Natasza pisze:czyjaś wiedza będzie dla ciebie teorią
brak własnego doświadczenia musi doskwierać jak paskudny odcisk
A kto nie ma własnych doświadczeń? Każdy jakieś ma. Co to znaczy widziałam? Hmm - wiedza o mechanizmach widzenia, interpretacji, zniekształcaniu widzenia, o dopatrywaniu się kształtów, halucynacjach, zwidach, omamach, po całkowite zmienianie obrazu czyjegoś widzenia( hipnoza oraz inna przyczyna już nie taka znana) tu aż się prosi. Nie wolno ufać swoim oczom - i możesz to uznać za moje hasło. Jechałam w pociągu z przyjacielem, nagle on w moim widzeniu zamienił się w nieznaną mi postać w mundurze wojskowym. Zaczęłam rozmawiać z nim jak z obcym, intrygował mnie próbując otrząsnąć mnie z tego jak ja jego widzę, włączyła się pani siedząca na wcześniejszym fotelu - "Co się pani stało, przecież ten pan nie jest w wojsku, z takimi włosami?( chodziło jej o długość?) - Mój rozum wszystko słyszał poprawnie i analizował jednak nie mógł pogodzić tego z tym co widziałam, co naprawdę widziałam, czyli bez żadnego zamroczenia, wyraźnie - żołnierza w mundurze z ogoloną głową, czapką). A kto to był - no oczywiście mój przyjaciel i nie powinno być co do tego żadnych wątpliwości, a były. I tu mamy też bardzo ciekawą sprawę nawiązując do analizy tego co kto zobaczył, gdy nie może on potwierdzić widzenia zdjęciem, świadkami. Chcę zwrócić baczną uwagę na pewne cykliczne zjawisko odnosząc się do objawień oraz relacji ze spotkań z kosmitami. Wszędzie mamy wzięcie tych głośnych przypadków w obroty przez pewne grupy próbujące wmówić tym widzącym to co oni widzieli według własnych wyobrażeń. Objawieniami zajmuje się kościół i zatwierdza, opierając się o hasła - musiałeś widzieć Matkę Boską, albo Jezusa, bo jeśli nie ,no to widziałeś Szatana. Fascynaci kosmitów - musiałeś widzieć taką lub taką rasę, oni to i zaczyna sie maglowanie - mają taka technikę, 'sraty, taty" i wpajanie wpisywanie temu człowiekowi swojego pojmowania oraz manipulacja nawet hipnozą sugestywną aż do skutki aż on sam im w to uwierzy. Sprawdźcie pierwsze relacje zaraz po zdarzeniu podawane przez tych ludzi, ich osobiste jeszcze nie nasączone cudzym pojmowaniem przekonacie się o tym , że pisze prawdę. Np. dzieci z Fatimy jak opisywały tę postać i co mówiły zanim nie "uświadomiono"ich ze to była Matka Boska, Medjugorie wielu wizjonerów obserwatorów tego samego zjawiska a relacje różne -piękno i dobro, brzydota i zło odnośnie jednego zjawiska w zależności kto relacjonował. A pan
Wolski i kosmici

- tego mu zazdrościć? Jedzie chłop na wozie przez las nagle diabeł mu usiadł za plecami - nie znacie takich legend, przecież ich jest mnóstwo tylko nikt w nich nie podaje, ze to były spotkania z wyższą inteligencją, cywilizacją z kosmosu i ja jakbym już miała takiego czegoś komuś zazdrościć to nie tego, że ten ktoś przeżył wielki stres i strach przez to, że jakiś potworek oglądał mu pasek od spodni, ale np. temu grajkowi z starodawnej legendy, który oszukał takiego diabła, przechytrzył go odbierając mu pełny worek złota

Przynajmniej coś z tego miał, a tak to np. pan Wolski ani satysfakcji, ani żadnej pomocy, ani wiedzy od nich i tylko ten strach i wykorzystywanie go potem przez pseudo -ufologów, którzy w oparciu o jego przeżycie tworzą niesamowite historie.