VinitorA gdzie Ty widzisz niepodważalne dowody nie "dowody" w spirytyzmie Kardeka?
Wybieg erystyczny, odpowiadasz pytaniem na pytanie.
Coś co się nie da sprawdzić ad oculus nie jest dowodem tylko przesłanką.
Nie. Z punktu widzenia logiki przesłanką może być zarówno zdanie empiryczne, jak i zdanie puste. Treść nie ma znaczenia. Logika nie zajmuje się treścią sądów, lecz ich formalną poprawnością. Dlatego np. rozumowanie poniższe:
Przesłanka A. Jeżeli dziś jest wtorek, to jest święto Marsjan
Przesłanka B. Dziś jest wtorek
Wniosek - Dziś jest święto Marsjan.
Powyższe rozumowanie jest fałszywe, ale logicznie poprawne.
Dlatego cały czas drążę, co dla Ciebie jest dowodem?
Jeżeli zaczniemy się bawić w definicje to owych zawiłości przybędzie. Chyba że Ci odpowiada szamotanina w gąszczu wieloznaczności.
Właśnie to robisz, nie odpowiadając konkretnie na moje pytanie i uciekając od definicji. Jak chcesz myśleć analitycznie, nie wiedząc jaki sens nadajesz pojęciom, których używasz? Jeśli zarzucasz niedowodliwość myśli Kardeca, to przedstaw co znaczy dla Ciebie ten termin, bo operując innymi definicjami kręcimy się w kółko.
Powtarzałem wielokrotnie, że przedstawiam mój punkt widzenia, który nie musi być gorszy od innego.
Zgoda. Zasada ta działa także w drugą stronę, inny punkt widzenia też nie musi być gorszy od Twojego.
Kardec dostarczył informacji pozaziemskich, więc może zejdziemy na ziemię i zobaczmy na ile są one strawne dla przeciętnego człowieka.
Kardec nie był oderwanym od życia idealistą bujającym w obłokach. Informacje, które dostarczał mają w ogromnej większości właśnie nam powiedzieć jaki jest sens życia tu i teraz, na ziemi.
I kto to jest wg. Ciebie "przeciętny człowiek"?
Z resztą Twojej wypowiedzi mniej więcej się zgadzam.