Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Nasze przemyślenia na temat filozofii, religii i związków wyznaniowych. Podobieństwa i różnice do spirytyzmu. Co nas intryguje, ciekawi, co budzi wątpliwości...

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: Jul » 14 maja 2010, 17:54

W katolicyzmie podoba mi się zaplecze filozoficzne. Klasyczne teksty św. Augustyna, św. Anzelma czy św. Tomasza to całkiem wymagające lektura intelektualna. U tego ostatniego doceniam niezwykle wysoki, jak na religijnego filozofa, poziom racjonalizacji myślenia. Właściwie początki myślenia w duchu epok odrodzenia-oświecenia zaczynają się u św. Tomasza - ponieważ ten rozdzielił porządek wiary (fides) od porządku rozumu (ratio), a swoje dowody na istnienie Boga przeprowadził w czysto rozumowy sposób - dlatego mogą się do nich odnieść także niewierzący i niereligijni myśliciele.

Doceniam także w religii katolickiej dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki - modlitwy za zmarłych. Oraz stosunek do umierających ludzi - zapewnienie dobrej atmosfery i spokojnej śmierci umierającemu jest słusznym zwyczajem, zgodnym ze spirytyzmem.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: lilo » 11 cze 2010, 16:52

Wyrywam się na chwilę ze świata pieluch i kleików a tu tyle nowych tematów. No ja jako chrześcijanka praktykująca w katolicyzmie cenię w nim;
1. Eucharystię - za przeniesienie łączności duchowej z Chrystusem w wymiar fizyczny, materialny.
2. Działalność misyjną kościoła - za to , że wielu ludzi o wielokrotnie wyższym ode mnie rozwoju duchowym jedzie do jakiejś dziury, własnymi rękami buduje tam kościoły szkoły szpitale rezygnując z jakiegokolwiek substytutu wygody na rzecz pomocy innym.
3. Bogactwo osób wyższych duchowo - świętych - którzy urodzili się i rozwijali w tej kulturze i tą religię uważali ża najwłaściwszą do kontaktów z Bogiem.
4. Ale również bogactwo kulturowe w sensie materialnym.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: sigma » 11 cze 2010, 19:39

:roll:

Bracia, boję się...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: Adeptus » 11 cze 2010, 20:31

Bracie, nie bój się.
Czyżby grzech oddalił cię od Boga?

Psalmów 23:4  Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza.
Awatar użytkownika
Adeptus
 
Posty: 56
Rejestracja: 05 maja 2010, 12:34

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: sigma » 11 cze 2010, 21:13

Adeptusie, z reguły tego nie robię ale dla Ciebie uczynię wyjątek. I dopełnię Ps. 23,4a swoimi słowami. I otóż, as follows:

... Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, bo to wszak to ja jestem największym draniem w tej okolicy...

:)

A tak bardziej do rzeczy, to istotnie, boję się. Boję się otóż skutków myślenia widocznego w poście który była łaskawa napisać Lilo. Nie będę polemizował, naukę Kościoła Rzymskokatolickiego znam dość dobrze... Co nie znaczy że ją akceptuję. Ale każda sytuacja w której ktokolwiek "podaje cokolwiek do wierzenia" skutkuje podaniem przez kogoś innego czegoś odmiennego "do wierzenia". A skutki, jak udowadnia historia, bywały arcytragiczne.

Powołujesz się na Biblię. Ja też tak robię. Wielu tak postępuje. Po co ją przeinaczać, zastępować ludzką tradycją ? "Podawać do wierzenia" nauki z tą Biblią sprzeczne ?

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: Adeptus » 12 cze 2010, 08:13

Wypaczasz Pismo, z takim podejściem daleko nie zajdziesz.

A tak bardziej do rzeczy, to istotnie, boję się. Boję się otóż skutków myślenia widocznego w poście który była łaskawa napisać Lilo.
Dlaczegóż potępiasz to czego nie czujesz? Ludzie naprawdę się przemieniają dzięki kk.

1. Eucharystię - za przeniesienie łączności duchowej z Chrystusem w wymiar fizyczny, materialny.

To pogląd kk, nic niezwykłego.


2. Działalność misyjną kościoła - za to , że wielu ludzi o wielokrotnie wyższym ode mnie rozwoju duchowym jedzie do jakiejś dziury, własnymi rękami buduje tam kościoły szkoły szpitale rezygnując z jakiegokolwiek substytutu wygody na rzecz pomocy innym.

Misje to nie jest taki łatwy chleb, często misjonarze wyjeżdżają z niczym i od podstaw budują strukturę kościelną. W Afryce miasta gdzie większość to chrześcijanie mają mniejszą zachorowalność na AIDS, w porównaniu z miastami zalewanymi prezerwatywami. Oczywiście są pewnie jakieś niechlubne przypadki, ale to nie jest temat dot. krytyki.

3. Bogactwo osób wyższych duchowo - świętych - którzy urodzili się i rozwijali w tej kulturze i tą religię uważali ża najwłaściwszą do kontaktów z Bogiem.

Troszkę pomieszane, ale wiadomo o co chodzi. Św. Franciszek, Św. Faustyna etc. Wybór raczej nie był międzyreligijny, ale był.

4. Ale również bogactwo kulturowe w sensie materialnym.

Piękne zabytkowe kościoły, Watykan etc.


W skrócie nie ma powodów do obaw. Zresztą to nie twoje myśli, więc czego się boisz?

Nie będę polemizował, naukę Kościoła Rzymskokatolickiego znam dość dobrze... Co nie znaczy że ją akceptuję. Ale każda sytuacja w której ktokolwiek "podaje cokolwiek do wierzenia" skutkuje podaniem przez kogoś innego czegoś odmiennego "do wierzenia". A skutki, jak udowadnia historia, bywały arcytragiczne.

Powołujesz się na Biblię. Ja też tak robię. Wielu tak postępuje. Po co ją przeinaczać, zastępować ludzką tradycją ? "Podawać do wierzenia" nauki z tą Biblią sprzeczne ?
Zgadzam się. Ale biorąc całokształt twórczości Kościół wychodzi na +. Dogmaty sprzeczne z pismem można uznać za kompromis lub dodatkowy wyznacznik. Żaden dogmat wynika niejako z tradycji i przesłań wielu świętych. Byli święci, którym nie podobało się również, to co działo się na Watykanie (np Św. Katarzyna ze Sieny), upominała nawet papieża. Lecz nawet dostrzegając zgniliznę nie odeszła od kościoła, bo warto w nim trwać dla wielu pięknych kwiatów.

Jeżeli człowiek dostrzega tylko sam bród, zło, nienawiść, znaczy to, że wewnętrznie z nim coś nie tak. To nasze wnętrze wpływa na nasze spostrzeganie rzeczywistości. Jeżeli widzimy tylko zło, a dobra nie potrafimy dostrzec to oznacza tylko tyle, że to zło, które spostrzegamy pochodzi z naszego wnętrza.

Aby przemieniać innych, najpierw trzeba przemienić siebie.
Awatar użytkownika
Adeptus
 
Posty: 56
Rejestracja: 05 maja 2010, 12:34

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: cthulhu87 » 12 cze 2010, 08:59

adeptus pisze: Dogmaty sprzeczne z pismem można uznać za kompromis lub dodatkowy wyznacznik.


Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli.

Adeptus, a może jako dobry chrześcijanin włącz się do denominacji, która odrzuca sprzeczne z Pismem dogmaty? Skoro tak sobie cenisz autorytet Pisma. Póki co nie jesteś konsekwentny, bo z jednej strony mówisz o Biblii, z drugiej wcale ci ona nie wystarcza.

Polecam lekturkę:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sola_scriptura

;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: sigma » 12 cze 2010, 10:47

Adeptus pisze:Wypaczasz Pismo, z takim podejściem daleko nie zajdziesz ....


Adeptusie, jeżeli tak uważasz to dlaczego zajmujesz się apologezą tych którzy robią ?



Adeptus pisze: ... Dlaczegóż potępiasz to czego nie czujesz? ...


Adeptusie, czy możesz rozwinąć tę argumentację: "... nie czujesz ..." ?

Adeptus pisze: ... Ludzie naprawdę się przemieniają dzięki kk ...


Znam Świadka Jehowy który też się zmienił po przystaniu do miejscowej wspólnoty. Ba, powiem więcej: bywa, że ludzie zmieniają się bez związku z deklarowaną czy (jak w przypadku m.in. Kościoła Rzymskokatolickiego) narzuconą denominacją. Po prostu, ot tak, zmieniają się. I to, moim zdaniem, jest najciekawsze...

Adeptus pisze: ... Zresztą to nie twoje myśli, więc czego się boisz? ...


Niepohamowanej żądzy władzy która od dawna do dziś kazała władcom łączyć profanum z sacrum, bo to się im opłacało. Tragizm konsekwencji takiego myślenia oraz postępowania niczego ich nie nauczył bo połączenie sacrum z profanum za bardzo się rządzącym opłaca. Ale Ty pewnie nie dostrzegasz w naszej rzeczywistości tej żądzy władzy.

Adeptus pisze: ... Ale biorąc całokształt twórczości Kościół wychodzi na + ...


Ale tylko u nas :). Gdzie indziej też wychodził ale to se ne vrati, pane.... A tak na marginesie, to czy możesz rozwinąć sformułowanie "... całokształt twórczości ..." ? Kumam, ale ledwo...

Adeptus pisze: ... Dogmaty sprzeczne z pismem można uznać za kompromis lub dodatkowy wyznacznik ...


Adeptusie: Kompromis między czym ? Wyznacznik czego ?


Adeptus pisze: ... Żaden dogmat wynika niejako z tradycji i przesłań wielu świętych ...


Błąd składni, a szkoda...


Adeptus pisze: ... warto w nim trwać dla wielu pięknych kwiatów ...


Adeptusie: to trwaj. Masz do tego prawo, nikt Ci go nie chce odebrać.

Adeptus pisze: ... Jeżeli człowiek dostrzega tylko sam bród, zło, nienawiść, znaczy to, że wewnętrznie z nim coś nie tak ...


Zgadza się. Z tą pozamerytoryczną uwagą że "bród" to takie miejsce w rzece gdzie można ją przebyć idąc, nie płynąc.

Adeptus pisze: ... To nasze wnętrze wpływa na nasze spostrzeganie rzeczywistości ...


Zgadzam się bez żadnych zastrzeżeń. Z tą uwagą że ja ująłbym to dokładniej bo określenie "wnętrze" to takie kościelne uogólnienie, nie bardzo wiadomo o co tu chodzi, ale cóż, rzadko kiedy kto pyta a zatem jest to uogólnienie praktyczne...

Adeptus pisze: ... Jeżeli widzimy tylko zło, a dobra nie potrafimy dostrzec ...


A kto tu nie potrafi dostrzec dobra ?

Adeptus pisze: ... to oznacza tylko tyle, że to zło, które spostrzegamy pochodzi z naszego wnętrza ...


Nie. W tym miejscu podjąłbym chętnie polemikę bo to moim zdaniem niesłychanie ważkie zagadnienie ale nie uczynię tego bo znowu posłużyłeś się tym durnym pojęciem "wnętrze". A ja nie będę zgadywał co konkretnie masz na myśli, o ile w ogóle coś masz, bo spotkałem takich którzy tego pojęcia używali a indagowani dokładnie nie potrafili wyjaśnić co ono w konkretnym kontekście oznacza.

"ludzkie wnętrze" ? Jelita, śledziona...

A tłumaczyć że to określenie ma uzasadnienie biblijne mi nie musisz. Ale my nie musimy ograniczać się do języka tamtego miejsca i czasu, pojęć itp.

Adeptus pisze: ... Aby przemieniać innych, najpierw trzeba przemienić siebie.


Bzdura. Człowiek może zmienić tylko siebie. Wpływając tą drogą na rzeczywistość. Ale innych nie może zmienić. Może ich zniszczyć ale zmienić nie.

I na zakończenie: Nie odniosłem się do wszystkiego co napisałeś Adeptusie i nie tylko dlatego że nie muszę. Otóż reszta Twojego rozumowania to raczej powszechnie znana retoryka, dzięki za jej przypomnienie :).

ps.: Kiedy ja tu napisałem takiego długiego posta ? Tak mnie to wciągnęło że aż się w tym zatraciłem... Adeptusie, cóż uczyniłeś ?

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: Adeptus » 13 cze 2010, 12:11

cthulhu87 pisze:Adeptus, a może jako dobry chrześcijanin włącz się do denominacji, która odrzuca sprzeczne z Pismem dogmaty? Skoro tak sobie cenisz autorytet Pisma. Póki co nie jesteś konsekwentny, bo z jednej strony mówisz o Biblii, z drugiej wcale ci ona nie wystarcza.
Kościół w formie takiej jaka jest nie dobiega aż tak bardzo od tego co chciał Jezus.

sigma pisze:Adeptusie, jeżeli tak uważasz to dlaczego zajmujesz się apologezą tych którzy robią ?
jw. Po drugie istnieje w świecie mnóstwo fałszywych poglądów dotyczących Kościoła i Pisma.

Adeptusie, czy możesz rozwinąć tę argumentację: "... nie czujesz ..." ?
Czy doświadczałeś kiedyś Bożej Miłości? To trzeba poczuć aby zrozumieć.

Znam Świadka Jehowy który też się zmienił po przystaniu do miejscowej wspólnoty. Ba, powiem więcej: bywa, że ludzie zmieniają się bez związku z deklarowaną czy (jak w przypadku m.in. Kościoła Rzymskokatolickiego) narzuconą denominacją. Po prostu, ot tak, zmieniają się. I to, moim zdaniem, jest najciekawsze...
Każda religia dąży do tego aby ludzie się doskonalili w cnotach.


Niepohamowanej żądzy władzy która od dawna do dziś kazała władcom łączyć profanum z sacrum, bo to się im opłacało. Tragizm konsekwencji takiego myślenia oraz postępowania niczego ich nie nauczył bo połączenie sacrum z profanum za bardzo się rządzącym opłaca. Ale Ty pewnie nie dostrzegasz w naszej rzeczywistości tej żądzy władzy.
Owszem, dostrzegam, poznałem tematykę NWO dość dobrze.

Ale tylko u nas :). Gdzie indziej też wychodził ale to se ne vrati, pane.... A tak na marginesie, to czy możesz rozwinąć sformułowanie "... całokształt twórczości ..." ? Kumam, ale ledwo...
Tysiące świętych, miliony chcących iść za Chrystusem.


Adeptusie: Kompromis między czym ? Wyznacznik czego ?
Kompromis między tradycją, a Pismem. Przeszłością, a teraźniejszością. Wyznacznikiem drogi.

Błąd składni, a szkoda...
Zdarza się :) Ale wiadomo o co chodzi.


A kto tu nie potrafi dostrzec dobra ?
Ogólnie pisałem do tych ślepców, co tylko zło w kościele widzą.

"ludzkie wnętrze" ? Jelita, śledziona...
Rozmawiamy o duchowości, więc wnętrze ma wymiar duchowy, w skrócie duchowe serce + umysł + sumienie.

Bzdura. Człowiek może zmienić tylko siebie. Wpływając tą drogą na rzeczywistość. Ale innych nie może zmienić. Może ich zniszczyć ale zmienić nie.
Kwestia interpretacji. Jeżeli za pomocą argumentów sprawię, że ktoś zacznie działać inaczej, znaczy to, że na niego wpłynąłem/zmieniłem. Zmiany dokonała tamta osoba, ale dzięki mym słowom (lub częściowo). Zmieniając siebie, zmieniamy świat, dlatego po części masz rację.

'Bzdura'... też lubię to słowo... mocne jest ;)
Silnie wpływa na to co człowiek zrozumie i później napisze, dlatego będę go unikać.
Dziękuję za lekcję :)

ps.: Kiedy ja tu napisałem takiego długiego posta ? Tak mnie to wciągnęło że aż się w tym zatraciłem... Adeptusie, cóż uczyniłeś ?

:)
Hehe, wybacz :D
Awatar użytkownika
Adeptus
 
Posty: 56
Rejestracja: 05 maja 2010, 12:34

Re: Co sobie cenimy w Katolicyzmie?

Postautor: Mirek » 07 lut 2015, 08:15

Każdy ruch religijny jest wypaczony. Szukanie jakiegoś dla siebie aby nam pasował jest bezsensowne.
Buddyzm - kilka odłamów
Chrześcijaństwo - kilkanaście odłamów
Islam - kilka odłamów
Judaizm - tu nie wiem
Nasuwa się z tego wniosek, że człowiek zawsze dążył do dopasowania religii do własnych potrzeb.
Uciekanie od jednej religii i wchodzenie w inną niczego nie zmienia. Całkowita rezygnacja z religii, też niczego nie zmienia, a może być dla niektórych bardzo frustrująca.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

PoprzedniaNastępna

Wróć do Religia i filozofia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość