nie wiem, wydaje mi się, że mimo wszystko to było zjawisko marginesowe. Ale cały ten temat uważam za niewarty bliższego rozważania. Możemy się oczywiście bawić w poszukiwanie przyczyn alzheimera, osteoporozy, wrastania paznokci, reumatyzmu, nerwicy natręctw, grzybicy pochwy itd. Tylko że to są rzeczy zupełnie nieweryfikowalne... moim skromnym zdaniem też nielogiczne (ortodoksyjnych spirytystów proszę w tym punkcie o wybaczenie;) ), bo na wiele podobnych chorób zapadają także inne organizmy żywe niż ludzie (w przypadku zwierząt nie ma mowy podobnej świadomości jak u człowieka w przeżywaniu np. choroby nowotworowej (a więc odpada duchowy 'cel' edukacyjny choroby; natomiast występowanie takich samych chorób u rozmaitych gatunków (gruźlica, białaczka, nowotwory, choroby układu krążenia itd.) pozwala powątpiewać w założenie, że konsekwencje są proporcjonalne do przewinień). Pytałem zresztą o to na kongresie medycyny. Prelegent odpowiedział m.in., że po prostu nie mamy odpowiedzi na wszystkie pytania... Sam przywołał właśnie przykład choroby Alzheimera, o którym nie pomyślałem (pytałem go o to w kontekście zwierząt). Potem ktoś pytał o "duchowe" uwarunkowania faktu, iż większość mężczyzn w pewnym wieku ma problemy z prostatą...
W każdym razie jakbym miał dziecko z Zespołem Downa i słyszał podobne stwierdzenia jak to ze strzałem w głowę, to naprawdę nie uważam, aby mnie czy temu dziecku cokolwiek by to pomogło. Sam chyba miałbym wtedy ochotę strzelić sobie w łeb

"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl