autor: kalatala » 09 lut 2016, 14:18
Dzień dobry Patrycjo,
Odniosłam wrażenie, że Twój problem właściwie nie jest związany z wiarą, ale z tradycją. Wiele osób praktycznie niewierzących chrzci dziecko, potem posyła je do komunii i bierzmowania, bo taka u nas właśnie jest tradycja i oni nie chcą tych doświadczeń zabierać dziecku. Z tymi obrzędami wiążą się konkretne wrażenia, wspomnienia i pamiątki, które kochający rodzic chce dostarczyć dziecku. Wspominasz, że Twój mąż je wieprzowinę, ale dziecku już by zabronił. Dlaczego? Z powodu wiary czy tradycji? Gdyby to była wiara, to sam by nie jadł, a jednak je. Zresztą mięso jest zwyczajnie szkodliwe dla zdrowia, o czym się coraz głośniej mówi, więc może tu byś mogła póść na rękę mężowi (kompromis to także wyrzeczenia, a to nie wydaje się być wielkie... możesz za to coś na tym utargować).
Z Twojego postu wynika też, że Twój mąż szuka satysfakcjonującego kompromisu i całe szczęście, że ma takie podejście. Rzeczywiście macie nie lada kłopot.
Ponieważ zwróciłaś się z zapytaniem do spirytystów, to Ci powiem co Duchy mówią na ten temat. Na pytanie nr 655 w Księdze Duchów odpowiadają tak:
"655. Czy naganne jest praktykowanie religii, do której w głębi serca nie ma się przekonania, a czyni się to tylko z szacunku dla innych ludzi oraz by nie wywoływać skandalu ujawnianiem, że myśli się inaczej?
Zarówno w tym, jak i w innych przypadkach liczy się intencja. Ten, czyim celem jest nieobrażanie przekonań religijnych innych osób, nie czyni zła; osoba taka czyni już lepiej, niż te, które wyśmiewają innych, bo brakuje im życzliwości; kto jednak praktykuje daną religię, bo widzi w tym interes lub jest to dla niego sprawą ambicji, godzien jest pogardy zarówno w oczach Boga, jak i ludzi. Bogu nie może podobać się ktoś, kto udaje pokornego tylko po to, by zjednać sobie przychylność ludzi."
Tak więc wszystko zależy od intencji. Bóg widzi myśli wszystkich ludzi oraz ich pobudki. Ja sama nie czuję się Katoliczką, tylko spirytystką, ale zdarza się mi pójść do kościoła. Czuję się tam trochę głupio i mam dylemat jak się zachować, bo nie chcę zachowywać się wbrew swoim przekonaniom. Ale z drugiej strony Duchy mówią o szacunku dla przekonań innych ludzi. Staram się więc znaleźć taki złoty środek, gdzie nie zmuszam siebie do dziwnych rytuałów i jednocześnie nie odstaję zbytnio od reszty ludzi w świątyni.
Wydaje mi się, że powinniście od początku rozdzielać obie religie i tłumaczyć dziecku, że to jest święto mamusi, a to tatusia. Poza tym ze spirytystycznego punktu widzenia duch, który będzie animować ciało Waszego dziecka, specjalnie wybierze sobie takie, a nie inne doświadczenie religijne. Jemu to będzie potrzebne do rozwoju duchowego. Nie powinnaś się też obawiać narzucania dziecku swoich wierzeń, ponieważ jeśli będzie mu dane w pewnym momencie szukać własnej drogi, to to uczyni i nic ani nikt go w tym nie powstrzyma.
Myślę, że powinniście się skupić na wzajemniej miłości i wychowywaniu dziecka na dobrego, empatycznego człowieka. Wasz dylemat jest być może Waszą próbą, którą musicie przejść, by pogłębić miłość. Rytuały religijne można przecież kultywować razem, nawet gdy nie jest się danego wyznania, po to tylko, by scalić rodzinę. Myślę, że dla Boga właśnie to jest najważniejsze, a nie jakieś tam przysięgi dane pod presją otoczenia. Tym bardziej, że oboje określacie się jako osoby niewierzące, więc te rytuały można potraktować z przymróżeniem oka. Właściwie to nietypowe podejście do kwestii wiary może stać się wartością Waszej rodziny, która zbliży Was do siebie i stanie się cennym spoiwem.