Skąd macie pewność?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: juniperus » 17 gru 2014, 18:56

Cześć

To nie jest dziwne, że poszukujesz wiedzy, prawdy. Szukajcie, a znajdziecie - mówił Jezus.

Skoro mając 20 lat zdajesz sobie sprawę z faktu, jak mało wiesz, to już bardzo dużo. Świadczy to o tym , że nie opływasz w samouwielbieniu i nie kieruje Tobą pycha, a to też dużo, jeśli chodzi o duchowy (moralny) rozwój każdego z nas. Współczuję Ci choroby. Kilka lat mieszkałam w jednym domu z kobietą, która cierpi na to schorzenie. Nie jest łatwo człowiekowi z taką przypadłością. Widzę, jak ona się męczy mimo, że bierze leki.
Ciebie też to spotkało. Wydaje się mi jednak, że masz dość życia, ponieważ po prostu nie potrafisz znaleźć jego sensu, nie wiesz po co żyjemy na tym świecie, czemu ma to właściwie służyć.
Piszę do Ciebie, ponieważ pytania, które zawarłeś na forum są w dużej mierze kierowane do mnie. Jestem medium. Widzę duchy od najmłodszych lat mojego życia. Taka po prostu się urodziłam. Jeśli chodzi o spirytyzm, poznałam jego założenia 2 lata temu i już przy nim zostałam, ponieważ okazało się, że w idealny sposób opisuje on moje doświadczenia, sposób patrzenia na ludzi i świat ten materialny (ziemskie) i ten duchowy. Odnalazłam w nim mnóstwo potwierdzeń moich własnych przekonań. Wychowałam się w rodzinie katolickiej, jednak, gdy byłam kilka lat od Ciebie młodsza zaczęłam dostrzegać pewne niejasności w tej religii. Gdy poznałam historię tego kościoła - wszystko stało się dla mnie jasne. Nie widzę już sensu przynależeć do tego kościoła - odeszłam więc z niego. Dziś nie należę do żadnego z kościołów, ponieważ nie jest mi to potrzebne. nie czerpałam z tego żadnych duchowych korzyści. Ponadto jest wiele w nim zachowań, dogmatów i czynności, które są w moim mniemaniu niezrozumiałe, przeczą moim zdaniem naukom Jezusa.
To, że spirytyzm jest złem to opinia kościoła katolickiego. Wynika ona z braku wiedzy na ten temat. Każdy ksiądz powie Ci, że spirytyzm to zło, ale okazuje się, że żaden z nich zapytany przeze mnie nie przeczytał ani jednej książki spirytystycznej, by mieć swój własny pogląd i zdanie. Powtarzają tylko to, czego nauczono ich w seminarium. Osobiście ja również nie wiedziałam czym jest spirytyzm, póki nie przeczytałam książek. Księga duchów i mediów wytłumaczyły mi, dlaczego widzę duchy, dlaczego mogę z nimi rozmawiać, potwierdziły moje niemal 30-letnie obserwacje. Gdy przeczytałam Ewangelię Według Spirytyzmu zrozumiałam, że spirytyzm nie jest złem, ale nauką chrześcijańską, a to, co mówią o nim ludzie zupełnie nie posiadający wiedzy to bzdura. Ewangelia Według Spirytyzmu to książka, która wielokrotnie cytuje nauki Jezusa zawarte w Nowym Testamencie, oraz wyjaśnia jak je stosować w życiu, by każdego dnia stawać się lepszym człowiekiem. Duchy Opiekunowie, o których tak wiele mówi spirytyzm to nikt inny jak Aniołowie Stróże wspominani w religii katolickiej. Każdy z nas bowiem takiego ma. Kogoś, kto troszczy się o nas, podpowiada nam jak dokonać tego właściwego wyboru, by był on zgodny z naukami Jezusa, tj. prawem Bożym.
Spirytyzm bardzo mnie zmienił. Nauczył mnie jak wybaczać krzywdy, których nieustannie doznawałam od ludzi, z którymi mieszkałam. Jak mimo strachu pomagać im zawsze, gdy o to poproszą, jak kochać wszystkich bez wyjątku ludzi. Gdy byłam katoliczką nikt nie powiedział mi, jak ogromną siłę ma modlitwa, ponieważ modlitwy w kościele polegały na "klepaniu" tych samych regułek. Dopiero gdy poznałam spirytyzm, który zachęca do modlitwy bardzo osobistej, opartej na własnych uczuciach, słowach płynących szczerze, od serca, zrozumiałam, czym ona tak na prawdę jest i jak ogromną moc posiada. Efekty przechodziły moje najśmielsze oczekiwania. Spirytyści to nie sekta mająca fioła na punkcie wywoływania duchów. Wręcz przeciwnie, my przestrzegamy, że nie wolno tego nadmiernie robić, ponieważ w ten sposób zakłóca się spokój duchom naszych bliskich, którzy odeszli. Poza tym jest to niebezpieczne dla samych wywołujących. Obraz spirytysty szerzony przez księży nie ma z rzeczywistością nic wspólnego, ponieważ wiedza ich opiera się na zabawach z duchami, którymi raczyły się elity francuskie (polskie również) w XIX wieku. Wówczas robiono to z ciekawości i dla zabawy, ale nie miało to nic wspólnego ze spirytyzmem. Spirytyzm to nauki oparte na wczesnym chrześcijaństwie, tym, które miało miejsce niedługo po odejściu Chrystusa. Przykro stwierdzić, ale kościół rzymsko-katolicki jest dość rozbieżny z tamtejszym chrześcijaństwem. Podstawowymi zasadami spirytyzmu jest bycie dobrym człowiekiem, działanie na rzecz innych zgodnie z prawem miłości, które dał nam wszystkim Bóg, zwalczanie własnych niedoskonałości i wad zgodnie z hasłem: bądź wyrozumiały wobec wad innych, ale nigdy wobec swoich. Nauki te stale motywują nas do nieustannej pracy nad własnym rozwojem moralnym. Duchy, które nas prowadzą mówią, że nigdy nie jest się na tyle dobrym człowiekiem, by nie można było być jeszcze lepszym.

Pytasz skąd u mnie po pewność, że to nie wytwór wyobraźni. Czy wiesz ile razy w ciągu 30 lat mojego życia zastanawiałam się, czy duchy, które widzę to nie choroba, czy zwidy...ile razy badałam to, sprawdzałam, analizowałam? Mnóstwo. Za każdym razem, gdy wmawiałam sobie, że to tylko moje przewidzenia, życie samo udowadniało mi, że się mylę. Było mnóstwo dowodów, które otrzymałam, wydarzeń, które miały miejsce. Musiałbyś przeczytać wątek:
viewtopic.php?f=7&t=2100
Tam zawarłam tylko niektóre z wydarzeń z mojego życia. To mała część tego, co doświadczyłam.
Po wątku tym każdego dnia dzieje się jeszcze więcej.

Pytasz, czy nie boimy się szatana. Nie, ponieważ spirytyzm nie uznaje istnienia szatana jako osoby, będącej przeciwwagą dla Boga. Wiemy jednak, że istnieje zło, które należy w każdym z nas tępić. Nie ma bowiem człowieka idealnego. Zło jest niczym innym jak działanie wbrew prawu danemu ludziom przez Boga. Nie jest wytworem silnej złej istoty ale nas samych. To ludzie nie przestrzegając prawa miłości, a kierując się egoizmem i pychą tworzą zło. Wśród duchów są takie, które opowiadają się po stronie zła, stronią od dobra i namawiają ludzi do złego zachowania. Nazywamy je duchami niskimi/złośliwymi. W kościele katolickim nazywa się je demonami.

Pytasz, skąd wiemy, że to, co podaje KK to nieprawda? Nikt tak nie twierdzi. Na tym forum nikt Ci nie będzie łopatą nakładał do głowy, że nasz punkt widzenia jest tym właściwym. Każdy człowiek jest wolną istotą i ma prawo postrzegać świat zgodnie z własnym przekonaniem. Jeśli trafiasz na nurt/religię/wierzenia/poglądy, które wiążą się ściśle z Twoimi, pozostajesz przy nich. Jeśli nie pasują Ci, odrzucasz je. Takie jest święte prawo każdego z nas. To nie jest tak, że uważamy, że KK we wszystkim kłamie. W końcu opieramy się na tych samych naukach Chrystusa. Postrzegamy jednak pewne sprawy inaczej, z niektórymi dogmatami i naukami KK nie zgadzamy się. A tak na prawdę nie ma czegoś takiego jak monopol na wiedzę. Ten, kto uważa, że wie wszystko aż kipi od pychy. Wszystko bowiem wie tylko sam Bóg. My również poszukujemy swej drogi poprzez poznanie. Wybraliśmy spirytyzm, ponieważ jest nam bliższy, tłumaczy rzeczy, których nie potrafi logicznie wytłumaczyć KK.


Piszesz, że nie możesz odnaleźć prawdy. Znaleźć możesz ją tak na prawdę w sobie samym. Pamiętaj, że każdy ma swój własny sposób patrzenia na świat i każdy pogląd będzie trochę subiektywny, ponieważ my ludzie mamy już taki charakter, że opieramy swą wiedzę na własnym doświadczeniu. Jeśli zatem poznamy coś nowego, dodajemy do tego własne odczucia, wyobrażenia i nowa teoria jak znalazł. W życiu tak na prawdę chodzi nie o to, kto ma rację w poglądach na temat życia po śmierci, ale o to, byśmy wszyscy szanowali się wzajemnie, kochali, wybaczali i pomagali. Nikt nie został stworzony, by żyć dla siebie. Po to jesteśmy razem na tym świecie, by razem działać i się wspierać nawet, jeśli każdy będzie miał inne poglądy. Sekret tkwi bowiem w szacunku do drugiego człowieka.

Piszesz: "A moja nerwica sprawia, że jak zaczynam się przychylać do jednego z tych poglądów, to te inne nagle mi nie dają spokoju, nawet jeśli się nawzajem też wykluczają. "
Widzisz wszystko to, co w życiu otrzymujemy ma jakiś cel i sens. Spirytyzm nie uznaje czegoś takiego jak przypadek. Twoja choroba również dana jest Ci po coś. Być może chodzi o to, byś nie wierzył ślepo w zasady głoszone przez innych, ale sam analizował, poszukiwał, porównywał.
Ta mieszanka może wywołać u Ciebie odczucie, jakbyś wirując pomiędzy wszystkim nie wiedział, którędy biegnie ta prawidłowa droga. Prawdziwy kocioł! Ale to w Tobie musi narodzić się owa droga i przekonanie. Możesz zyskać to tylko spokojem i analizą. Wiem, Twoja choroba nie ułatwia Ci uzyskania spokojnie, ale zawsze warto próbować. Gdy człowiek nauczy się uspokajać, dochodzi do ładu ze samym sobą, a wtedy łatwiej jest odnaleźć ten głos, który jest w nim i który mu cichutko podpowiada, co tak na prawdę czuje, co wydaje mu się kłamstwem, a co prawdą. Nie ma nic bardziej pięknego niż spokój. Dlatego szczerzę Cię zachęcam, być próbował taki spokój osiągać. To nic, że początkowo nie będzie Ci wychodziło. Wszystkiego musimy wciąż się uczyć. Poszukaj sposobu, który Cię relaksuje (tylko nie używki :) ), który powoduje, że zaczniesz się wyciszać i poznawać głębię swojej duszy, poznawać samego siebie.

Piszesz: "Ze strachu przed śmiercią zacząłęm być takim przykłądnym katolikiem, ale po ok. 3 latach puściło, ta religia przestała mnie tak przekonywać."

Cóż masz to, co i ja. Widzisz, nie mogę zgodzić się ze sposobem, w jaki ludziom KK przedstawia sprawę zbawienia. Mówi on, że ci, którzy nie chodzą do kościoła na mszę nie będą zbawieni 9usłyszałam to na własne uszy od dwóch księży). Dla mnie to bzdura. W moim przekonaniu (duchy też tak mówią) szczęśliwym po śmierci ciała jest ten, kto za życia był dobrym dla ludzi, a ilość godzin przesiedzianych w kościele nie ma tu najmniejszego znaczenia. Nie chodzi o to, by siedzieć w ławeczce godzinami i klepać wciąż te same regułki, ale by działać na rzecz innych. To dlatego spirytyści działają charytatywnie, odwiedzają hospicja, wspierają biednych, kochają zwierzęta. osobiście odrzuciłam słowa starego testamentu, a koncentruję się tylko na naukach Jezusa. Są dla nas wyznacznikiem, sposobem na życie. W spirytyzmie nie ma czegoś takiego jak konieczność chodzenia na spotkania, czy coś w rodzaju mszy w obawie przed brakiem zbawienia. My organizujemy kongresy, na których spotykają się ludzie z Polski i z poza niej, ponieważ wzajemnie się lubimy. Rozmawiamy wtedy o różnych rzeczach, prawach Bożych, o naszych doświadczeniach, poglądach również tych dotyczących duchów. Mediów wśród uczestników forum jest niewiele. Ci, którzy nigdy ducha nie widzieli chcą posłuchać, o czym media z nimi rozmawiają, jakie są przypadki, co mówią duchy, czego potrzebują, jak pomóc duchom błąkającym się przejść na tamtą stronę i dotrzeć do świata duchowego, gdzie jest szczęście i miłość. Nie ma czegoś takiego, że ktoś coś musi. Wszyscy jesteśmy wolnymi ludźmi. Nikt tu za nic nie płaci. Jeśli brakuje nam pieniędzy na wynajęcie jakiejś sali, po prostu robimy zrzutę (ile kto może) i wynajmujemy, później idziemy razem na obiad do restauracji i znów dyskutujemy. Oprócz dyskusji zawsze się wspólnie modlimy. Nie są to jakieś wyszukane regułki i czary-mary, ale po prostu to, co czujemy. Wszyscy siedzą, a każdy, kto chce na głos się pomodlić robi to. Zawsze ktoś się na ochotnika zgłasza i UWAGA! modlimy się do tego samego Boga, co katolicy, protestanci, świadkowi Jehowy, zielonoświatkowcy czy wyznawcy każdej innej religii. Uważamy, że Bóg jest jeden. Jest jedynie różnie nazywany przez poszczególne grupy i religie. Każda też ma w zakresie swej religii inne zasady, czy obowiązki, ale Bóg jest jeden i ten sam.
Piszesz, że boisz się śmierci. My spirytyści śmierci się nie boimy, ponieważ to nie jest koniec życia, ale jedynie koniec pewnej podróży. Właściwe życie to to duchowe, a świat duchowy jest naszym prawdziwym domem. Uważamy, że mamy wiele wcieleń, a na Ziemię przychodzimy, by poprzez doświadczenia różnych sytuacji nauczyć się czegoś nowego. Również nieszczęść i chorób nie traktujemy jak zło konieczne, czy niesprawiedliwość losu, ale jako próbę dla naszego charakteru, sposób na odpracowanie win i błędów w poprzednich wcieleń. Poprzez doświadczenia i naukę poprawiamy się, jesteśmy mądrzejsi, prowadzimy rozwój duchowy, który składa się z rozwoju naszej moralności i rozwoju pod względem osiąganej wiedzy we wszystkich dziedzinach. Ponadto uważamy, że w kolejnych wcieleniach obieramy inne role, by doświadczyć możliwie jak najwięcej, więc raz jesteśmy kobietą, raz mężczyzną, raz dzieckiem, innym razem rodzicem, dziadkiem, przyjacielem itd.
Trochę więc nawiązujemy do buddyzmu i jego prawa karmy (bardziej jednak jest to prawo przyczyny i skutku), ale w dużej mierze to chrześcijaństwo. Warto pamiętać, że chrześcijanie to ogromna grupa, w ramach której występują różnego rodzaju kościoły i każdy ma swój odrębny kształt i zasady.
To my również nie uznajemy piekła jako miejsca wiecznego potępienia. Przeczyłoby to miłości Boga prawda? Wierzymy, że Bóg daje nam niezliczone możliwości poprawy i to od nas zależy, czy staniemy się lepsi szybko, czy będziemy wciąż popełniać te same błędy i odrabiać lekcję pokory w nieskończoność w czasie wcieleń. Piekło to tak na prawdę cierpienie, które sami sobie fundujemy niewłaściwym zachowaniem, to wyrzuty sumienia, to wbity w nas wzrok naszych ofiar, to patrzenie na łzy osób, które skrzywdziliśmy. To właśnie to widzą duchy, które za życia ziemskiego krzywdziły.

Widzisz odeszłam od katolicyzmu z wielu powodów. Jednym z nich było to, że żaden ksiądz nie potrafił wytłumaczyć mi dlaczego, skoro Bóg jest sprawiedliwy, a my żyjemy tylko raz (nie ma wielu wcieleń) jedni rodzą się zdrowi, inni niepełnosprawni, jednych wychowują bogaci rodzice i niczego im nie brakuje, inni klepią biedę od urodzenia i przymierają głodem? Przecież Bóg jest sprawiedliwy. Odpowiedź dał mi spirytyzm - bo to nie jest nasze pierwsze życie. Płacimy za błędy z przeszłości ale i doświadczamy czegoś, by się nauczyć wielu cennych rzeczy. A co daje lepszą naukę, jeśli nie doświadczenie czegoś na własnej skórze?

Piszesz, że" po prostu nie umiem dopuścić do myśli, że śmierć jest naszym ostatecznym końcem." To dobrze. Jest to część Ciebie, to, co opisałam powyżej jako głos z głębi Ciebie. Słuchaj go i idź tym tropem. Jeśli coś Ci nie pasuje, odrzucaj. Natomiast jeśli czujesz, że coś jest, a inni temu zaprzeczają nie martw się opinią innych. Słuchaj sam siebie.

Piszesz również: "Pocieszam się jedynie tym co mama mi kiedyś powiedziała, a mianowicie to, że słyszała kroki swojej mamy późnym wieczorem, czy nocą (nie pamiętam), a potem w dzień się dowiedziała, że jej mama nie żyje. I podobno dziadek też jakoś to słyszał... Moja mama jest pielęgniarką i w zeszłym roku umarła taka kobieta, którą mama zna z kościoła (jest katoliczką) i ta kobieta się mamie śniła, a potem na następny dzień mama się dowiedziała, że ta kobieta umarłą właśnie jakoś tej nocy, w której mama miała ten sen... To mnie chyba w sumie trzyma, bo nie uwierzę, że to taki przypadek."

Widzisz, masz znaki obok siebie. Oczywiście, że po śmierci ciała my tj. nasz duch żyje dalej. Najważniejsza część nas to właśnie nasz duch, ponieważ on żyje wiecznie. Ciało to tylko takie ubranko na chwilę, które umożliwia nam odegranie naszych ról tu na Ziemi. Gdy ubranko się zniszczy (a ciało jak każda materia tu na Ziemi ulega zniszczeniu) duch porzuca je i żyje dalej w stanie duchowym, by za jakiś czas wcielić się ponownie. To nikt inny jak Jezus powiedział, że trzeba narodzić się po raz wtóry by znaleźć się w Królestwie Bożym. Chodzi o to, że nie wystarczy raz pożyć na tym świecie, by dostąpić wiecznego szczęścia. Trochę tych prób i lekcji musimy zaliczyć, ponieważ każde wcielenie to właśnie taka szkoła.
I jeszcze jedno: spirytyzm to nie sekta, nie religia, nie wiara, nie ideologia, ale sposób na życie. Dlatego tutaj nikt nic nie musi. A i tak bez względu na to, czy ktoś się nazywa spirytystą, czy tylko się identyfikuje z tymi naukami, obowiązuje go bycie lepszym człowiekiem każdego dnia :)

Ty zaś nie spiesz się z szukaniem na siłę rozwiązań i prawdy. Rób to stopniowo, powoli, nie śpiesząc się, przyglądając sprawom z różnych stron. Pozwoli Ci opanować swój stres z tym związany. Masz czas. Nic na siłę. uspokój swoje emocje, by zobaczyć więcej.

Serdecznie pozdrawiam

PS. Do wszystkich: Ponieważ powyższy tekst jest mojego autorstwa, może zawierać poglądy subiektywne, z którymi nie każdy może się zgodzić. Mam tego świadomość :) Piszcie zatem o swoich spostrzeżeniach, by Damien948 miał szerszy obraz.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: Nikita » 17 gru 2014, 19:20

Damien jestes mlodym i wrazliwym czlowiekiem, ktory szuka odpowiedzi na pytania. To bardzo dobrze bo swiadczy to twoim otwarciu na swiat i zycie. Czytajac twoje wypowiedzi zauwazylam, ze Boga kojarzysz z religia katolicka. Otoz chrzescijanstwo jest jaknajbardziej prawdziwe. Jezus istnial i nauczyl i to wsyzstko jest prawda. Katolicyzm opiera sie na tych naukach. Ja jedank uwazam, ze kosciol katolicki spaczyl te nauki...bo glosi zasady, ktorych sam sie nie trzyma. Poza tym w Biblii tez mozna znalesc wersety wskazujace na istnienie reinkarnacji....Biblia byla prawdopodobnie zmieniana w oprzeszlosci. Kiedys zreszta wczesny kosciol uznawal istnienie reinkarnacji...dopiero Konstantyn zabronil wierze w nia. Spirytyzm takze opiera sie na chrzescijanstwie oraz na naukach wyzszych duchow. Mi najbardziej pomogl zrozumiec pewne rzeczy mistycyzm chrzesscijanski oraz takze spirytyzm. Mistycyzm chrzescijanski trzyma sie prawdziwych nauk Jezusa. te nauki sa tez poswiadczone mistycznymi doswiadczeniami. Bog jest Bogiem wsyzstkich ludzi. On pozwolil aby na Ziemi powstaly rozne kultury i rozne religie. W kazdej religii istnieja te same zasady moralne. Nie wazne jest czy jestes katolikiem czy muzulmaninem...watzne ejst jakim czlowiekiem jestes: czy jestes dobrym czlowiekiem czy zlym? To jest wazne. Bog nie przynalezy do zadnej okreslonej religii. On wysyla swoich ludzi, ktorzy przychodza na Ziemie jako mistrzowie. Jezus byl jednym z nich ale nie jedynym. Byli takze Budda i Kryszna i inni. Takze nie üozwol sie zastaszyc ksiedzom , ze szatan Cie bedzei scigal. W Biblii nic nie am na ten temat. To wymysl ksiezy aby trzymac ludzi w starchu. Dlatego nie lubie katolicyzmu. Ale sa tez dobre rzeczy w tej religii i mozna byc dobrym katolikiem i takze zasluzyc na niebo. Ksieza niepotrzebnie osadzaja innych, oceniaja...choc nie poznali dobrze danej filozofii. A w Biblii przeciez jest zasada: Nie sadz a nie bedziesz sadzony....czyz nie?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: Krzysztoff » 17 gru 2014, 19:56

Mamy teraz taki supermarket idei i religii i każdy może wybierać do dla niego najlepsze :D

Tylko co jest dla nas najlepsze ?

My spirytyści wierzymy że wszystko to co pomaga nam stawać się lepszymi ludźmi umiejącymi żyć w harmonii z innymi.

Dobrze jest być otwartym na różne grupy które robią coś dobrego , uczą bycia dobrym , czy to katolicy , buddyści czy ateiści ...

Natomiast spirytyzm przekazuje nauki w bardzo prosty sposób , myślę że prostota jest tutaj dużym atutem i pomaga zrozumieć świat, więc polecam

apropos badań naukowych polecam zapoznać się z artykułem
http://www.portal.spirytyzm.pl/najnowsz ... -martinez/
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: światowid » 17 gru 2014, 22:46

Dziekuje wszystkim za wiedze którą mogę czerpać z Waszych szczerych i osobistych opowiadaniach i poglądach.. Są dni kiedy mało jest wpisów na forum.ale czasem po prostu czuje sie jak Malcolm Mc dowel w "mechanicznej pomarańczy.." Z tymi narzędziami na oczach.do notoryczego oglądania.. Chłonę bez względu na porę i sytuacje u mnie..
To ze tu trafiłem ti najlepsza rzecz jaka spotkala mnie w ciagu paru ostatnich lat. Pewnie niedlugo powiem ze w ciagu calej mojej drogi upadłej..

Pozdrawiam wszystkich
szkoda wielka że wiara i wiedza naszych przodków została zdeptana.
Awatar użytkownika
światowid
 
Posty: 228
Rejestracja: 18 lis 2014, 11:25
Lokalizacja: Kraków

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: Arronax » 18 gru 2014, 10:21

Taki obszerny temat, zaraz zacznę go czytać. Mi najbardziej zaburza pewność uwierzenia w takie zjawiska jest to, że jednak to jest w jakiś sposób wytwór i stymulacja umysłu lub ktoś nas oszukuje i manipuluje nami (Szatan). Widocznie muszę jeszcze przejść długą drogę ...
Awatar użytkownika
Arronax
 
Posty: 680
Rejestracja: 30 paź 2014, 14:05
Lokalizacja: Kielce

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: Damien948 » 18 gru 2014, 19:46

juniperus - bardzo Ci dziękuję za Twój post. Przeczytałem również to co pisałaś w wątku o byciu medium. Trochę mnie uspokoiłaś, może trochę podniosłaś moją wiarę w to, że to jednak śmierć nie jest końcem. Póki co nie umiem tak do końca uwierzyć, że komuś może się takie coś przytrafiać, ale na pewno wiesz, skąd u mnie takie wątpliwości. Mimo wszystko podniosłaś mnie trochę na duchu i za to Ci dziękuję. :)

Nikita - właśnie to co napisałaś spodobało mi się - że najważniejsze to być dobrym człowiekiem, bez względu na wyznanie, czy niewiarę. Niestety mam wrażenie, że większość ocenia innych przez pryzmat wyznania - jak ktoś jest muzułmaninem, to choćby był świetnym człowiekiem, to i tak niejeden powie, że on pewnie jest terrorystą itd. Na żydów też często się "wjeżdża". A ja potem mam taki mętlik, co jest prawdą. Czy jak wybiorę jakąś drogę, to czy zostanę potępiony, bo źle wybrałem? To mnie chyba najbardziej martwi.

Dochodzę do takich wniosków jak Arronax - jeszcze chyba potrzeba mi czasu, żeby się ustabilizować, wybrać właściwą drogę, bo jeszcze szukam, mam pełno wątpliwości różnego rodzaju...

A jeśli nie macie nic przeciwko to chciałem Was jeszcze zapytać o Wasze poglądy - czy uznajecie teorię ewolucji? Mam na myśli ewolucję biologiczną.
I jeszcze jedno - skoro uznajecie Jezusa, to pewnie też Nowy Testament - wierzycie w cudowne poczęcie Maryi i to co mówi apokalipsa św. Jana?
Damien948
 
Posty: 9
Rejestracja: 17 gru 2014, 14:57

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: Nikita » 18 gru 2014, 19:55

Jasne, ze musisz dac sobie czas aby wybrac wlasna droge....idz ta droga do ktorej Cie Twoje serce namawia....a dopiero potem rozum. Serce jest wazniejsze w wyborze zyciowym. Masz metlik w glowie bo istnieje tyle opinii ile jest ludzi....kazdy ma inna....ale pomysl, ze ludzie sa omylni i sami nic nie wiedza....dlatego nie przejmuj sie zadnymi opiniami innych ludzi....Kazdy z nas zyje we mgle....i szuka i jak znajdzie swoja droge to jest szczesliwy ale zanim znajdzie to kazdy bedtzie go namawial do swojego przekonania. A niektorzy jeszcze strasza pieklem i ogniem i diablem. To jest poprostu typowe dla ludzi na obecnym poziomie rozwoju...kazdy ciagnie w swoja strone....Ale ja staram sie byc ponad to i zauwazac Boga wszedzie a najbardziej ostatnio dostrzegam Boga w naturze i prawach fizycznych oraz w prawach moralnych.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: cthulhu87 » 18 gru 2014, 20:04

Damien948 pisze:A jeśli nie macie nic przeciwko to chciałem Was jeszcze zapytać o Wasze poglądy - czy uznajecie teorię ewolucji? Mam na myśli ewolucję biologiczną.


Tak, spirytyści uznają ewolucję biologiczną, a obok tego uważają, że przebiega też ewolucja duchowa. Kodyfikator spirytyzmu podkreślał często, że spirytyzm powinien przyjmować osiągnięcia nauki.

Jeden z bardziej znanych spirytystów XIX wieku, Alfred Russel Wallace, uważał, że dobór naturalny (podstawowy mechanizm ewolucji w wersji darwinowskiej) nie wyklucza istnienia świata duchowego. Więcej można na ten temat poczytać w książce pt. "W cieniu Darwina", wydanej w 2008 roku w Polsce, ze znakomitym wprowadzeniem dr Marcina Ryszkiewicza.

A o tym, jak przebiega proces ewolucji duchowej pisał Allan Kardec w "Księdze Duchów".

I jeszcze jedno - skoro uznajecie Jezusa, to pewnie też Nowy Testament - wierzycie w cudowne poczęcie Maryi i to co mówi apokalipsa św. Jana?


Wśród spirytystów dominuje przekonanie, że Jezus był jednym z tych duchów, które wcieliły się na Ziemi, by wzmocnić i przyspieszyć rozwój duchowy ludzkości - dlatego spirytyści skupiają się raczej na tym rozwoju, tj. naukach moralnych Jezusa, a nie podaniach o cudownych zdarzeniach, teologicznych dysputach o jego boskości, czy takich zagadnieniach, jak niepokalane poczęcie albo wizje z objawienia św. Jana. Leon Denis, jeden z następców Kardeca w książce "Chrystianizm i spirytyzm" wskazywał, że ostateczna wersja Biblii została ukształtowana historycznie, dlatego też trzeba mieć świadomość zmian, jakie zachodziły na przestrzeni dziejów w tym tekście i nie traktować tak bardzo literalnie tego, co jest tam zawarte. Jest to zresztą podejście, które znajduje się w zgodzie z naukami historycznymi, chociaż w XIX wieku nie było tak łatwe do przyjęcia przez osoby związane z katolicyzmem.

Polecam więc odczytywać Biblię tak, jak czytamy każde źródło historyczne z tych czasów, krytycznie i ze zdrowym rozsądkiem.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: Damien948 » 18 gru 2014, 22:35

Masz metlik w glowie bo istnieje tyle opinii ile jest ludzi....kazdy ma inna....ale pomysl, ze ludzie sa omylni i sami nic nie wiedza....dlatego nie przejmuj sie zadnymi opiniami innych ludzi....Kazdy z nas zyje we mgle...


Właśnie takiego spojrzenia na świat mi brakuje, a bardzo bym chciał mieć - ostatnio wędrowałem po forach różnych wyznań, poglądów i potem dostałem takiego mętliku, że myślałem, że zwariuję - jeden pisze tak jak drugi, ale inaczej niż trzeci i czwarty, ale w innej kwestii ten drugi i trzeci się zgadzają w przeciwieństiwe do pierwszego i czwartego. A ja potem nie wiem co wybrać... Dlatego macie rację, trzeba trochę wyluzować i na spokojnie szukać. Dziękuję Wam za Wasze wypowiedzi. :)

To mam jeszcze jedno pytanie, chyba ostatnie (chociaż znając mnie, to zaraz pojawią się następne...) - czy da się poznać swoje poprzednie wcielenia? Czytałem historię (chyba na tej stronie) o jakimś chłopcu, co pamiętał swoje poprzednie wcielenie gdy był mały, wspominał o jakiejś rodzinie, która faktycznie istnieje. Bo wiecie, trochę zaczęło mnie przerażać, że nie wiadomo, kim mogłem być wcześniej...
Damien948
 
Posty: 9
Rejestracja: 17 gru 2014, 14:57

Re: Skąd macie pewność?

Postautor: juniperus » 19 gru 2014, 08:45

Damien948 pisze:juniperus - Trochę mnie uspokoiłaś, może trochę podniosłaś moją wiarę w to, że to jednak śmierć nie jest końcem. Póki co nie umiem tak do końca uwierzyć, że komuś może się takie coś przytrafiać, ale na pewno wiesz, skąd u mnie takie wątpliwości.
Wiem. :D Wcale tym się nie przejmuj. Daj sobie czas, bądź sam dla siebie wyrozumiały.

Damien948 pisze:A jeśli nie macie nic przeciwko to chciałem Was jeszcze zapytać o Wasze poglądy - czy uznajecie teorię ewolucji? Mam na myśli ewolucję biologiczną.
I jeszcze jedno - skoro uznajecie Jezusa, to pewnie też Nowy Testament - wierzycie w cudowne poczęcie Maryi i to co mówi apokalipsa św. Jana?

Zgadzam się w tej kwestii z cthulhu87. Jeśli chodzi o apokalipsę wg św. Jana, trzeba wiedzieć, że Biblia pisana jest dość trudnym językiem, z zastosowaniem wielu alegorii i porównań. Ponadto dzisiejszy świat bardzo różni się od tego, który spisał słowa Apostołów. Chodzi o to, że obecnie na świecie ma miejsce wiele zjawisk, o których ówcześni ludzie nie mieli bladego pojęcia. Mowa tu również o technologii, budowie państw i dążeniach człowieka (np. kapitalizm). Nie ma się zatem co dziwić, że słowa apokalipsy brzmią trochę jak bajka, a raczej horror. Dziś rozumiemy znacznie więcej niż ówcześni ludzie. Słowa apokalipsy opisują zatem zjawiska, których wówczas nie rozumiano i które ukazano bardzo obrazowo, porównując je do baśniowych wydarzeń i postaci. Jeśli np. ogromnego smoka o 7 głowach z apokalipsy umiejscowimy w obecnym czasie i przeanalizujemy, możemy dojść do wniosku, że smokiem, a więc siłą niszczącą cały świat jest np. właśnie kapitalizm, jako system, który koncentruje naturę człowieka wokół chęci posiadania, egoizmu i garnięcia do siebie (chodzi tu o 7 krajów, które głównie na tym się skupiają i tworzą pewien schemat na świecie). Spójrzcie, co pieniądz i konsumpcyjny sposób życia robi z człowiekiem. Czy to właśnie nie największa zmora obecnych czasów? Coś, co sprawia, że ludzie zaślepieni żądzą posiadania zachowują się względem siebie jak potwory? Smok to wszystko to, co odciąga człowieka od wartości moralnych i duchowych, głowy symbolizują 7 państw (myślę, że większość z nich wymienilibyście bez trudu). Zobaczcie, jak ostatnimi czasy daleko się to posunęło.
Spójrzcie, co robią z ludźmi koncerny farmaceutyczne. Wszystkie leki syntetyczne to trucizna, robiąca ogromne spustoszenie w naszym ciele. Jak bardzo odeszło się od leków naturalnych, tj. tego, co dał nam Bóg w ziołach czy wyciągach roślinnych. Zastępuje się je środkami chemicznej syntezy, czymś co jest sztucznie wyprodukowane i co bardzo nam szkodzi. I to wszystko po to by zarabiać, zarabiać i jeszcze raz zarabiać. Badania nad lekiem przed jego wprowadzeniem to ściema. Czy wiecie, jak wiele leków na świecie każdego dnia wycofuje się z rynku, ponieważ okazują się być szkodliwymi? Skoro są szkodliwe, jak trafiły na rynek? Przecież zatwierdziła je specjalna komisja, rzekomo na podstawie wieloletnich badań. Dlaczego ciężkie choroby nie są leczone za pomocą naturalnych metod, tylko stosuje się np. okrutną chemioterapię? Czy wiecie jak wiele badań zostało przeprowadzonych na świecie i jak wielu ludzi zostało wyleczonych z nowotworów, astmy, zwężenia żył, alergii, łuszczycy, tocznia właśnie za pomocą podstawowych witamin (m.in. C i K2) podawanych w wysokich dawkach bez żadnych działań ubocznych? Tylko o tym się nie mówi, nie wprowadza się do nauczania akademickiego, do szpitali. Dlaczego? Ponieważ witaminy nie można opatentować, nie można na niej zarabiać ogromnej kasy. A badania w tym zakresie i ich wyniki są w Internecie. Trzeba tylko poszukać. A wszystko kosztem zdrowia ludzkiego. Czy to nie jest potwór, który pochłania ludzkość? Dziś pieniądz jest ważniejszy od ludzkiego życia.
Posunęłabym się dalej w analizie, np. czym, a raczej kim są "niedźwiedzie łapy", baranek i cała reszta, ale lepiej wstrzymam się. Jeśli ktoś chce poznać dalszą analizę, dajcie znać. Prześlę na PW.
Zatem warto czytać i analizować apokalipsę. Jeśli przełożycie ją na dzisiejszą rzeczywistość, dojrzycie wiele wartościowych wskazówek. Nie bez przyczyny ona powstała.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości