Witam i o pomoc pytam ;)
Witam Was ciepło spod tych listopadowych mgieł : )
Postanowiłam dołączyć do Waszego grona i (z całym szacunkiem) wykorzystać Was jako swoich mentorów, ponieważ potrzebuję poprowadzenia za rękę. Od wielu lat interesuję się zjawiskami pozazmysłowymi i psychotroniką, przeczytałam wiele publikacji na temat, próbowałam rozwinąć w sobie umiejętności mediumiczne, ale nigdy nie mogłam znaleźć wystarczająco dużo czasu na wyciszenie i trening rozwoju postrzegania w taki sposób jak opisują to podręczniki. Jestem potrójną mamą pracującą, (moje najmłodsze dzieło ma w tej chwili 5 miesięcy, chwilowo na macierzyńskim), więc możecie się domyślić jak jest u mnie z ciszą i spokojem. Mam za sobą również bardzo ciężkie przejścia, można powiedzieć, że przez ostatnie lata dostałam serią. Moje życie wywróciło się do góry nogami, także to duchowe...
Zaczęłam poszukiwania na nowo, ale mam wrażenie, że to wszystko co przeczytałam w mądrych książkach jest jakąś skomplikowaną instrukcją złożenia i obsługi niewidzialnego sprzętu... a ja potrzebuję, żeby ktoś mi wytłumaczył łopatologicznie, jak chłop chłopu na roli - jak doszedł do tego wszystkiego sam. Czy da się wyczuć, że ma się dar? Albo czy można go mieć i o tym nie wiedzieć? Jeśli się go nie ma, to czy można to definitywnie sprawdzić i dać sobie święty spokój? A jeśli się go ma, to czy jest jakiś sposób, żeby go obudzić? Czy to kwestia skupienia i wyciszenia, czy po prostu ja się nie nadaję? Wiem, że wiele uzdolnionych, obdarowanych osób odbiera kontakty w każdym miejscu, nawet w otoczeniu ludzi, mimowolnie, z zaskoczenia, bez wprowadzania się w stan medytacji. Domyślam się, że to kwestia wprawy i praktyki, albo jakości daru...
Bo może ja go zwyczajnie nie mam? Może nie wystarczy tak bardzo chcieć? Bo skoro próbuję i proszę, ale niczego nie czuję, nie widzę, nie słyszę, nie odbieram... nic się nie dzieje. Co z moim opiekunem duchowym - czy nawet on nie chce ze mną rozmawiać?
Może przedstawię Wam moje doświadczenia, a Wy, znawcy tematu ocenicie i powiecie mi "odpuść sobie", albo "rozwijaj się, podpowiemy ci"?
Mogą nie świadczyć o niczym szczególnym, ale dla mnie wciąż są niewyjaśnione i to one skłoniły mnie do zgłębiania tej sfery. Tylko poinstruujcie mnie, czy mam wszystko przedstawić tutaj, czy jest od tego specjalny wątek?
Postanowiłam dołączyć do Waszego grona i (z całym szacunkiem) wykorzystać Was jako swoich mentorów, ponieważ potrzebuję poprowadzenia za rękę. Od wielu lat interesuję się zjawiskami pozazmysłowymi i psychotroniką, przeczytałam wiele publikacji na temat, próbowałam rozwinąć w sobie umiejętności mediumiczne, ale nigdy nie mogłam znaleźć wystarczająco dużo czasu na wyciszenie i trening rozwoju postrzegania w taki sposób jak opisują to podręczniki. Jestem potrójną mamą pracującą, (moje najmłodsze dzieło ma w tej chwili 5 miesięcy, chwilowo na macierzyńskim), więc możecie się domyślić jak jest u mnie z ciszą i spokojem. Mam za sobą również bardzo ciężkie przejścia, można powiedzieć, że przez ostatnie lata dostałam serią. Moje życie wywróciło się do góry nogami, także to duchowe...
Zaczęłam poszukiwania na nowo, ale mam wrażenie, że to wszystko co przeczytałam w mądrych książkach jest jakąś skomplikowaną instrukcją złożenia i obsługi niewidzialnego sprzętu... a ja potrzebuję, żeby ktoś mi wytłumaczył łopatologicznie, jak chłop chłopu na roli - jak doszedł do tego wszystkiego sam. Czy da się wyczuć, że ma się dar? Albo czy można go mieć i o tym nie wiedzieć? Jeśli się go nie ma, to czy można to definitywnie sprawdzić i dać sobie święty spokój? A jeśli się go ma, to czy jest jakiś sposób, żeby go obudzić? Czy to kwestia skupienia i wyciszenia, czy po prostu ja się nie nadaję? Wiem, że wiele uzdolnionych, obdarowanych osób odbiera kontakty w każdym miejscu, nawet w otoczeniu ludzi, mimowolnie, z zaskoczenia, bez wprowadzania się w stan medytacji. Domyślam się, że to kwestia wprawy i praktyki, albo jakości daru...
Bo może ja go zwyczajnie nie mam? Może nie wystarczy tak bardzo chcieć? Bo skoro próbuję i proszę, ale niczego nie czuję, nie widzę, nie słyszę, nie odbieram... nic się nie dzieje. Co z moim opiekunem duchowym - czy nawet on nie chce ze mną rozmawiać?
Może przedstawię Wam moje doświadczenia, a Wy, znawcy tematu ocenicie i powiecie mi "odpuść sobie", albo "rozwijaj się, podpowiemy ci"?
Mogą nie świadczyć o niczym szczególnym, ale dla mnie wciąż są niewyjaśnione i to one skłoniły mnie do zgłębiania tej sfery. Tylko poinstruujcie mnie, czy mam wszystko przedstawić tutaj, czy jest od tego specjalny wątek?