Życie wśród dusz

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 05 lut 2013, 09:22

Nikita pisze:Juniperus moze lepiej zostaw to bo nie jestes na tyle doswiadczona ....jak widac niskie duchy paletaja sie wokol i to moze byc niebezpieczne...Musialabys miec kogos naprawde doswiadczonego kolo siebie...


Codziennie rano chcę to zostawić, zrezygnować, ale nie mogę... Mam ogromne przekonanie, że muszę to robić, wymagam jednak wiele nauki.
lukasz2 pisze: Rób to co podpowiada ci sumienie, nie przeceniaj własnych sił, by potem nie żałować.

Wiem doskonale, że siły posiadam małe, jest jednak duża wola. Nie chcę porzucać tych zdolności. Czyż po to zostałam nimi obdarowana, by je zmarnować, nie robić użytku? Jestem święcie przekonana, że dzięki nim mogę pomóc wielu duchom. To moja pierwsza poważna rozmowa z duchem. Narobiłam w niej wiele błędów, ale już je naprawiłam. To dzięki tym błędom również nauczyłam się jak postępować w przyszłości. Może faktycznie mój post wygląda jak plotkarstwo, koniecznym jednak było opowiedzenie wydarzeń ze szczegółami. Dzięki temu otrzymałam niezbędną mi pomoc.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 05 lut 2013, 09:43

Po to istnieje takie właśnie forum, by pisywać o takich sprawach.
Juniperus, nie ustawaj dzielić sie z nami swoimi doświadczeniami ( o, zrymowało mi się!) :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Życie wśród dusz

Postautor: methyl » 05 lut 2013, 10:40

Ja bym nie rezygnował ale rozwijał taki talent. Ryzyko istnieje zawsze ale tak to już zostało urządzone.
Wszyscy popełniamy błędy. Głównie to na nich się uczymy. Jeśli nie było wyraźnego zakazu od duchów wyższych odnośnie
praktykowania mediumizmu to na razie masz zielone światło Juni. Ja z chęcią bym pomógł ale obawiam się że nie jestem na tyle rozwinięty umysłowo (jak sugeruje mój avatar jestem zwykłym delfinem) aby udzielać jakichś mądrych rad w tym temacie :lol:
arecki

"Wiedza to jedyny skarb podążający za swym właścicielem" - przysłowie chińskie
Awatar użytkownika
methyl
 
Posty: 347
Rejestracja: 02 mar 2010, 20:20
Lokalizacja: Pabianice

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 05 lut 2013, 11:04

Nie ma sprawy, będę się dzielić, to służy rozwojowi nas wszystkich. Dzisiejszym seansem na razie nie pochwalę się. Dowiedziałam się okropnych rzeczy o swoim poprzednim wcieleniu i muszę to sobie "przetrawić". Jak się z tym uporam z chęcią opowiem Wam.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 05 lut 2013, 13:40

To ok....ale badz zawsze w kontakcie z nami na forum i wrazie co pros o pomoc tych najbardziej doswiadczonych spirytystow...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Życie wśród dusz

Postautor: lukasz2 » 05 lut 2013, 15:34

Juniperus,
Skąd wiesz, że rzeczy o których się dowiedziałaś odnośnie twej poprzedniej inkarnacji są prawdziwe? Może to była przeszłość twojego opiekuna duchowego lub jakiegoś ducha potrzebującego pomocy? Jeżeli jakiś duch chce wymusić wobec ciebie uległość - np. w poprzednim wcieleniu zabiłaś kogoś z zazdrości, więc teraz masz cierpieć i być na zawołanie osoby która poniosła śmierć z twojej ręki, to nie zgadzaj się na tego typu "gierki". Prawo przyczyny i skutku z pewnością tak nie funkcjonuje. Poświęcasz swe siły i swój czas na kontakt z tamtą stroną, więc masz prawo do wyznaczenia granic zarówno swojemu opiekunowi duchowemu jak i jakiemukolwiek innemu duchowi, nawet gdyby to był sam Jezus. Pozdrawiam.
lukasz2
 
Posty: 3
Rejestracja: 18 gru 2012, 19:32

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 05 lut 2013, 15:35

Chyba jednak Jezusowi nie trzeba wyznaczać granic. ;)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 07 lut 2013, 12:48

lukasz2 pisze:Juniperus,
Skąd wiesz, że rzeczy o których się dowiedziałaś odnośnie twej poprzedniej inkarnacji są prawdziwe? Może to była przeszłość twojego opiekuna duchowego lub jakiegoś ducha potrzebującego pomocy? Jeżeli jakiś duch chce wymusić wobec ciebie uległość - np. w poprzednim wcieleniu zabiłaś kogoś z zazdrości, więc teraz masz cierpieć i być na zawołanie osoby która poniosła śmierć z twojej ręki, to nie zgadzaj się na tego typu "gierki". Prawo przyczyny i skutku z pewnością tak nie funkcjonuje. Poświęcasz swe siły i swój czas na kontakt z tamtą stroną, więc masz prawo do wyznaczenia granic zarówno swojemu opiekunowi duchowemu jak i jakiemukolwiek innemu duchowi, nawet gdyby to był sam Jezus. Pozdrawiam.


Poprzez pismo automatyczne rozmawiałam z jakimś duchem i w ten sposób dowiedziałam się częściowo kim byłam. Nie miałam żadnej wizji, po prostu ja pytałam duch pisząc odpowiadał. Nie mam oczywiście żadnej pewności, że to nie kłamstwo. Duch zaczął od tego, że jestem winna jego kalectwa, kiedy był w wcieleniu. W toku rozmowy wyszło, że byłam narodowości niemieckiej, on polskiej. Byliśmy oboje wcieleni w tym samym czasie - w okresie II wojny światowej. Zapytany o to czy krzywdziłam też innych ludzi, napisał "tak". Chciałam mu jakoś to zadośćuczynić, więc zapytałam jak mogę to zrobić. Stwierdził, że "bólem". Nie wiem, co dokładnie miał na myśli, czy cierpienia, które za tego wcielenia znoszę, czy co... To wszystko zgadzałoby się, ponieważ stale towarzyszy mi przeświadczenie, że żyłam tu na Ziemi w czasie II wojny. Miałam czasem wizje z tamtego okresu, tylko nie potrafiłam sprecyzować kim byłam. Chciałam wyciągnąć od niego moje nazwisko, ale odpisał "kalectwo", jakby przypominał mi po co przyszedł i jaki żal ma do mnie. Pomyślałam, że może duch wymaga pomocy. Odrzuciłam więc swoją ciekawość odnośnie szczegółów mojego wcielenia i zapytałam o to czy wie, co się z nim dzieje. Wiedział, że nie żyje, ale nie wiedział z kolei gdzie jest. Zapytałam, kogo widzi obok siebie, odpowiedział, że mamę. Zapytałam też o światło, czy widzi i czy może iść do niego, czy go coś jeszcze trzyma na Ziemi. Odpowiedział, że je widzi i może do niego iść. Więc poradziłam, by poszedł i pismo ustało. Tak skończył się nasz kontakt.

Jeśli chodzi o ducha z poprzedniego seansu, tego, który pisał, że mnie nie lubi, miałam okazję zobaczyć go następnego dnia rano. Był bardzo rozmazany. Czułam jego obecność i wiedziałam, że to on. Skąd wiedziałam, że to akurat on - nie mam zielonego pojęcia. Chodził za mną po domu, jakby czegoś potrzebował. Może zabrzmi to śmiesznie, ale postanowiłam go troszkę "naprostować". Opowiedziałam o konieczności rozwoju, jego sposobach i obiecałam, że będę się za niego modlić. Każdego dnia znajduję chwilkę, by poprosić Boga o przychylność dla tego ducha, szansę na odpokutowanie win, a wysokie duchy o wsparcie dla tego niskiego. Duch zniknął. Nie pisze, nie pokazuje się. Chyba podziałało. Kurczę, piszę jakby to było jakieś lekarstwo albo zaklęcie :lol: Tego typu pomoc sprawia mi ogromną radość i przynosi prawdziwe szczęście. To ciekawe, że kontakty z duchami i pomoc, nawet, a może przede wszystkim tym niskim, powoduje, że patrzę łaskawszym okiem na duchy wcielone, czyli ludzi, którzy wokół mnie żyją. Przestały dla mnie się liczyć przesłanki materialne. Jestem jeszcze bardziej tolerancyjna dla ludzkich słabości. Nie jesteśmy przecież idealni, choć nie znaczy to, że pochwalam zło, ponieważ jestem w dalszym ciągu mu przeciwna. Staram się jednak dostrzegać człowieka w każdym, nawet tym najgorszym. Gdybym miała określić zmianę u siebie powiedziałabym, że złagodniałam. Więcej uśmiecham się do ludzi, lepiej ich rozumiem, choć nigdy od nich nie stroniłam. Rozjaśniło mi się wiele sytuacji, nawet tych, które kiedyś były dla mnie niezrozumiałe. Spirytyzm, kontakty z duchami i Wy moi Kochanie dajecie mi tak wiele, że nie macie nawet pojęcia. Czasem mam wrażenie, że wyrządzane mi zło jakby się o mnie odbijało. I co najciekawsze moi prześladowcy trzymają się ode mnie z daleka i dziwnie się zachowują, jakby bali się mnie ruszyć, choć ani im nie groziłam (to nie w moim stylu), właściwie nie rozmawialiśmy ze sobą. Kilka razy się do nich tylko uśmiechnęłam.


Czasami to wszystko tak mnie zaskakuje, że przystaję, analizuję i mówię "Boże, to się dzieje naprawdę". :) tzw "zdrowy rozsądek" uległ całkowicie odczuciom duszy i nie pyta, czy to możliwe? Dzisiejsze przesłanie dla Was Kochani: Patrząc duszą zobaczycie więcej, niż najbardziej otwartymi oczami i rozwiniętym umysłem. Być może już to ktoś kiedyś napisał. Teraz tak przyszło mi to do głowy :lol:
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 07 lut 2013, 13:08

atalia pisze:Chyba jednak Jezusowi nie trzeba wyznaczać granic. ;)

Obawiam się, że zbyt mały ze mnie Pikuś, bym mogła komunikować się z Jezusem bezpośrednio. Na razie przychodzą same niskie duszki. Nie mam oczywiście nic przeciwko :) Sama przecież też nim jestem. Muszę jeszcze duuuuużo pracy włożyć, by przyszedł choć jeden wysoki, poza oczywiście moim Opiekunem, on jest zawsze przy mnie i teraz wystarczy, że raz zawołam, a zjawia się błyskawicznie. Kiedyś potrzebowałam sporo czasu, by go przywołać. Może stwierdził, że nie opłaca się nigdzie odchodzić, bo ciągle od niego czegoś chcę i zaraz będzie musiał przybiec z powrotem:lol: Biedak, nie ma ze mną lekko. ;)

PS w końcu przyszła moja Księga Mediów. Trochę grubawa, jest co czytać...
Ostatnio zmieniony 07 lut 2013, 13:18 przez juniperus, łącznie zmieniany 1 raz
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 07 lut 2013, 13:17

Juniperus ja takze mialam wcielenie w czasie II wojny swiatowej i bylam niemieckim zolnierzem. Nie wiem co narobilam ale chyba nie bylam zbyt milym czlowiekiem bo teraz cierpie i odpokutowuje te winy....a do tego musze sie zawsze spierac z ciotkami mojego meza o II wojne swiatowa. Teraz moge spojrzec na te sprawde z innej strony...ale ostatnio staram sie widziec ze wszystkich stron i nie oceniac tego.

Mam tez wazna wiadomosc dla zainteresowanych: dowiedzialam sie od oswieconej osoby czyli mojego mistrza duchowego, ze medytacja niszczy negatywna karme...a wiec warto....pozdrawiam!
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość