Strona 1 z 1

Jak pocieszać spirytyzmem ? :)

Post: 04 maja 2010, 21:36
autor: Damian
Od czasu kiedy spotkałem się ze spirytyzmem ,nauką Duchów(pisze z dużej bo chodzi mi o te wyższe :) )W moim życiu nie tyle co dużo rzeczy się wyjaśniło,pozwoliło spojrzeć na sprawy niemożliwe w zrozumiały i możliwy sposób ,ale także w jakimś małym stopniu pozwoliło osiągnąć spokój.Zmniejszyć w znacznym stopniu strach przed śmiercią i przed przyszłym życiem oraz zrozumieć przyczyny róznych kolei losu.
Często zastanawiam się dlaczego tak wielu ludziom nie tylko tym dla których materia stanowi główny cel życie ale też i tym którzy poświęcają się dla innych jest tak trudno uwierzyć w życie po śmierci że jest ono sprawą 100% która nie powinna nas nawet troszkę niepokoić.
Za pewne każdy z was ma w rodzinie osoby które kocha i chce aby i one mogły cieszyć się tym pięknym uczuciem,nauką,wiedzą jaką podarowały nam Duchy.

Czy macie jakieś sprawdzone sposoby jak dać pocieszenie,spokój ducha osobie w podeszłym wieku aby nie myślała cały czas u kresie życia o śmierci jak o czymś strasznym i nie wiadomym, lecz zbliżającym się początku czegoś nowego,piękniejszego i radosnego.
Jak pociszyć kogoś którego spotkało nieszczęscie w życiu,choroba i który patrzy na zdrowe osoby mysląc w duchu "Boże czym sobie zasłużyłem że oni są zdrowi szczęsliwi,bawią się a ja nie,dlaczego własnie mnie tak ukarałeś".
Niby wystarczy powiedzieć zaufaj Bogu ,ale im to nie łatwo zrozumieć.Jak dać im iskierkę nadziei w lepsze życie potem i że to jest tylko chwilą,albo po prostu zainteresować ich spirytyzmem mimo że jest dla nich czymś "fantastycznym"i raczej kojarzy się z nocnymi opowieściami niż prawdziwym przesłaniem

Re: Jak pocieszać spirytyzmem ? :)

Post: 04 maja 2010, 22:48
autor: Luperci Faviani
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest pokazać takiej osobie w podeszłym wieku, że istnieją ludzie (i w ogóle dziedzina nauki), którzy posiadają dowody na życie po śmierci. Zgodnie z zasadą mówiącą, że starych drzew się nie przesadza, należy bazować na poglądach, dogmacie religijnym wyznawanym przez osobę, do której się zwracamy. Nie chodzi o to, aby kogoś oszukiwać, lecz by nie przewracać jej całego świata do góry nogami. Cała reszta zależy od jej zainteresowania i otwarcia.

Re: Jak pocieszać spirytyzmem ? :)

Post: 05 maja 2010, 08:10
autor: Melys
o mój temat...
ludzie chorzy i starsi którzy mysla o śmierci sami pytaja... i tak na prawde nie potrzeba wielkiej zdolnosci przekonywania by ich pocieszac. Im nawet nie chodzi o pocieszenie tylko raczej o prawde. Skoro w to wierze sama - to mówie to jako fakt, czasem czytamy fragmenty ksiazek . Nie rzadaja naukowych potwierdzen. Tylko łaczenia faktow i wniosków. Ja mówie to co wiem a wiem z ksiazek i od was. Potrzeba tylko czasu, cierpliwosci . To tak na prawde gadanie w kólko tego samego. Tego co my tu razem przekazujemy sobie. To im pomaga.
problem polega nie w nich ze nie wierza - wierza. Problem polego na tym ze mało osob rozmawia o tym z nimi. To taki cichy temat. Nawet księza potrafia gadac pierdoły i tak mała pierdoła potrafi zburzyc spokój. Za dużo przypisuje sie smierci i umieraniu jakiejs wymyslonej , nadetej atmosfery. Oni sie boja ze zostana tam sami, ze zrobili w swoim zyciu cos złego i nie bedą tam szczesliwi. Ze to boli, ze sie pogubia .
Gorzej jest z ludzmi młodymi którzy zostaja po śmierci bliskich - im przyniesiene pocieszenia jest trudne. Rozmawa to głównie temat - skoro tak to pokaz, to chce kontaktu.... i wytłumaczenie im tego jest trudne. Ludzie wierza w dziwne rzeczy i cierpia czekaja w bólu na objawanie ducha. A inni to wykozystuja. Tego nie lubie. Bo jak mozna powiedziec - poczekaj siostro kontakt zostane nawiazany ? wyprostowanie tego to jest trudna sprawa.
A przecez my tu wiemy jak to jest z tymi kontaktami, jakie to jest , kto potrafi.

Re: Jak pocieszać spirytyzmem ? :)

Post: 05 maja 2010, 12:39
autor: konrad
Melys pisze:Oni sie boja ze zostana tam sami, ze zrobili w swoim zyciu cos złego i nie bedą tam szczesliwi. Ze to boli, ze sie pogubia .


To chyba właśnie sedno sprawy. Bo tak naprawdę wszyscy robimy w życiu coś złego, a przez to każdy z nas zastanawia się, jakie konsekwencje poniesiemy po śmierci. Za życia wiele rzeczy da się ukryć... Po śmierci już nie.

Re: Jak pocieszać spirytyzmem ? :)

Post: 16 maja 2010, 18:17
autor: Nikita
3 lata temu rozmawialam ze staruszka, kotra miala wtedy 97 lat o smierci. Ona troche sie bala co bedzie. Ale opowiedziala mi , ze kiedys jako mala dziewczynka lezac wieczorem w lozku nagle znalazla sie pod sufitem i widziala lozko i siebie z gory....i bala sie o tym powiedziec swojej mamie...to byly inne czasy poczatek XX wieku....Nie wierze aby ta staruszka zmyslila te historie. I zapamietala ja do konca zycia.
To bylo uzapewne samoistne wyjscie z ciala.