Pablo diaz pisze:Niektóre kultury wschodu bogate w legrndy i prostotę informują ,że raz na jakis czas Bóg przyjmuje istotę ludzką ,by pomóc ludziom się rozwijać,zmieniać chore zwyczaje i uczyć moralności ,jak gdyby było trzeba do tego metod takiego kalibru. Jego ambasadorzy pojawiają się i powracają w wielu miejscach, są to chociażby Kryszna lub Budda, Mojżesz lub Zaratusztra, Laozi, Hermes Trismegistos czy Mahomet, Sokrates lub św.Augustyn. Luter albo Allan Kardec pośród wielu innych niezliczonych... ednakże Jezus z Nazaretu,przewyższający ich pod względem czystości i oddania ,przybył nauczać o Nim ludzi i przeżywać Go tak, jak nikt wcześniej tego nie uczynił.
Już kiedyś zanim jeszcze natrafiłem na Spirytyzm zauwazyłem tę prawidłowość zawsze kiedy jakaś religia za bardzo obrasta w rytułały i wyrodnieje to pojawia się ktoś taki jak Budda, Jezus albo Allan Kardec żeby jakby wszystko naprawić i zawsze staje się obiektem nienawiść ze strony lokalnych faryzeuszy co często kończy się dla niego bardzo źle...