Krzysztoff pisze:równie dobrze traktować innych nie ma nakłaniać żeby traktować kogoś gorzej ale żeby innych traktować lepiej.
Tu raczej jest kwestia o "takie samo traktowanie". Jezus według NT nakazuje miłować każdego TAK SAMO, obojętnie czy pochodzi z rodziny czy nie. I o to mi chodzi cały czas. To tak jakby do Jezusa przyszedł brat w jakiejś sprawie, a Jezus by mu powiedział "ustaw się w kolejce". Jezus potraktowałby go tak samo jak resztę ludzi, natomiast brat mógłby się poczuć odrzucony i obojętny Jezusowi. Czy teraz dobrze to wyjaśniłam?
Krzysztoff pisze: Gdy nauczymy się równo traktować innych - nauczymy się też że do poczucia własnej wartości nie potrzebujemy jakiegoś specjalnego traktowania ze strony innych, nauczymy się że nasza wartość nie jest od tego zależna.
Z tym to akurat się zgadzam, że nasza wartość nie jest zależna od tego jak nas traktują inni.
Krzysztoff pisze:poniżej Twój cytat
Chodziło mi o TĄ dyskusję.

Tamtą dyskusję (z moim cytatem przytoczonym przez ciebie) prowadziliśmy w lipcu
I nie ja nawołuję do tego by nienawidzić własną rodzinę, tylko cytowany przez mnie Jezus.
Ja jestem za związkami rodzinnymi. Za tym by je utrzymywać i jednak wyróżniać członków własnej rodziny od obcych ludzi. To nie jest równoznaczne z tym, że obcych mam traktować gorzej, po prostu inaczej. I jeśli mam pomóc komuś z własnej rodziny, albo obcemu, to jednak pomogę członkowi rodziny. Takie są moje zasady, niejako sprzeczne z jezusowymi.
Krzysztoff pisze:Z 2-ga podejść to ja już wolę ogólne przypowieści niż dokładne nakazy i zakazy
Czyli mam rozumieć, że np. 1 list do Koryntian z NT odrzucasz w całości?

Tam właśnie są takie nakazy i zakazy (np. mężczyzna ma nosić krótkie włosy i mieć głowę odkrytą, natomiast kobieta ma mieć długie włosy i głowę zakrytą)
1 Kor 11 ,1-16
1 Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. 2 Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję. 3 Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus,
mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg. 4 Każdy mężczyzna, modląc się lub prorokując z nakrytą głową, hańbi swoją głowę. 5 Każda zaś kobieta, modląc się lub prorokując z odkrytą głową, hańbi swoją głowę; wygląda bowiem tak, jakby była ogolona. 6
Jeżeli więc jakaś kobieta nie nakrywa głowy, niechże ostrzyże swe włosy! Jeśli natomiast hańbi kobietę to, że jest ostrzyżona lub ogolona, niechże nakrywa głowę! 7 Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. 8 To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. 9
Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. 10
Oto dlaczego kobieta winna mieć na głowie znak poddania, ze względu na aniołów. 11 Zresztą u Pana ani mężczyzna nie jest bez kobiety, ani kobieta nie jest bez mężczyzny. 12 Jak bowiem kobieta powstała z mężczyzny, tak mężczyzna rodzi się przez kobietę. Wszystko zaś pochodzi od Boga. 13 Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? 14 Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, 15 podczas gdy dla kobiety jest właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie. 16 Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego zdania, ani my, ani Kościoły Boże8.