odnowa pisze: doznałem olśnienia, coś puściło w moim sercu i z miejsca przestałem cierpieć
Przezylam dokladnie to samo !
Po dlugim i glebokim cierpieniu, nagle "cos puscilo" w moim sercu, "poczulam" swiatlo,ktore mnie jakby "dotknelo" bylo ono jak wielka ulga i od tamtej chwili cierpienie oslablo a we mnie nastal pokoj.
Do mnie ta cudowna (bo dla mnie byl to maly cud) przemiana, przyszla podczas modlitwy.
Musze tu zaznaczyc, ze nie byla to moja pierwsza modlitwa, tylko ktoras z kolei.
Ale widocznie w TEJ , uzyskalam natychmiastowe "POLACZENIE".
Nie wiem CO tak zadzialalo.
Czy byly to jakies moje szczegolne slowa, czy moja duchowa postawa... a moze po prostu odcierpialam juz swoje i ta modlitwa byla tylko zakonczeniem tego strasznego czasu ?
Potem, wielokrotnie bylo mi "pokazane" ze niepotrzebnie tak cierpialam, ale wtedy niestety, nie potrafilam inaczej !
Agnieszko,mysle,ze medytacja, ktora poleca Odnowa pomoze ci w transformacji zalu.
Nie oczekuj za wiele i "za szybko". Kiedys czytalam o lekarce, ktora utracila wraz z ukochanym sens zycia i JEDYNIE dzieki
medytacji uleczyla swoje serce , swoja dusze i -cialo, z zaloby, a takze poznala inny swiat, dostepny tylko dla medytujacych.
Jak znajde nazwisko autorki, to je zamieszcze.
pozdrawiam swedecznie