Tak się zastanawiam, bo to chyba bardziej złożona kwestia niż nam się wydaje. Może nie otwierają się na społeczeństwo, ale w swoim hermetycznym świecie mają przypisane role, które też są ściśle określone, i od których zależy funkcjonowanie klasztoru, a co za tym idzie obecnych tam braci. Poza tym wybór takiego życia, to też duża odwaga. Wyrzeczenie się wszelkich dóbr doczesnych chyba zasługuje na pochwałę. Każdy wybiera taką drogę, jaka najbardziej mu odpowiada, a oni wybrali ekstremalną podróż w stronę Boga. Dodatkowo, z tego, co zdążyłam się zorientować modlą się w intencji ludzkości, a nie w swojej własnej. Przecież spirytyści również uznają modlitwę za najskuteczniejszą formę pomocy zagubionym duszom. No i nie jest do końca tak, że nie mają z nikim kontaktu: prowadzą rekolekcje (wprawdzie tylko dla mężczyzn, ale może po prostu mężczyźni są bardziej potrzebujący

), oddają się pracy twórczej, można znaleźć pisane przez nich książki, w których zawiera się wiele cennych myśli i spostrzeżeń, robią tłumaczenia (patrz. Piotr Rostworowski). A że wybrali rozwój duchowo-intelektualny w zamknięciu, cóż, może dzięki temu są w stanie bardziej skupić się na tym, co najważniejsze
