autor: vinitor » 26 lip 2010, 18:45
„Zawiłości spirytyzmu" trawi tropikalna gorączka. Teraz ukryte w cieniu postowych tyłów przeprowadzają intensywną kurację uzdrawiającą. Czują się znacznie lepiej i już nic im nie zagraża.
Nie od dziś wiadomo, że na forum wciąż pojawiają się nowi. I co z tego? Ano statystyczny wskaźnik portalu wykazuje wzrost zainteresowania się Duchami.
A jak jest naprawdę? Zasoby ludzkie portalu pęcznieją, to niezbita prawda, lecz tematyczny przełyk wykazuje chorobliwy skurcz i miast orzeźwiających nowości, jakich zazwyczaj dostarcza ciekawość, jestem świadkiem okołotematycznych rytmów twórczych. Zwolennikiem tego rodzaju atrakcji wychodzących poza kręgi spirytyzmu jest skądinąd LF. Orzeźwiające strumienie zainteresowań bez charakterystycznego trzepotu skrzydeł Duchów zamienia się w podróż do wnętrza Ziemi w poszukiwaniu śladów dzieł człowieka pierwotnego.
Domyślam się, że całoroczne studium spirytystyczne na poziomie uniwersyteckim, połączone z intensywnym czatowaniem, bynajmniej nie dające szans na wyjście z zapaści, rozwieje otaczające mroki niewiedzy i wydatnie przyczyni się do rozwoju teorii Kardec’a. Wyszkoleni adepci mediumicznej sztuki nie dadzą sobie w kaszę dmuchać i wskażą miejsca, gdzie raki zimują. Obecnie, jak mniemam, czas tematycznej swobody ma być rozrywką, rodzajem relaksu spirytystycznego bractwa przed mogącymi wyłonić się nieoczekiwanie zza węgła trudami w przyszłości. Mając solidne podstawy naukowej teorii, łatwiej będzie odpierać ataki niedoświadczonych poszukiwaczy zaświatowej prawdy. Jakość fantazji ma wzrastać odpowiednio do intelektualnego rozwoju znawców współczesnego spirytyzmu. Oprócz obrazu z martwych mrówek oczom krytyków mają się ukazać artystyczne perełki będące wynikiem iluzorycznej ekspansji niematerialnego świata.
Zaznaczają się niezwykłe trendy: Już nie ma potrzeby kontaktowania się z Duchami, bowiem zostaną dopracowane szczegóły życia pozagrobowego metodą czysto chałupniczą. Rzemieślnik – spirytysta na podstawie analizy stosów tematycznej literatury nie będzie musiał zanudzać przepracowane Duchy tysiącami nowych pytań. Jako intelektualista pierwszej wody migiem upora się z każdym, najbardziej niewiarygodnym pytaniem. Korzystając z tak modernistycznej metody wykaże postęp i spełni wymogi czasów. Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach niemożliwe są do zrealizowania wyprawy badawcze do niewidzialnej strefy. W związku z powyższym muszą być wyszkoleni specjaliści od zdalnej eksploracji niebotycznych obszarów krainy Duchów. Penetrowanie umysłem jest nie lada sztuką. Opisywanie świata niewidzialnego na podstawie relacji Duchów jest zadaniem dla profesjonalistów.
Podobnie jak badacze Pisma św. widzą i opisują Królestwo Boże, odsłaniają tajniki niebiańskie na podstawie słowa pisanego, tak i spirytyści będąc w posiadaniu powiększających się zasobów literatury fachowej, z coraz większą śmiałością i swadą będą kreślić wizje tamtego świata. I któż odważy się zarzucić jakieś nieścisłości lub brak rozeznania oraz realizmu? Oni doskonale wiedzą, że nikt osobiście nie jest w stanie dostarczyć jakichkolwiek dowodów z wymiaru opanowanego przez istoty nie cielesne. Przewaga wybranych Ziemian, czyli przyobleczonych w powłokę Duchów, jest w konkretnej sprawie druzgocąca. Wszak sam Kardec swoim przeciwnikom kazał dostarczyć materiał dowodowy, który żaden śmiertelnik przenigdy nie zdobędzie. Kojarzy mi się to z techniką stosowaną przez średniowieczną jurysdykcję, gdy obwiniony miał wykazać swoją niewinność na drodze absurdalnych prób. Biblia zawiera przypadki cudownych interwencji Boga ale są to tylko słowa nie poparte żadnymi zapiskami kronik historycznych. Możliwości słów są przeogromne. Dla głęboko wierzących, i tych mniej wystarczy, że tak jest napisane i na tym dyskusja się kończy. Plagi rzucane na Egipt w czasach Mojżesza nie pozwalają nawet ustalić za jakiego faraona się to wydarzyło. Były tak przerażające, że nie powinny umknąć uwadze krajów ościennych.
Tak to już jest, że podważający jakąś teorię i to skutecznie ( z wierzeniami jest jeszcze gorzej ), musi dysponować nieprzeciętnym umiejętnościami i siłą przekonywania. Kiedy sprawa dotyczy rzeczy powiązanych z Bogiem i mocami niedostępnymi dla śmiertelnych tego świata, musiałby koniecznie mieć wsparcie samego Boga, co praktycznie jest nieosiągalne.
Obietnice, fakty oparte na słowach, mają ograniczonych odbiorców i sceptyka nie przekonają. Dowody fizyczne, namacalne, dające się zarejestrować naukowo, są wykluczone w dziedzinie wykraczającej poza ludzkie zdolności. Ten rodzaj bezradności wykorzystuje się z powodzeniem także w spirytyzmie a nie tylko w religiach świata, ponieważ żadne moce ziemskie nie zdołają przeciwstawić się faktom stworzonym w miejscach do których nie ma dostępu.
Podam przykład znajdujący potwierdzenie w życiu, bez potrzeby uciekania się do niematerialnych przestrzeni. Gdy do lekarza zgłasza się pacjent i mówi że ma zawroty, to czy lekarz zdoła zakwestionować ten objaw? Niektórzy z powodzeniem wykorzystują medyczną lukę i często dzięki temu zdobywają zaplanowane świadczenia. Tak więc nie każdą mistyfikację udaje się wykryć. Spirytyzm w wielu miejscach prezentuje się jak ów pacjent z wymyślonymi symptomami.
Zdobycie autentycznej wiedzy i wyczerpujących odpowiedzi z dziedziny spirytyzmu jest poważnym problemem. Zafascynowani nim, jak pod wpływem środków odurzających, czerpią garściami wyczytane i usłyszane nowinki i twierdzą, że to święta prawda.
Zdaniem jednych poszukujący wyjaśnień powinien sam, nie licząc na pomoc bliźniego, znaleźć odpowiedzi w dostępnych księgozbiorach. Są także zwolennicy, między innymi nasz nieoceniony konrad, tzw. systemu wymiennego. Wiedza kosztuje i nie ma lekko. Przytoczę cytat z postu zamieszczonego w wątku „Co ma but do spirytyzmu”:
No więc proszę. Odpowiedz na pytanie: "Dlaczego ludzie trafiają do więzienia" w sposób, który by nie ogłupiał. Zapraszam.
I informuję, że nie będę już odpowiadał Ci w tym temacie, dopóki nie udzielisz na powyższe pytanie "nie bałamutnej", "nie głupiej" i "nie opartej na 'albo, albo' odpowiedzi"
Czcigodny konrad znudzony wałkowaniem jednego pytania dla zmylenia przeciwnika wytoczył kolubrynę kryminalnych pokus i słabości Osaczony przez nie człowiek nie poczciwy ulega im i trafia na forum sprawiedliwości.
Przedwczesna śmierć dziecka to kara dla Ducha lub próba dla rodziców. Myślę, że wina może leżeć także po obydwu stronach. Zastanawia mnie dla kogo te informacje są potrzebne, kto i kiedy ma to wydedukować, jaki jest ich cel. W grze bierze udział Duch dziecka i Duchy (dusze) rodziców. Na ziemskim padole dochodzenie w tej sprawie nie ma sensu. Czy błędne rozpoznanie przyczyn śmierci dziecka i potraktowanie przez nich całego zdarzenia jako próby spowoduje uniewinnienie prawdziwego winowajcy? Jedyne rozstrzygnięcie, to obciążenie winą obydwie strony ale jest to sprzeczne z oświadczeniem Duchów.
Proponuję pogłówkować i coś rozsądnego wymyślić.
Uniwersytet spirytystyczny obdarzony prestiżem Duchów wyższych nie wymaga czesnego ale wyposaży każdego z uczestników w gratisowy zbiór informacji, aby rozumiał i był wstępnie przygotowany do przeżycia przygody z Duchami. Jestem skromnym amatorem, którego omijają szerokim łukiem. Zadziwiające, że dłużnicy też lubują się w omijaniu pożyczkodawcy. Nie sądzę, żeby Duchy były mi coś winne. A zatem dlaczego stronią od demonstracji i swoich sztuczek w dowolnym miejscu tym bardziej, gdy znajduje się chętny do takiej „zabawy”? Mówi się o uzdolnieniach mediumicznych ale „pokazy” Duchów i dostrzeganie tego przez osobę cielesną tych umiejętności nie wymagają.
Rozważam indywidualne przygotowania do egzaminu eksternistycznego. Na razie ten wariant sprawdzianu wiedzy nie wchodzi w rachubę, bo inicjator programu oświatowego go nie wymieniał. Spodziewam się, że nie nastąpi to tak szybko i przed sobą mam kilka, kilkanaście lat samodzielnych studiów. Przez ten czas, a wszystko jest możliwe, Duchy okażą się łaskawsze i zechcą mi złożyć kurtuazyjną wizytę. Oby nie był to legion, bo nie mam na tyle sprzętu...
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore