Karma to bardzo ciekawe sprawa.
Mamy tutaj jednego, no więcej ich jest ale o nim napiszę.
Ma w tej chwili 80% karmy i to narzuconej, a nie tak dawno miał 90.
Zerkając w niezbyt odległą przyszłość, jakieś 6 do 7 miesięcy, zmniejsza mu się o około 50% i tak dalej.
Inny nasz kolega forumowy, nie napiszę jego danych bo i po co, w każdym razie może się nie bardzo czuć bo ma już 40%, a nie tak dawno było mniej, ale uwaga, za pół roku jakieś 50 do 60% przybywa i to nie jest narzucona karma a swoja własna z takim rozmachem naprodukowana przez życie w kolejnych wszechświatach-Bing Bongach, bo przecież my jesteśmy baaaaardzo wiekowi, jeśli by ktoś nie wiedział i to w obydwie strony.
Różne choróbska obserwuje u ludzi od dawna, jak się rozbudowują, pęcznieją i rozrastają w komórkach.
Mam niejaką trudność w rozróżnianiu czy to jest już fizyczne czy jeszcze na poziomie energetycznym, ale przeważnie i tak się zamanifestuje w ciałku fizycznym, bo przecież cudów nie ma, a wszystko ma racjonalną przyczynę.
Inaczej ma się sprawa z chorobami tych z pozytywnej strony, tam one się wycofują w miarę ubywania narzuconej karmy, bo ta wraca do producentów, czyli różnej maści czarusiów, jak ładnie ich nazywam
żeby w końcu mnie polubili, bo przecież jestem pogodnym chłopakiem i nikomu źle nie życzę, życzę tylko sprawiedliwość i a to przecież dobra cecha i chyba każdy czaruś tak myśli?

, no przynajmniej powinien.
Aha, jeden tutaj pisał że sprawiedliwość jest nudna, no tak , to nie wszyscy jednak, ale ciekawe czy kilka rozwijających chorób go nie rozerwie.

Nie ma rzeczy nie możliwych, poza tym wszystko jest możliwe.