Strona 1 z 2

Świadkowie Jehowy Podejrzane chwyty

Post: 03 lut 2012, 22:45
autor: 000Lukas000
Już od kilku miesięcy przychodzą do mnie Świadkowie Jehowy, do tej pory uważałem ich za jedną z wielu nieszkodliwych religii. Na początku odwiedzali mnie starzy wyjadacze, rozmowa była trudna, dużo mącili w głowie. W ich rozmowie jednak zauważałem zawsze podejrzane chwyty, choć bagatelizowałem ich znaczenie.

Co było punktem zapalnym, totalnym przebudzeniem które zmieniło moje zdanie o nich o 360 stopni? Co spowodowało że zacznę każdą osobę ostrzegać przed ich działalnością? Złapanie ich na kłamstwie leżącym w ich nauce, nie przypadkowym drobnym kłamstewkiem, a świadomym, zamierzonym kłamstwem mającym na celu ukrycie prawdy.

Zaczęło się od tego że już od wielu lat, zanim zainteresowałem się Spirytyzmem, zanim wkroczyłem na grunt ewangeliczny, jak jeszcze byłem małym głupim bąkiem który chłonął jak gąbka pytałem napotkanych świadków, a raczej wyrażałem oburzenie, jak Katolicyzm może głosić kłamstwo o nich że jakoby oni (świadkowie) uważają Jezusa Chrystusa za Michała Archanioła. Żaden z napotkanych świadków, nawet ci dziś którzy mnie odwiedzają, nie wyprowadzili mnie z błędu, każdy z nich z całym przekonaniem potwierdzał że jest to kłamstwo, że oni tak nigdy nie uważali.

Ale to zostawmy na koniec, zwrócę teraz uwagę na rzeczy które bagatelizowałem a które miały miejsce w naszych rozmowach.

Wiele mówią o tym by Biblię czytać samodzielnie, ale praktyka którą notorycznie stosują jest daleka od tego zalecenia, gdy tylko poczują się pewnie na gruncie a rozmówca pozwoli na kierowanie się ich pismami, nieskrępowana Biblia zostaje zastąpiona ich książeczką o tytule "CZEGO naprawdę UCZY BIBLIA", jak do tej pory mówię to co powiedzą wam księża katoliccy, to mnie nigdy nie mogło przekonać jak i innych pewnie nie przekona, a świadkowie to wykorzystają by pozyskać nowych, jednak na tym nie skończę, a dam pełny dowód na potwierdzenie tych słów o którym każdy będzie mógł się osobiście przekonać w rozmowie z nimi.

Zastanówmy się teraz nad powyższą książka, która to zastąpiła w istocie Biblię i stała się kluczem do niej. Najbardziej rzucają się w niej i w innych ich pismach piękne obrazki, tak realistyczny że człowiek się uśmiecha na sam ich widok. One właśnie mają tak działać, uderzać w emocję które bardzo łatwo można wykorzystać w manipulacji.
Jeszcze nigdy nie widziałem żeby ktoś przykładał taką wagę, ogromne wymagania odnośnie obrazków, nie powstydził się by ich najlepszy artysta, są dziełem sztuki.
Szczególnie że przecież powinien się liczyć tylko tekst, bo przecież to on tutaj powinien być najważniejszy.

Właśnie tekst, co o tekście, pierwsze zawsze są pytania, o później odpowiedzi na nie często faktycznie zgodne z Biblią, równocześnie daje to pewne poczucie że oni mają proste odpowiedzi na każde pytanie, choć powiedzmy szczerze, jakie każde, pytania przecież są ustawione? Ale to nie ważne, liczy się tylko to przekonanie że tak w istocie jest, przekonanie o wyższości argumentacji.

Ale jak przyjrzymy się zauważymy że w istocie tekst jest laniem wody, które ma na celu człowiekowi zakręcić tak w głowie by myślał że dowiedział się czegoś wybitnego a w istocie są to pospolite informację które rzeczywiście można spotkać w Biblii i masa bezpodstawnych stwierdzeń. "Te obietnice złożył sam Bóg który też za pośrednictwem Biblii wyjaśnił, jak je spełni", "Wybrałeś dobre narzędzie" itp.
Ma to przekonać do prawdziwości Biblii, jednak na podstawie argumentacji "Krasnoludki istnieją bo Andersen o nich napisał", większość tekstu określił bym mianem nabijaniem w butelkę. Kiedy już przebrniecie przez to lanie wody w pierwszych rozdziałach, które ma w was zasiać przeświadczenie o tym że dowiedzieliście się coś wielkiego, wspaniałego, o tym że dostaliście multum dowodów, nad którymi w istocie się nawet nie zastanowiliście się, bo rozmowa poszła dalej, to tekst przestaje być takim wielkim laniem wody a stara się czasami was przekonać odwołując się do tego że wcześniej były niepodważalne argumenty.

Prostym kontrargumentem natomiast na obalenie tego że rozpowszechnienie Biblii jest argumentem za jej Boskim pochodzeniem jest to, że jej rozpowszechnienie jest ściśle powiązane z religią Katolicką, mimo iż Kościół Katolicki nie ma wiele wspólnego z informacjami w niej zawartymi jak i starali się zachować tą księgę przed ludźmi, jednak chcąc nie chcąc to oni stworzyli postawy do jej rozpowszechnienia, rozpowszechniając chrześcijaństwo i Biblie jako natchnioną. Słowem, gdyby Islam byłby najbardziej rozpowszechnioną religią to księgą najbardziej rozpowszechnioną był Koran, co nie świadczyło by o tym że w Koranie znajduje się absolut prawdy podany przez samego Boga, księga ta miała by taki sam tekst jaki ma dziś.

Natknąłem się też w tej książce oprócz lania wody jako zabiegu manipulacyjnego na podjudzenie pychy czytelnika. Przeczytajcie ten fragment tej właśnie książki,
"Pomyśl: Możesz być przyjacielem stwórcy całego wszechświata", jak się zastanowicie nad tym tekstem to was to zapewne zbulwersuje, jako że nawet nasze ziemskie życie pokazuje że nie może stworzenie być przyjacielem, czyli kimś na równych prawach, ze stwórcą. Widzimy to choćby na przykładzie ziemskich relacji syna i ojca, czy jakikolwiek syn klepnie ojca w plecy i powie coś w stylu "Hej brachu, jak ci się tam wiedzie, czy idziesz na jakąś imprezę, powywijasz na parkiecie ze swoją żonką"? Nie wydaje mi się by to było na miejscu, tak samo a nawet o wiele bardziej, by stworzenia nie możemy być przyjacielem samego Boga, możemy być kochani przez niego, tak jak każdy ojciec kocha swoje dziecko, ale nigdy nie będziemy mu przyjacielem.


To chyba wszystko co zauważyłem w ich książce, a teraz opowiem trochę o rozmowach.

Przede wszystkim, komplementy i jeszcze raz komplementy, mi też takie posuwają, pytanie co one mają na celu? Jeden można powiedzieć i nie ma w tym nic podejrzanego, ale co chwila bombardowanie komplementami jest już podejrzane.

Jeśli natomiast widzą że rozmówca ma kontr argumenty, i stawia je, a nie przyjmuje wszystkiego co mu podają stosują często natłok informacji, choć właściwie to stosują notorycznie, ale bardzo duże natężenie jest właśnie w wypadku napotkania kontrargumentów.

Jeśli chcesz odwołać się do jakiegoś fragmentu traktującego o tym właśnie zagadnieniu, na przykład o sprawiedliwości bożej, mówią że nie można latać po Biblii bo się nie pojmie, mimo iż w istocie fragment ten jest mocno związany z omawianym problemem. Sami natomiast starają się zasypać rozmówce różnymi fragmentami z pisma świętego, niejednokrotnie rzeczywiście nie wnoszącymi nic do problemu, nie dając mu czasu na przemyślenie a nawet szybką odpowiedź.

Gdy jednak im się to nie udaję, i tracą inicjatywę to spotkałem się z czymś co na pierwszy rzut oka spowodowało opad szczęki i pustkę w głowie, z pytaniami typu "Czy ta kartka jest biała", "Czy ten talerzyk można zjeść" ??? Podejrzewam że te idiotyzmy mają służyć wybicia rozmówcy i przejęcia inicjatywy, co przyznam jest dosyć skuteczne, bo co im odpowiesz na takie bzdurne pytania, a przez długi czas po takim zagraniu ja mam pustkę w głowie i pytanie "czy aby on się dobrze czuje?". Chciało by się w tym wypadku powiedzieć że tonący brzytwy się chwyta.

W momencie gdy na prawdę tonęli, odkryli swoją gardę przede mną, później oczywiście próbowali to zatuszować, cóż, za późno. Powiedzieli mi że ja im wszystko burze, że oni starają się mnie przekonać i wystawiają argumenty a ja im wszystko burze, że oni nie mogą niczego zbudować skoro ja im wszystko zaraz niszczę. Ja powiedziałem że na tym opiera się dyskusja, oni dają swoje argumenty a ja swoje kontrargumenty.
Następnie się dowiedziałem że powinienem nie stawiać kontrargumentów a zastanowić się nad tym co to jest próżność??? Powiem wprost, między wierszami bardzo wyraźnie było słychać, "Ty masz siedzieć cicho i przytakiwać na wszystko co ci powiemy".
Jak powiedziałem starali się to odkręcić, oczywiście komplementami i mową o tym jak to powinienem do wszystkiego podchodzić na własny rozum i logikę.

Trochę mi ich żal, patrząc na nich jak oni myślą że posuwają się kilka kroczków do przodu, jak myślą że mnie coraz bardziej przekonują do ich światopoglądu, choć w istocie z coraz to kolejnym spotkaniem czymś mi dają do myślenia, i w istocie posuwają się w przeciwną stronę.

A teraz do konsensusu, o kłamstwie o którym była mowa na początku, o punkcie zapalnym który spowodował większą obserwację ich rozmowy i stylu tejże rozmowy i podzielenie się tym z wami. Jak mówiłem, każdy zaprzeczał z ręką na sercu że Jezus Chrystus według nich nie jest Michałem Archaniołem. Jak to mówili że kościół podając to do wiadomości ich oczernia, na samym końcu tej książki (218 str.), pisze tak: "Ale kim właściwie jest Michał? Niektóre biblijne postacie są znane pod więcej niż jednym imieniem. Na przykład patriarcha Jakub był też nazywany Izraelem, a apostoł Piotr - Szymonem. Z Biblii wynika, że Michał to imię odnoszone do Jezusa Chrystusa, za nim przyszedł na ziemię i gdy stąd odszedł", pomijając to że argumentacja jakoby Michał jest jedynym Biblijnym Archaniołem, i dowodzi armią, więc musi być Jezusem jest nietrafna, ponieważ z księgi Daniela dowiemy się że jest on jednym z bodajże 7 książąt anielskich, i to oni zwani są archaniołami bardziej zaintrygowało mnie to dlaczego u podstawy ich rozpoczęcia nauki, by nawiązać nić porozumienia, było tak znaczące kłamstwo, znaczące bo mogło wpłynąć negatywnie na ich początkowy wizerunek, a odpowiedź znajduje się na samym końcu książki która jest praktycznie mistrzostwem technik manipulacyjnych. Zapytałem się oczywiście ich wprost i spokojnie czemu mnie okłamali, bo przecież fałszywie świadczyli, a to jest kłamstwo, reakcja była mniej więcej taka.

Z dozą agresji powiedzieli "A dlaczego nasz obrzucasz mięsem, do czego ci ta wiedza była potrzebna, no powiedz do czego ci ona była potrzebna". Ja powiedziałem że dziwi i oburza mnie fakt że u ich podstaw jest kłamstwo, że jak dotąd uważałem ich za nieszkodliwych i dobrych ludzi, a okazuje się że cześć z tego co przekazują księża katoliccy okazuje się prawdą i nie jestem pewny czy reszta też nie jest prawdą.
Że to jest niepodważalny dowód na to że nie są Bożą religią za jaką się podają.
Oni na to że przecież nigdy nie uważałem ich za taką więc co to zmienia, postanowiłem nie drążyć tematu, to co chciałem, reakcja, została zarejestrowana i zapamiętana.

Na koniec powiem że kłamstwo zawsze ma na celu tylko jedno, ukrycie prawdy, co oni tym kłamstwem chcieli ukryć i dlaczego? Nie wiem czy są na pewno niebezpieczną organizacją która rekrutuje i niszczy psychikę własnych członków niewoląc ich i siejąc w nich strach, wiem jednak jedno, po tych przeżyciach jest to więcej niż prawdopodobne, i każdemu wbrew temu co mówiłem wcześniej odradzał bym bratanie się z nimi silniejszymi związkami bo może w tym być niebezpieczeństwo dla nas samych i dla naszego zdrowia psychicznego.

Chcecie się przekonać że to co mówię jest prawdą, zróbcie to co ja, powiedzcie że jesteście oburzeni tym jakie bzdury wypisuje kościół na ich tema, jak to pisze że uważają Jezusa Chrystusa za Archanioła Michała, i czy tak jest na prawdę, następnie przeczytajcie stronę 218 z tej ich książki "Czego naprawdę uczy Biblia" i sami się przekonajcie że to co przed chwilą od nich usłyszeliście jest kłamstwem.

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 03 lut 2012, 22:49
autor: 000Lukas000
Trochę długie, ale musiałem wylać z siebie te wszystkie obserwację których dokonałem ,a skoro kogoś przekonają, choćby przelotnego gościa, który przeleci przez to forum przypadkiem, i ochronią przed dostaniem się do bardzo podejrzanej i prawdopodobnie też wyniszczającej organizacji, to chyba będzie z tego jakiś pożytek, ja oczywiście obserwację dalej będę kontynuował.

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 00:00
autor: cthulhu87
Jestem pragmatykiem, więc powiem tak: dobrze, że oni są, bo to na nich skupia się kościół katolicki, a nie na nas :lol:
A na głupotę ludzką nic nie poradzimy, jest chyba nieuleczalna ;)

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 10:57
autor: forrest
Lukas, ciekawy wpis. Na intuicję czuję, że trafnie opisuejsz problem grup destrukcyjnych. Najwięcej refleksji wzbudza to, co wskazuje na to, że myślenie wielu ludzi nie jest proste, tylko w zadziwiający sposób pokrętne, najpewniej nielogiczne.
To Twoje porównanie z tymi krasnoludkami?:
000Lukas000 pisze:Ma to przekonać do prawdziwości Biblii, jednak na podstawie argumentacji "Krasnoludki istnieją bo Andersen o nich napisał", większość tekstu określił bym mianem nabijaniem w butelkę.

To jest rzecz, której nie mogą pojąć ezoterycy. Hasło "Krasnoludki instnieją, bo Andersen o nich napisał", odzwierciedla myślenie ezoteryków.

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 14:26
autor: atalia
Wiele tu juz o jehowitach napisano,ja również mam w tym swój skromny udział.Nie ma co sie nimi za wiele przejmować,a irracjonalne,gloszone przez nich bzdury można jedynie skwitować śmiechem lub wzruszeniem ramion-na wszelkie logiczne argumenty są oni całkowicie zaimpregnowani... 8-)

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 14:42
autor: mateusso022
Ja pamiętam jak umarł PApież polak,to mama miała z siostra takie koleżanki siostrasię przyjazniła z córką dawnej koleżanki mamy,teraz są jechowami.Probem był po paru latach jak przestały sie przyjaznić obie napisały nie miły sms że umarł stary gwałciciel bożek katolickich polaków czy jakos tak,to uderzyło nas, płakały jak przyszłem z praktyk opowiadały mi a ja opowiedziałem mamie że kiedys jak spała ta młodsza jechowiczka:)miała 14 lat wpadła do pokoju w nocy i połorzyła się koło mnie naga ja byłem tcząśnięty bałem sie że będzie to potem oznaka łączenia krwi czy coś takiego i kazałem jej wy....
Dziś jej siostra ma dziecko urodziła nipełnoletnia nie powiedziała chłopakowi katolikowi ten ją olał i płaci alimenty ta te dziecko.zawsze jak kupuje w sklepie w którym pracuje łeb zwiesza,zachowuje się arogancko a przecerz kiedyś byli katolikami,podobno rodzice ochcili się dla piędzy pomogli i znaleś robote i mieszkanie no ale jestem tolerancyjny szkoda ze takie łśliczne dziewczyny się psują.

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 14:44
autor: mateusso022
Sory z błędy w tekście

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 15:08
autor: 000Lukas000
Niestety ale Biblia też miejscami zaszczepia w człowieku pychę, i to nie tylko jest u Świadków, niektóre odłamy ewangelików które opierają się na biblii też uznają że są świętymi wybrańcami Boga.

Biblia uczy że człowiek gdy uzna Jezusa Chrystusa i ochrzci się świadom tej decyzji traci z łaski wszystkie grzechy, staje się święty, staje się wybrańcem i kapłanem samego Boga.
Jak łatwo się domyślić bardzo łatwo natłokiem takich informacji wbić człowieka w pychę, a dodaj do tego też teksty mówiące o wielkiej wojnie i o tym że "Szatan krąży wokół nich jak Lew ryczący czekając na najmniejszą oznakę słabości i pomyłki" i masz już człowieka ugotowanego że się tak wyrażę.

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 04 lut 2012, 17:52
autor: mateusso022
Nie wiedziałem mam kolegów ewangelików co prawda gdy mówie że się ineresuje życiem pozagrobowym mówią że to obłuda a nażeczony siostry też ewangelik dał mi broszułke ewangelicka i było tam dużo informacji o tzw. rzeczał szatańskich miedzy innymi o spirytyzmie :lol: no ale jestem tolerancyjny niech sobie siostra bierze ślub z ewangielikiem nie lubie komuś nażucać coś on mi nażucił hasło ze to wszysko to fikcja.
i bądz tu mądry i miły dla drugiego :)

Re: Świadkowie Jehowy Podejżane chwyty

Post: 25 lut 2012, 19:52
autor: Nikita
Nie wierze aby Biblia zostala w swojej prawdziwej tresci do naszych czasow....z tego co naprawde Jezus powiedzial pewnie niewiele tam zostalo...tlumacze a moze juz uczniowie popekniali bledy i wielu z nich nie zrozumialo o co Chrystusowi chodzilo, a Ewengelie jego najblizszych uczniow nie zostaly przyjete do kanonu...