Duch chce się ze mną skontaktować?
Witam! Jestem tutaj nowa od kilkunastu minut. Zrobiłam tutaj konto bo chce się dowiedzieć tego czego nie umiałam przez najbliższe kilka lat. Mój problem z duchami pojawił się już jak miałam może 11,12 lat. Czyli ponad 6 lat męczenia się. Męczenia się? Właśnie - nie określę tego. Jestem już za 5 przeprowadzką, nie nie...nie z powodu duchów
. Mama nie umiała sobie obyc miejsca zamieszkania...ale co dziwne... może zacznę od opisu jak się zaczęło na 1 mieszkaniu.
MIESZKANIE I - mieszkanie gdzie mieszkałam całe życie...nieprzyjemny pokój gdzie miałam wrażenie obserwacji, nagle z dnia na dzień tak się stało. Wstydziłam się przebierać...z czasem narodziła się ciekawość...działanie...strach? Kontaktowałam się przyjaciółmi, żeby pomogli mi... niestety żadne nie uwierzyło w to co mogłoby się stać. Stawiałam na ducha włóczęgę, gdyż w tym domu mieszkają moi dziadkowie i zakup mieszkania był przy jego świeżym wybudowaniu w bloku. Więc odpada...że ktoś tu umarł. Na tym się skończyło.
MIESZKANIE II - zwykłe jak zwykłe, ale ten sam problem... ze zmianami typu, skrzypienie drzwi w nocy, ale to chyba tylko tyle. Zaczynało się wszystko niewinnie .... nie wychodź z tego postu, poczekaj... Zmienił się strasznie mój światopogląd, zachowanie... starałam się odseparować od wszystkiego, być kimś niezależnym...ale gdzie tam, dziecko niezależne ... w wieku 12 lat tak powiedziało? Pff... większych zmian nie było do śmierci mojej babci, która była u nas przesz ostatnie tygodnie swojego życia. Była osobą bardzo wierzącą (ja nie mam określonej wiary). Jak umarła, moja mama widziała w księżycu ją. Detergenty spadały z półek w łazience, nie mogliśmy spac, no i został ten nieprzyjemny zapach pomieszany z ukochanym (już nie) zapachem mojej mamy...białej lilii...
Jak umarła musieliśmy przejąc jej mieszkanie... więc wtedy, że ja nie chciałam. Wróciłam do dziadków (mieszkanie nr.1) Działo się to samo. Potem starałam się określić, kim to jest, skoro kimś jest... Nie wiedziałam kim jest. Chciałam z nim rozmawiać, mówiłam mu/jej/temu dzień dobry...chciałam się zaprzyjaźnić. Może mój błąd??? Pewnego razu pojechałam na sylwestra do przyjaciela który o tym wiedział, poczułam tą energię z mieszkania w mieszkaniu tego kolegi mojego przyjaciela, wpadłam w panikę, było bardzo źle, miałam wrażenie, że jest zły na mnie, że pojechałam do przyjaciół... Spanikowałam i uciekłam do kuchni gdzie usiadłam i złapałam się kaloryfera. Poczułam jak mi się robi słabo, poczułam przypływ energii, nie mogli mnie odciągnąć od kaloryfera...próbowało 4 chłopaków i nic. Nagle poczułam...przypływ agresji i chęć zabicia siebie ... cierpienia i tak dalej. ;(
Nie ważne...
Z czynników innych, przeprowadziłam się do mamy na mieszkanie zmarłej babci. Na tym mieszkaniu przeszłam horror.
Kupiłam kotka, który co noc miauczał i chodził po mieszkaniu, mój laptop chociaż był rozładowany, włączał się i leciała muzyka, mama darła się na mnie, czemu siedzę o 3/4 na kompie, a nie siedziałam!!! Jak się wszyscy obudzili, ucichło. Prawdopodobnie była to piosenka Within Temptation - memories albo Within Temptation - All I Need. Któreś z tych... bo znam je bardzo dobrze, ale jednak nie wiedziałam wtedy, pół spałam. 3 osoby to słyszały więc omamów nie miałam.
Odkręcający się kran wody w kuchni, otwierające się drzwi w łazience...skrzypiące krzesła... miauczący kot...włączający się laptop pomimo 0% na baterii który nie był podpięty. O co chodzi?
Zaprosiłam chłopaka z nad morza do Katowic... nasze pierwsze spotkanie od 6 lat... na miesiąc. Wstaje pewnego dnia i budzi mnie
-Klaudia, Klaudia, widziałem jak... - zamilkł
-Co...?
-Nie bo pomyślisz, że jestem nie normalny...
-No mów!!!
-Ktoś siedział na fotelu.
-Opisz, kto to był.
-Ktoś w sukni i długich włosach.
nie mogłam uwierzyć, to samo mówiła moja zmarła prababcia, ale babcia z dziadkiem mówili, że ma omamy i na starość coś jej odbiło...opowiadała, że jakaś kobieta, wyszła z szafy i otarła się suknią o jej kolano. (prababcia nie wychodziła nigdzie od kilkunastu lat, miała chore nogi...)
To samo widział mój chłopak? Dziwne...nie znał jej historii. Wtedy uwierzyłam prababci i jemu. Te osoby się nie znały a widziały to samo, najgorsze...siedziała tam gdzie moja zmarła prababcia...przypadek?
Zaczęłam się z tym kontaktować, słyszałam szepty, często płakałam, nie mogłam spać... chęć zaprzyjaźnienia się - zmienił się w strach.
Przeprowadzka na ostatnie mieszkanie... nowe remontowane itd.
Tutaj mieszkam teraz, ostatnio jest spokój. Ale... szeleszczące krzesła...za drzwiami gdzie mam takie mgliste szybki, widziałam twarz, widziałam twarz demona? złą twarz mężczyzny, na pewno mężczyzny. Jak zamknęłam oczy, widziałam ich więcej zbliżających się, nie wiedziałam co mam zrobić, miałam dreszcze i było mi momentalnie zimno. Pewnego razu gadam sobie z chłopakiem przez telefon i na przeciwko mam drzwi, były uchylone i nagle oświeca się światło...(mówię sobie a spoko loko, pewnie mama do kuchni weszła a nie słyszałam i pewnie idzie się napić - szybka myśl) mam dwa tony świetlne w kuchni - jaśniejsze i ciemniejsze.
Naskakiwały na siebie z 8 razy z tego na ten z tego na ten...a mamy brak. brak... Serce zaczęło mi bić, zero cienia, zero. O co chodzi? Zastygłam, nie mogłam na chwile oddychać... mówiłam do chłopaka
-ROZMAWIAJ ZE MNĄ!!!!
-co się dzieję?
-NIE PYTAJ, MÓW DO MNIE O BYLE CZYM, PROSZE PROSZE PROSZE....
Nagle poczułam ciężki chłód po lewej stronie ucha... było to dla mnie za dużo... Mieliście taki przypadek? Duch który się do was uczepił na tyle lat? I skąd ma siłe, żeby bawić się kontaktem...
Kiedyś...bo nie napisałam wyżej, coś mnie na śnie i się obudziłam ...na śnie złapało za stopę...automatycznie się obudziłam i noga podwinęła się do góry... proszę powiedzcie mi...czego to mogło ode mnie chcieć i czy dobrze robię, że chce mu pomóc..jak mam się z nim skontaktować, czego mu brakuje, czego chce?
MIESZKANIE I - mieszkanie gdzie mieszkałam całe życie...nieprzyjemny pokój gdzie miałam wrażenie obserwacji, nagle z dnia na dzień tak się stało. Wstydziłam się przebierać...z czasem narodziła się ciekawość...działanie...strach? Kontaktowałam się przyjaciółmi, żeby pomogli mi... niestety żadne nie uwierzyło w to co mogłoby się stać. Stawiałam na ducha włóczęgę, gdyż w tym domu mieszkają moi dziadkowie i zakup mieszkania był przy jego świeżym wybudowaniu w bloku. Więc odpada...że ktoś tu umarł. Na tym się skończyło.
MIESZKANIE II - zwykłe jak zwykłe, ale ten sam problem... ze zmianami typu, skrzypienie drzwi w nocy, ale to chyba tylko tyle. Zaczynało się wszystko niewinnie .... nie wychodź z tego postu, poczekaj... Zmienił się strasznie mój światopogląd, zachowanie... starałam się odseparować od wszystkiego, być kimś niezależnym...ale gdzie tam, dziecko niezależne ... w wieku 12 lat tak powiedziało? Pff... większych zmian nie było do śmierci mojej babci, która była u nas przesz ostatnie tygodnie swojego życia. Była osobą bardzo wierzącą (ja nie mam określonej wiary). Jak umarła, moja mama widziała w księżycu ją. Detergenty spadały z półek w łazience, nie mogliśmy spac, no i został ten nieprzyjemny zapach pomieszany z ukochanym (już nie) zapachem mojej mamy...białej lilii...
Jak umarła musieliśmy przejąc jej mieszkanie... więc wtedy, że ja nie chciałam. Wróciłam do dziadków (mieszkanie nr.1) Działo się to samo. Potem starałam się określić, kim to jest, skoro kimś jest... Nie wiedziałam kim jest. Chciałam z nim rozmawiać, mówiłam mu/jej/temu dzień dobry...chciałam się zaprzyjaźnić. Może mój błąd??? Pewnego razu pojechałam na sylwestra do przyjaciela który o tym wiedział, poczułam tą energię z mieszkania w mieszkaniu tego kolegi mojego przyjaciela, wpadłam w panikę, było bardzo źle, miałam wrażenie, że jest zły na mnie, że pojechałam do przyjaciół... Spanikowałam i uciekłam do kuchni gdzie usiadłam i złapałam się kaloryfera. Poczułam jak mi się robi słabo, poczułam przypływ energii, nie mogli mnie odciągnąć od kaloryfera...próbowało 4 chłopaków i nic. Nagle poczułam...przypływ agresji i chęć zabicia siebie ... cierpienia i tak dalej. ;(
Nie ważne...
Z czynników innych, przeprowadziłam się do mamy na mieszkanie zmarłej babci. Na tym mieszkaniu przeszłam horror.
Kupiłam kotka, który co noc miauczał i chodził po mieszkaniu, mój laptop chociaż był rozładowany, włączał się i leciała muzyka, mama darła się na mnie, czemu siedzę o 3/4 na kompie, a nie siedziałam!!! Jak się wszyscy obudzili, ucichło. Prawdopodobnie była to piosenka Within Temptation - memories albo Within Temptation - All I Need. Któreś z tych... bo znam je bardzo dobrze, ale jednak nie wiedziałam wtedy, pół spałam. 3 osoby to słyszały więc omamów nie miałam.
Odkręcający się kran wody w kuchni, otwierające się drzwi w łazience...skrzypiące krzesła... miauczący kot...włączający się laptop pomimo 0% na baterii który nie był podpięty. O co chodzi?
Zaprosiłam chłopaka z nad morza do Katowic... nasze pierwsze spotkanie od 6 lat... na miesiąc. Wstaje pewnego dnia i budzi mnie
-Klaudia, Klaudia, widziałem jak... - zamilkł
-Co...?
-Nie bo pomyślisz, że jestem nie normalny...
-No mów!!!
-Ktoś siedział na fotelu.
-Opisz, kto to był.
-Ktoś w sukni i długich włosach.
nie mogłam uwierzyć, to samo mówiła moja zmarła prababcia, ale babcia z dziadkiem mówili, że ma omamy i na starość coś jej odbiło...opowiadała, że jakaś kobieta, wyszła z szafy i otarła się suknią o jej kolano. (prababcia nie wychodziła nigdzie od kilkunastu lat, miała chore nogi...)
To samo widział mój chłopak? Dziwne...nie znał jej historii. Wtedy uwierzyłam prababci i jemu. Te osoby się nie znały a widziały to samo, najgorsze...siedziała tam gdzie moja zmarła prababcia...przypadek?
Zaczęłam się z tym kontaktować, słyszałam szepty, często płakałam, nie mogłam spać... chęć zaprzyjaźnienia się - zmienił się w strach.
Przeprowadzka na ostatnie mieszkanie... nowe remontowane itd.
Tutaj mieszkam teraz, ostatnio jest spokój. Ale... szeleszczące krzesła...za drzwiami gdzie mam takie mgliste szybki, widziałam twarz, widziałam twarz demona? złą twarz mężczyzny, na pewno mężczyzny. Jak zamknęłam oczy, widziałam ich więcej zbliżających się, nie wiedziałam co mam zrobić, miałam dreszcze i było mi momentalnie zimno. Pewnego razu gadam sobie z chłopakiem przez telefon i na przeciwko mam drzwi, były uchylone i nagle oświeca się światło...(mówię sobie a spoko loko, pewnie mama do kuchni weszła a nie słyszałam i pewnie idzie się napić - szybka myśl) mam dwa tony świetlne w kuchni - jaśniejsze i ciemniejsze.
Naskakiwały na siebie z 8 razy z tego na ten z tego na ten...a mamy brak. brak... Serce zaczęło mi bić, zero cienia, zero. O co chodzi? Zastygłam, nie mogłam na chwile oddychać... mówiłam do chłopaka
-ROZMAWIAJ ZE MNĄ!!!!
-co się dzieję?
-NIE PYTAJ, MÓW DO MNIE O BYLE CZYM, PROSZE PROSZE PROSZE....
Nagle poczułam ciężki chłód po lewej stronie ucha... było to dla mnie za dużo... Mieliście taki przypadek? Duch który się do was uczepił na tyle lat? I skąd ma siłe, żeby bawić się kontaktem...
Kiedyś...bo nie napisałam wyżej, coś mnie na śnie i się obudziłam ...na śnie złapało za stopę...automatycznie się obudziłam i noga podwinęła się do góry... proszę powiedzcie mi...czego to mogło ode mnie chcieć i czy dobrze robię, że chce mu pomóc..jak mam się z nim skontaktować, czego mu brakuje, czego chce?