Bezdomni..

Grafika, Muzyka, Wiersze, filmy...
Znalezione w sieci, twórczość własna, co lubimy...

Bezdomni..

Postautor: danvue » 01 maja 2014, 21:13

Wybaczcie że znowu zakładam osobny temat na jedną piosenkę, ale.. no mam dreszcze jak jej słucham..
Tau to stary Medium - zmienił swoją ksywkę, bo stał się bardzo prokatolicki, ale to co on robi muzyką.. Przesłuchajcie sami, ale tak żeby wsłuchać się w tekst.

https://www.youtube.com/watch?v=3TkczXm9MAk

Ja, ciągnę wrak, ciągle ja, ciągle tak, ciągnę wrak, ciągle sam, ciągle wracam. x2

Miałem taką akcje, zawinąłem chłopa na autostradzie,
Który wlókł się tam z plecakiem.
I to raczej nie był spacer.
Pytam: "Skąd żeś panie wziął się na tej trasie,
o tej porze, ciemnym dworze?
Idziesz sam nocą? Siądź obok." Siadł z tyłu.
I przepraszał mnie przez, nie wiem, pięć minut.
Mówię:
"Przecież ja się zatrzymałem, za co mnie przeprasza?"
"Bo tak nie wypada się tak wpraszać."
"Aha."
Przestaję nalegać, zaczynam przyspieszać,
Chyba nie mył się już tydzień, bo odsuwam swój szyberdach.
"Widzę, że pan jest strudzony, ile to już godzin,
ten marszobieg i co pana w te strony?"
"Szukam pracy. Nie ważne co znajdę, ważne, że coś złapię,
nie jadłem już tydzień, ile można z pustym flakiem?"
Myślę. Wypadła mi wykałaczka z ust.
Którą wydłubałem kaczkę z dziur, w zębach.
Opadła mi szczęka.
A on, że nie narzeka, tylko trochę boli nerka, ręka,
przemarzł pod namiotem, bo przeciekał, mokre pole, nie ma śledzia.
Moment moment, o czym temat? Ściszę radio, kurde nie dowierzam.
To jest jakiś triatlon? Obóz przetrwania? Jakaś faza.
"Jestem bezdomny, mam 34 lata.
Właściwie to od zawsze jestem w takiej biedzie,
Kiedy miałem siedem lat, odcinałem ojca z belek.
Mama mi odeszła jak miałem piętnaście,
I mieszkałem w domach dziecka."
Życie jest brutalne - myślę sobie i wyciskam pierwsze łzy, ale nie chcę być zły.
Boży plan to rzecz święta.
"Ja przepraszam, że tak wpraszam się do auta."
Ja chcę płakać jak baba, a tu szlag mnie trafia, że on gada.
Mówię:
"STOP! Wszystko w porządku. Nie ma problemu bracie.
Powiedz gdzie cię zawieść, bo ja jadę... do domu."
Dziś kolacja, a on nie miał nawet dokąd wracać.
Mówi:
"Proszę pana, w niebie jest zapłata.
Ważne by mieć dobre serce, kochać szczerze i wybaczać.
Wolę głodować niż kraść, żyć sumiennie."
Zgotował mi żal, nad płomieniem swojej duszy,
Dałem mu 150 złotych na zakupy.
Czy ja jestem podły? Jezus Chrystus nieprzekupny.

Ja, ciągnę wrak, ciągle ja, ciągle tak, ciągnę wrak, ciągle sam, ciągle wracam. x2

Byłem w WW-a, na linii metra w centrach,
Siadłem obok klienta, który miał twarz dziecka.
Chłopak już ledwo trzymał się na nogach,
Jakbym wyglądał, o mój Boże, to druga historia.
"Co jest dzieciak?". Prawą rękę trzymał w śmieciach,
Chyba grzebał za jedzeniem, nie wiem, nie usłyszał biedak.
Musze go poklepać, więc dotykam ramienia,
Wzdrygnął się, jakby nie miał mięśnia i nie wiedział co go czeka.
"Nie bój się bracie, nie chcę cię zranić.",
Patrzył się na mnie, jakby poznał każdą z ludzkich granic.
Ciężar - czuję go od serca,
Oczy miał zmęczone, jakby nosił nimi wszechświat.
Wtedy pękam:
"Życie skopało mnie po mordzie wielokrotnie,
nie sądziłem, że ich skale oceniłem tak pochopnie."
"Pomóż", wyszeptał jakby nie miał sił, mocy,
Termometry wskazywały minus dwadzieścia stopni.
"Ukończyłem szkołę, chciałem iść na studia,
I tak się uwziąłem, że matura na piątkach i czwórkach.
Mama była lekarką, pracowała z powołania,
Tata był kardiochirurgiem, jeździł na wezwania - ciągle.
W końcu postanowił, że nad morze pojedziemy,
Że tam może odpoczniemy, Boże nie wyprzedzisz!"
Chłopak krzyknął, jakby ciągle był w tym aucie,
Ludzie na peronie pokiwali głową czując irytację.
I znów slow-motion. Słyszę gdzieś karetkę.
Ludzie poubierani pięknie, przemykają jak cienie,
Sam w piekle. Chłopak zyskał jakby drugie tchnienie.
"Mam siostrę, śpi na klatce schodowej,
Muszę jej zanieść chociaż kromkę, proszę pomożesz?"
Chwytam się za kieszeń, nie miałem portfela,
Mówię: "Poczekaj, nadjeżdża kolejka", nie wiem co wybierać.
Z jednej strony nie mam siana, z drugiej czasu,
Jeśli nie wsiądę, to pociąg odjedzie, jeszcze mam kilka przystanków.
To ostatnie połączenie, drzwi zasunęły się przed moją twarzą,
Zapamiętam to spojrzenie. Zapamiętam.

Jesteśmy bezdomni. Bezdomni bez uczuć. Bezdomni bez miłości.
Bezdomni bez dobra. Bezdomni bez słowa. Świętego słowa. Boga.

Mój Panie Jezu Chryste, jestem grzesznikiem,
Wybacz mi, że nie zawsze żyję według tego co jest w piśmie.
Czuję, że spłaciłem długi,
Których narobiłem kiedy byłem głupi, wyrwałeś mnie z pustki.
Duchu Święty przyjdź, oświeć ludzi,
Niech poczują miłosierdzie, które wlejesz do ich duszy.
Brak mi słów, by wyrazić moją miłość Panie,
Przecież Ty mi dajesz słowa, kocham każde.
Jestem bezdomnym, kiedy nie ma Ciebie Królu,
Chcę być skromny, dałeś serce, które zatopiłem w bólu.
Za to - Chryste króluj, proszę króluj Ojcze,
By już żadne Twoje dziecko nie poczuło się bezdomne.
By już żadne Twoje dziecko nie poczuło się bezdomne.
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 458
Rejestracja: 12 paź 2013, 18:31

Wróć do Artystycznie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość