Pochodzę z Poznania i mieszkam tu. Właściwie nie potrafię dokładnie określić, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się ze spirytyzmem. Pamiętam, że kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, poszłam z rodzicami na cmentarz, na poznańską Cytadelę posprzątać groby (był listopad). Pamiętam, iż bardzo dokładnie i starannie odgarnęłam liście z jednego takiego grobu nieznanego żołnierza, wyczyściłam, zapaliłam znicz, no i oczywiście się pomodliłam. Byłam bardzo szczęśliwa. Kiedy opuszczaliśmy to miejsce (byliśmy już po drugiej stronie ogrodzenia), poczułam, jak ktoś kładzie na mnie swoją rękę. Odwróciłam się, ale nikogo nie było. Rodzice szli po mojej drugiej stronie, zresztą to było inne dotknięcie. Nie bałam się, tylko się uśmiechnęłam i od razu pomyślałam o tamtym żołnierzu. Później w szkole miewałam różne "dziwne" sytuacje (długo by o nich opowiadać, a nie chcę zanudzać, gdyż domyślam się, że to dla Was nie jest obce

). Ale dopiero jakoś w zeszłym roku, bądź dwa lata temu zaczęłam czytać o spirytyzmie, zdobywać wiedzę na jego temat, "dokształcać się".
Myślę, iż dużą rolę w moim życiu odegrał mój brat (ale nie tylko on), którego nie było mi dane poznać, jako człowieka z krwi i kości w tym istnieniu.
Nie będę się już więcej rozpisywać, chcę tylko jeszcze dodać, że dla mnie spirytyzm to wolność. Nie taka samowolka, w stylu "róbta, co chceta", ale prawdziwa wolność, czyli życie w zgodzie z samym sobą, z miłością i bez lęku. I można by tu napisać jeszcze wiele więcej

. To tak pokrótce o mnie.
Nie oczekujcie, że będę często pisać

. Z natury jestem cicha, nieśmiała i małomówna, ale trafiłam tu, bo (pomijając moje zainteresowania) wiem, że jeśli coś napiszę, to nikt mnie nie skrytykuje, nie wyśmieje. To piękne forum, mili ludzie i w ogóle cały spirytyzm jest piękny.
Pozdrawiam Was wszystkich!

- Filaretka