Zwalczanie cierpienia

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: cthulhu87 » 18 lis 2015, 22:40

Mirek pisze:natomiast w miłości nie ma miejsca na cierpienie.


Nie istnieje człowiek, który kochałby tak bezgranicznie, aby nie odczuwać cierpienia albo bezpośrednio albo przez odczucie braku czegoś czy potrzeby czegoś. Gdyby świat był zero-jedynkowy: albo miłość, albo materia, to może... ale tak nie jest.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: Mirek » 18 lis 2015, 22:46

Marcinie jak kochasz i cgierpisz, to nie jest miłość, a tylko potrzeba.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: danut » 18 lis 2015, 22:48

cthulhu87 pisze:
Mirek pisze:natomiast w miłości nie ma miejsca na cierpienie.


Nie istnieje człowiek, który kochałby tak bezgranicznie, aby nie odczuwać cierpienia albo bezpośrednio albo przez odczucie braku czegoś czy potrzeby czegoś. Gdyby świat był zero-jedynkowy: albo miłość, albo materia, to może... ale tak nie jest.


Bo taka miłość istnieje chyba tylko w wyobrażeniach. Ktoś kiedyś pięknie powiedział - prawdziwa miłość to miłość nieszczęśliwa. Co to za miłość błądząca w obłokach, bez dotknięcia rzeczywistości i poczucia jej siły?
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: Achill » 18 lis 2015, 22:52

"Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje swoje za przyjaciela swego" -
z tym się akurat nie zgodze Danut
Ale to wynika z mojego rozumienia spirytyzmu.

w dużym skocie i uproszczeniu. akt miłości nie może być postrzegany jako poświećenie. Ludzie tak bardzo chcą przeliczać wartość swoich uczuc na cos policzalnego - karierę, tytuły, stanowiska, przyjemnośći - koncerty, wyjścia ze znajomymi. A tak naprawdę chodzi o rzecz tak banalną jak miłość, która nie wybiera, nie wybrzydza, ona jest lub jej nie ma.
Jęsli już tylko dopuszczasz myśl, że cos poświecasz jesteś na straconej pozycji bo to oznacza, że cierpisz. że dla miłości wyrządzasz sobie krzywdę. Nie trzeba byc geniuszem żeby zrozumieć, że nie o to w tym przecież chodzi.
Czy Jezus poświęcał cokolwiek poprzez swoje akty miłości jakie okazywal chorym, biednym, potrzebującym czy nawet wrogom?

MIŁOŚĆ NIC NIE KOSZTUJE.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: danut » 18 lis 2015, 22:56

Ależ oczywiście że poświęcał, niejednemu się tym narażał, na oskarżenia, na posądzenia w efekcie na szali postawił swoje życie.

Miłość nie wybrzydza, nie wybiera, jest lub jej nie ma, ale gdy nie kierujesz się miłością w wyborze w normalnym życiu, to jej nie masz, a nie wtedy gdy w ogóle nie wybierasz.

Bo jak to po prostu kochasz i przez to jesteś już poza wyborami? - Chyba nie.

Nie kosztuje w ogólnym znaczeniu to chyba uśmiech lub jakiś serdeczny gest. :) Ale to nie jest aż miłość.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: Achill » 18 lis 2015, 23:15

napisałem na końcu jedno zdanie. dużymi literami.
Zastanów się nad nim proszę.

A co nadaje wartość tym aktom miłości Jezusa - jego miłosierdzie, czy wyszydzanie przez innych (odpowiedz w kontekście spirytyzmu, powinnaś wtedy zrozumieć o co mi chodzi)
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: danut » 18 lis 2015, 23:30

Achill pisze:napisałem na końcu jedno zdanie. dużymi literami.
Zastanów się nad nim proszę.

A co nadaje wartość tym aktom miłości Jezusa - jego miłosierdzie, czy wyszydzanie przez innych (odpowiedz w kontekście spirytyzmu, powinnaś wtedy zrozumieć o co mi chodzi)


Wreszcie napisałeś o wartości miłości :) Ja zastanowiłam się nad tym zdaniem i widzisz skoro według Ciebie ona nic nie kosztuje, to pewno nie ma żadnej wartości? - zaznaczam bardzo mocno, że nie mówimy tu wcale o wartościach materialnych :) Wynika też z tego, że miłość musi wiązać się z jakimś poświeceniem, by w ogóle stała się ona prawdziwa i posiadała tę wartość. Wartość Jezusowym aktom miłości nadaje jego miłosierdzie pomimo przeszkód, a więc dokonuje On wyboru za przyczyną tego miłosierdzia i pokonuje przeszkody, odmawia sobie wygodnego życia gdyby był uległy i przytakiwał każdemu i wysuwa je na pierwszy plan ponad wszystko. Nasza rzeczywistość jest taka jaka jest i tu nie darzymy się wszyscy obopólną miłością, ale musimy o nią walczyć i przedzierać się z nią pośród atakującego nas zła.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: Achill » 19 lis 2015, 00:52

pytanie czy na pewno z czegos rezygnował?
Dla J. majątek nie robil żadnej różnicy., życie również - było tylko narzędziem do spełnienia swojej misji.
Ja dostrzegam w spirytyzmie dokładnie ten sam schemat, wcielamy się aby się rozwijać, i wraz z cialem dostajemy pewien zbiór "narzedzi" które maja nam to ułatwić / względnie utrudnić. To czy wykorzystamy wszystkie narzędzia czy nie nie zmienia nic w celu naszego rozwoju, którym jest miłość.
Co więcej miłośc jest równie osiągalna dla biednego czy bogatego, zdrowego czy chorego, złego czy dobrego. Jak więc może w jakikolwiek sposób rzutować na siłę naszych uczuć.

Chodzi więc o to, że prawdziwa czysta miłość to ta w której przywiązanie do rzeczy materialnych nie determinuje stopnia kochania. pomijam fakt niepodzielności uczuć. (nie da się przecież kochac w 10%.)

Tak jak ja rozumiem spirytyzm, istotą centralną w kategoriach rozwoju nie jest istota ludzka, lecz duch ktory raz się wciela a raz nie. A wtedy wartości takie jak majątek, samorealizacja, nawet rodzina czy życie, za wcielenia przestają mieć wartośc jaką im przypisujemy. Sa oczywiście ważne, ale jako narzędzia a nie cel sam w sobie.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: Mirek » 19 lis 2015, 07:35

Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, jej kuzyn-jezuita głosił
rekolekcje w kościele jezuitów w Milwaukee. Każdą konferencje rozpoczynał słowami:
- „Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak egoizmu”. Wspaniałe
stwierdzenie.
Zapytałem ja: - Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia?
- Tak - odparła.
Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swego
szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie
nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość.

Anthony de Mello
Ostatnio zmieniony 19 lis 2015, 07:52 przez Mirek, łącznie zmieniany 1 raz
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Zwalczanie cierpienia

Postautor: Achill » 19 lis 2015, 07:40

Mirek pisze:Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, jej kuzyn-jezuita głosił
rekolekcje w kościele jezuitów w Milwaukee. Każda konferencje rozpoczynał słowami:
- „Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak egoizmu”. Wspaniałe
stwierdzenie.
Zapytałem ja: - Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia?
- Tak - odparła.
Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swego
szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie
nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość.

Anthony de Mello


piękne, po prostu piękne.
I macie odpowiedź i na sens cierpienia i na sens miłości w jednym. :lol:
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość