch wpływa na moje sny, miałem niespotykanie jak na ten czas ostry(a zarazem delikatny) ze powinienem zerwać ze swoja kobieta,co niestety wierząc w to, zrobiłem. :( Podejrzewam ze to tylko dlatego ze duch jak wiadomo nie tolerował pozytywnych uczuć i dążył do ich wyniszczenia, w związku z czym od tego momentu zaczyna wpływać na moje życie bardziej. Jestem przekonany ze to on kontroluje moje sny, tak jak już napisałem, jeśli jest coś dla mnie pozytywnego tego dnia, bywa tak ze on daje mi tego przeciwieństwo. może nawet nie powinienem tego pisać, ale najłatwiej to w ten sposób przedstawić, w ostatnim przypadku jeżeli chodziło o seks, kiedy zasnąłem szedłem we śnie i przez cały czas ktoś mi wbijał igle pod pachę. No moja byla powiedzialaby "Dobrze Ci tak." Tak przez cały sen. Cos było dla mnie przyjemne, trzeba było to odwrócić, żebyś się nie miał człowieku za dobrze. Nie jest to naturalne. Wierze w coś takiego jak Akasha, Boska cząsteczkę szczęścia, jest to coś z czego zostaliśmy stworzeni, to rdzeń naszej egzystencji będący fundamentem naszego życia, razem z bardziej oczywistym oddechem, który w sanskrycie nazywa sie Rua - czyli jednocześnie "spirit of the God itself" - Duchem Boskim we własnej osobie. To się fajnie łączy swoja droga z komunikacja kwantowa, no ale, nieważne.
Duch natomiast, wydaje mi sie ze kiedyś go widziałem, jak bylem mniejszy, kiedy wracałem do domu od znajomego ujawnił mi się na dosłownie pół sekundy, wyglądał po prostu jak rozmazany cień, jednak ten czas na mnie nie wpływał. Kiedy go widziałem doznałem mimowolnego paraliżu, moje mięśnie się spięły a układ nerwowy oszalał, sam nie wiedział co czuć, podejrzewam ze mimowolnie byl to strach, jak może zareagować organizm w momencie kiedy wszystko w momencie umyka spod kontroli. Od tego czasu często zastanawiałem się czy chodzić ta droga, czasem chodziłem, czasami nie. Kiedyś rozmawiałem o tym z kolega który tez miał duzo do powiedzenia na ten temat, kiedyś z nikad jak tamtędy przechodzilismy wyciągnął jakieś zioła i je tam spalił.
Duch sam w sobie jest przede-wszystkim podstępny, destruktywny i nienawistny. Ciężko napisać mi o nim cokolwiek innego.

W jaki sposób próbuję go wypędzić, przede wszystkim, pozytywne myślenie i zamknięte drzwi dla czegokolwiek co złe, namawiam go ze zostanie tutaj jest dla niego wiezieniem, ze opuszczenie mojego ciała to dla niego koniec mek, co z reszta jest prawda. Ze wszystkie sprawy które miał do załatwienia tak na prawdę nie są konieczne i nie musi tutaj zostawać. Ze lepiej mu będzie w zaświatach, tam gdzie jego miejsce, tam gdzie może doznać tego czego pragnie. To działa jak działa.
Medytuje, mam cały koszyk afirmacji o bezpieczeństwie, jak i innych pozytywnych wartościach, pale szałwię, próbowałem hermetyzmu, kabały, czy starałem się o żydowski egzorcyzm który w odróżnieniu od chrześcijańskich polega na pomocy duchowi, a nie jego wypędzeniu. Dowiedziałem się jednak ze Goj nie może mieć Dybuka (ichniejszego ducha), bo to sprawa żydowska. Mam nadzieje ze nic nie pominąłem.

Dzięki serdeczne.
Pozdrawiam
McMac
 
Posty: 1
Rejestracja: 26 lip 2020, 20:48

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: danut » 28 lip 2020, 21:39

Nie dziwię się, że spirytyści Ci nie odpowiedzieli, ich pojmowanie nie obejmuje takiego czegoś jak czterokrotne powtarzanie swojego życia. Nie radzę także udawać się do egzorcysty, bo podobnie, ten też odrzuci ten istotny fakt i będzie wyganiał z Twojego ciała demona, co zupełnie nie rozwiąże problemu i żadnej korzyści nie przyniesie. Ja skupiłabym się na tej dacie: 01.10.2020 roku, już nie tak odległej i spytałabym na jakiej podstawie ją wytypowałeś? Może być ona bardzo ważna ale musisz mi objaśnić z jakiego powodu. Jak dla mnie, to jest normalne, że mamy kilka wersji swojego życia i rozciąga się ono na rzeczywistości alternatywne. Nienormalne jest to, że wciąż powtarzający się jakiś bardzo zły wpływ wymusza na Tobie dokonywanie takich samych wyborów w każdej z nich, które prowadzą do tego co napisałeś. Należy więc zareagować i odciąć się od tego wpływu ostatecznie i to tu i teraz, bo nie jest tak potężny jak to uznajesz.. To nie jest też zaklęty krąg, ale nasze pojmowanie sprowadza nas do takiego, zatem trzeba to pojmowanie ostatecznie zmienić na takie, że mamy jednak wpływ na swoją rzeczywistość i uświadomić to sobie. Pierwszym krokiem będzie rozpoznanie tego systemu, czyli kto to rzeczywiście jest, ten, który wbija ci igły pod pachy, wymusza zerwanie z kobietą. To jest bardzo ważna poszlaka mogąca Cię nakierować na sztucznego prowokatora różnych wydarzeń w Twoim życiu. To będzie ktoś kogo znasz odkąd byłeś mniejszy i mieszka też gdzieś tam niedaleko. To nie jest duch a żywy człowiek i ciekawe czym się trudni ;) . Mistrz podstępu, manipulator. Złota rada ode mnie - to nie pozwól na manipulację swoim umysłem nikomu, nie wciągaj się w wierzenia i dziwne filozofie wiary i na ich podstawie nie wypracowuj sobie pojmowania( to są sidła), nie korzystaj ze sztuczek typu odpędzanie, świeczki, znaki, pentagramy, oczyszczania, rytuały, bo wiesz uważaj byś nie posprzątał domu tak, że wylejesz dziecko wraz z kąpielą, czyli właśnie dokładnie-"zniszczysz swoją energię/ zabijesz własną duszę. Dobrze rozpoznaj, nie pochopnie i odetnij zgubny wpływ na swoje pojmowanie. Wtedy wygrasz.
danut
 
Posty: 6234
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: gaba75 » 04 sie 2020, 12:12

Mc Mac, to co pisze danut ma się nijak do realiów życia. Wszyscy korzystamy z rytuałów, tyle, że nie wszyscy wiedzą, jak korzystać, by sobie nie zaszkodzić. Czarna magia, biała magia. To dwa różne bieguny. Danut korzysta również z rytuałów, by komuś zaszkodzić, nie pierwsza ona i nie ostatnia. A tu nie chodzi o rytuały czarnej magii, ale białej, o pomoc taką żeby sobie nie zaszkodzić, ale też żeby nie wspierać zła. Także nie słuchaj jej SUGESTII, byś zaniechał wykorzystania TAKICH NARZĘDZI, KTÓRE MOGĄ POMÓC. Szukaj a znajdziesz. Żydzi maja rację, co do wspomagania człowieka poprzez pomoc duchowi, który Ci towarzyszy. Nie każdy chce pomagać. Są różnorakie sytuacje. Moja, dla przykładu przyprawia ludzi o zawrót głowy, dlatego boją się i ja wyczuwam ich strach, dlatego odizolowałam się od STRACHU na jakiś czas. Trzeba wiedzieć jak ze strachem pracować. Izolacja to również dobre lekarstwo. Znajdziesz takie, które pozwoli ci odzyskać to czego pragniesz. Wierzę w to.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 12:20

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: danut » 04 sie 2020, 22:51

gaba75 pisze:Mc Mac, to co pisze danut ma się nijak do realiów życia. Wszyscy korzystamy z rytuałów, tyle, że nie wszyscy wiedzą, jak korzystać, by sobie nie zaszkodzić. Czarna magia, biała magia. To dwa różne bieguny. Danut korzysta również z rytuałów, by komuś zaszkodzić, nie pierwsza ona i nie ostatnia. A tu nie chodzi o rytuały czarnej magii, ale białej, o pomoc taką żeby sobie nie zaszkodzić, ale też żeby nie wspierać zła. Także nie słuchaj jej SUGESTII, byś zaniechał wykorzystania TAKICH NARZĘDZI, KTÓRE MOGĄ POMÓC. Szukaj a znajdziesz. Żydzi maja rację, co do wspomagania człowieka poprzez pomoc duchowi, który Ci towarzyszy. Nie każdy chce pomagać. Są różnorakie sytuacje. Moja, dla przykładu przyprawia ludzi o zawrót głowy, dlatego boją się i ja wyczuwam ich strach, dlatego odizolowałam się od STRACHU na jakiś czas. Trzeba wiedzieć jak ze strachem pracować. Izolacja to również dobre lekarstwo. Znajdziesz takie, które pozwoli ci odzyskać to czego pragniesz. Wierzę w to.

Nie życzę sobie byś mnie oczerniała gabo! Z jakich rytuałów ja korzystam i komu szkodzę, natychmiast podaj na to dowody! Każy ma prawo wierzyć w co chce, wierz sobie w te rytuały do woli, bo od wieków się z nich korzysta i tworzy coraz to, za przeproszeniem, głupsze religie i wywody, i jeszcze narzuca dawanie im posłuchu, bez dowodów, właśnie i deka potwierdzeń co do tego co rzeczywiście odpowiada za komfort naszego życia i jak tworzy się rzeczywistość, i jaki wniosek z tego? Tyle wieków i nie ma odpowiedzi? No proszę, napisz, jaki wniosek z tego? - działają, czy nie działają, a może właśnie szkodzą wszystkie, bo przede wszystkim rozum ludziom odbierają, a oni męczą się przez to, boją i nie potrafią zrozumieć nic co się z nimi przez takie pojmowanie dzieje i gdzie podążają. Taka jest moja opinia. MC Mac zrobi z moją wiedzą co chce, albo ją sobie przyswoi, albo uwierzy temu co inni gadają, a może nic kompletnie nie zrobi i podda się fali. Co mi do tego, niech robi co chce, wolna wola, jego i Twoja. Ja pewne rzeczy muszę objawić i to takie, które dostatecznie poznałam i wiem na pewno, takie, dla Ciebie może nierealne, no fajnie, odkrycie jest nie realne, alle wierzenia, to owszem... ;) I pozostawie to bez komentarza.
danut
 
Posty: 6234
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: gaba75 » 06 sie 2020, 10:47

Wiara, to rzecz indywidualna, każdy wierzy w to, co zechce. Nie mam Cię za co przepraszać, bo na przepraszam trzeba zasłużyć, poza tym nie dziwię się, że pragniesz przeprosin -słów, chyba jesteś przyzwyczajona do słów rzucanych na wiatr. Przykro, że otaczają Cię tacy ludzie. Mc Mac ma alternatywę. To prawda, ja jestem inna i się tego nie wstydzę. Tobie to widać przeszkadza. Zazdrość to cecha ludzka, wybaczam. Rzeczywistość tworzy całokształt i odwrotnie. Masz rację, co do odkryć, nic o nich nie mówiłam, że są nie wskazane. Mc Mac może poszukiwać i w tych poszukiwaniach się zagubić w tym, co ty mu serwujesz, albo odkryć prawdę po prostu. Wolna wola, ta jego i Jego. Niech korzysta z tego, co dobre, a to przyniesie mu dobre owoce. Tobie życzę dużo miłości, bo z Tego, co piszesz i w jakim tonie to znak, że potrzebujesz dowodów na nią. Ja nie zbieram dowodów, żeby takim jak Ty je wyłożyć na tacę- udostępnić, by oni je mieli, a ja bym się ich pozbyła, one po prostu istnieją, są. Jeśli ich chcesz, to je musisz zdobyć- samodoskonalenie w cenie. Nic samo nie przychodzi do człowieka, musisz się napracować, by owoce były widoczne dla Ciebie. Inni nie muszą znać Twego bogactwa.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 12:20

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: danut » 07 sie 2020, 02:00

gabo 75 - Jeśli chodzi o bogactwo duchowe to winno ono promieniować tak by wszyscy na oko, których jesteś wystawiona je poznali, powiem, że nawet bogactwo materialne nie powinno być ukrywane a dobrze wykorzystane w dobrym celu i jawnie. Za ukrywaniem bowiem zawsze kryje się lęk i podstęp. Zresztą to tu widać jak żałosna jest ta dyskusja z Tobą, dlatego ja ją konczę, bo i temat nie jest Twój i nie o Tobie.

Gdzie się podziałeś McMac? " Wierze w coś takiego jak Akasha, Boska cząsteczkę szczęścia, jest to coś z czego zostaliśmy stworzeni, to rdzeń naszej egzystencji będący fundamentem naszego życia, razem z bardziej oczywistym oddechem, który w sanskrycie nazywa sie Rua - czyli jednocześnie "spirit of the God itself" - Duchem Boskim we własnej osobie. To się fajnie łączy swoja droga z komunikacja kwantowa, no ale, nieważne." - A to dlaczego jest nieważne? Chcesz o tym podyskutować? Widzisz zwróciłeś uwagę na komunikację kwantową, a uciekasz się w tłumaczenia magiczne :D Dziś już to napisałam na innym forum " Już wiele razy pisałam, że "wąż starodawny" to jest właśnie to, brak zrozumienia podstaw rządzących rzeczywistością i próba przechytrzenia Systemu , a w Biblii masz też określenie "wyłamać drzwi" jak złodziej, by dostać się do Bożego Królestwa. Tak było i jest, i począwszy od pradawnych praktyk religijnych do najróżniejszych dzisiejszych na tym haśle to wszystko jest oparte. To próba przechytrzenia Boga. Już 15 lat piszę o tym po forach, kłócę się z "wiedzącymi", ba, nawet prostym sposobem niweluje ich poczynania magiczne i robię im kontratak myśli. Wszystko po to by zrozumieli wreszcie jak to działa i o co jest oparte. Ludzka Dusza jest jak bomba atomowa, a niektóre z nich są zbyt mocno nasączone jadem i siarką, i brak w nich czystego źródła( mniej tlenu więcej wodoru, jak wszędzie we wszechświecie). Zatem walka dusz i procesy wytwarzania rzeczywistości są wieczne. Zachodzi tylko pytanie, czy to całe zło jest potrzebne do utrzymania tego Systemu, czy niepotrzebne, bo jeśli by odrzucić te wojny i każdy już naprawde poznał swoje miejsce i z nim się pogodził mogło by dojśc do żniw i oddzielenia plew od ziarna, ale co wtedy, czy Machina by się czasem wtedy nie zatrzymała, bo życie nakręca ruch."
danut
 
Posty: 6234
Rejestracja: 27 paź 2015, 10:27

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: Nikita » 19 sie 2020, 21:51

McMac to sa sprawy karmiczne...pewnie trzeba to jakos przerobic i uwolnic sie...moze na drodze technik medytacyjnych?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5099
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: ronald73 » 20 sie 2020, 20:04

Nikita, skąd masz taka pewność?
tylko czasami coś czytam
ronald73
 
Posty: 232
Rejestracja: 25 sty 2018, 22:08
Lokalizacja: Żuławy Wiśłane

Re: Delikatna sprawa.

Postautor: Nikita » 21 sie 2020, 22:37

Pewnosci nie mam ale wszytsko co nas spotyka jest nasza droga do przejscia a nasze czyny i mysli buduja nasze przeznaczenie...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5099
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31


Wróć do Na zakręcie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości