,,Koncepcja grzechu, która wiąże się z chrześcijańską etyką, sprawia niezmiernie dużo szkody, ponieważ pozwala ona ludziom na wypływ ich sadyzmu, który oni uważają za słuszny a nawet szlachetny. Weźmy na przykład kwestię zapobiegania syfilisowi. Wiadomo jest, że poprzez podjęcie wcześniej środków ostrożności, niebezpieczeństwo nabawienia się tej choroby można uczynić małoznaczącym. Chrześcijanie jednak sprzeciwiają się szerzeniu wiedzy o tym fakcie, ponieważ uważają za dobre to, żeby grzesznicy byli ukarani. Oni uważają to za tak dobre że nawet chętni są na to by kara rozciągnęła się na żony i dzieci grzeszników. Jest na świecie w obecnej chwili wiele tysięcy dzieci chorujących na wrodzony syfilis, które nigdy by się nie urodziły gdyby nie pragnienie chrześcijan zobaczenia ukaranych grzeszników. Nie mogę zrozumieć jak można uważać, że doktryny doprowadzające nas do tego szatańskiego okrucieństwa, mają jakiekolwiek dobre skutki na moralność.
Nie tylko odnośnie zachowania seksualnego ale również odnośnie wiedzy o seksie, postawa chrześcijan jest niebezpieczna dla dobra ludzkiego. Każda osoba, która zadała sobie trud by przestudiować tą kwestię bezstronnym umysłem wie, że sztuczna ignorancja odnośnie wiedzy o seksie, którą ortodoksyjni chrześcijanie próbują narzucić młodzieży jest niezmiernie niebezpieczna dla umysłowego i fizycznego zdrowia i powoduje w tych, którzy odkrywają tą wiedzę poprzez "nieodpowiednią" rozmowę, jak to robi większość dzieci, taką postawę, że seks jest sam w sobie nieprzyzwoity i śmieszny. Nie sądzę żeby można było obronić taki pogląd że wiedza jest zawsze niepożądana. Nie kładłbym barier na drodze zdobywania wiedzy przez kogokolwiek w jakimkolwiek wieku. Ale w tym szczególnym przypadku wiedzy seksualnej są znacznie ważniejsze argumenty za nią niż w przypadku większości innej wiedzy. Jest znacznie mniej prawdopodobne, że osoba będzie działać mądrze, jeśli ona jest nieuświadomiona niż gdy jest poinformowana i absurdalne jest powodować u młodzieży poczucie grzechu ponieważ ona ma naturalną ciekawość odnośnie ważnej sprawy
Każdy chłopiec interesuje się pociągami. Przypuśćmy że powiedzieliśmy mu, że zainteresowanie się pociągami jest złe; przypuśćmy że bandażowaliśmy mu oczy gdy tylko był w pociągu lub na stacji kolejowej; przypuśćmy że nigdy nie pozwalaliśmy na użycie słowa pociąg w jego obecności i utrzymywalibyśmy niezgłębioną tajemnicę co do środków używanych dla przenoszenia go z miejsca na miejsce. Rezultat nie byłby taki że on zaprzestałby interesować się pociągami, przeciwnie, byłby bardziej zainteresowany niż kiedykolwiek, ale miałby chorobliwe uczucie grzechu ponieważ to zainteresowanie zostało mu przedstawione jako niestosowne. Każdy chłopiec o żywej inteligencji mógłby być tymi sposobami uczynionym w większym lub mniejszym stopniu neurastenikiem. To jest dokładnie to co jest robione w sprawie seksu, ale jako że seks jest ciekawszy niż pociągi, rezultaty są gorsze. Prawie każdy dorosły w środowisku chrześcijańskim jest mniej lub bardziej nerwowo chory w wyniku zakazu odnośnie wiedzy seksualnej który był, gdy on lub ona byli młodzi. I poczucie grzechu, które jest w ten sposób sztucznie zaszczepiane jest jednym z powodów okrócieństwa, bojaźliwości i głupoty w późniejszym życiu. Nie ma żadnej racjonalnej podstawy jakiegokolwiek rodzaju dla utrzymywania dziecka w nieświadomości czegokolwiek co ono może chcieć wiedzieć, czy odnośnie seksu czy jakiejkolwiek innej sprawy. I nigdy nie będziemy mieli zdrowej psychiczne ludności aż ten fakt zostanie doceniony we wczesnym kształceniu, co jest niemożliwe tak długo jak kościoły będą mogły kontrolować politykę edukacyjną.
Pozostawiając te stosunkowo szczegółowe zarzuty na boku, jasne jest, że podstawowe zasady chrześcijaństwa wymagają bardzo dużo przekręcania etycznego zanim one mogą być zaakceptowane. Świat, jak nam się mówi, został stworzony przez boga, który jest zarówno dobry jak i wszechmocny. Zanim On stworzył świat, przewidział cały ból i niedolę, którą świat będzie zawierał; On jest dlatego odpowiedzialny za to wszystko. Bezużyteczne jest spieranie się że cierpienie na świecie jest spowodowane grzechem. Przede wszystkim to jest nieprawda; to nie grzech powoduje że rzeki wylewają poza swoje brzegi albo wulkany wybuchają. Ale nawet jeśliby to była prawda, to by nie robiło żadnej różnicy. Gdybym chciał spłodzić dziecko, wiedząc że to dziecko będzie mordercą-maniakiem, byłbym odpowiedzialny za jego zbrodnie. Jeśli bóg wcześniej znał grzechy które człowiek popełni, on był oczywiście odpowiedzialny za wszystkie konsekwencje tych grzechów kiedy zdecydował się stworzyć człowieka. Zwykły chrześcijański argument jest taki, że cierpienie na świecie jest oczyszczeniem z grzechów i dlatego jest dobrą rzeczą. Ten argument jest oczywiście tylko usprawiedliwieniem sadyzmu, ale w każdym razie jest to bardzo kiepski argument. Zaprosiłbym jakiegokolwiek chrześcijanina, żeby towarzyszył mi na oddział dziecięcy w szpitalu, żeby obejrzał cierpienie, które jest tam znoszone i żeby następnie upierał się w twierdzeniu że te dzieci są tak niemoralne, że zasługują na to cierpienie. Po to żeby doprowadzić się do powiedzenia tego człowiek musi zniszczyć w sobie wszystkie uczucia litości i współczucia. Musi on, krótko mówiąc, uczynić siebie tak okrutnym jak bóg w którego wierzy. Żaden człowiek, który wierzy, że wszystko na tym cierpiącym świecie jest czynione w najlepszej intencji nie może zachować swoich wartości etycznych nienaruszonych, bo zawsze będzie musiał znajdować usprawiedliwienia dla cierpienia i nieszczęścia.,, Bertrand Russell
