Nikita pisze:Juniperus nie chce abys miala wrazenie, ze Cie pospieszam....Jestem poprostu zainteresowana ale nie rob nic na sile i nic co jest niebezpieczne...moze rzeczywiscie lepiej jest z tym poczekac az nabierze sie sil? Moze dobrze byloby spotkac sie ze spirytystami np z Konradem? Mysle, ez Konrad ma najwieksze z nas doswiadczenie...
Spokojnie, wcale Ci się nie dziwię, że chciałabyś wiedzieć. Ja również jestem ogromnie ciekawa, co duchy chcą powiedzieć, a co mówią Coca Coli. Oczywiście o wszystkim będę informować, ponieważ mam poczucie obowiązku, by to robić. Uważam, że nie można takich rzeczy zostawiać tylko dla siebie, ale podzielić się ze wszystkimi. Zatem z mojego postu stworzę swoisty dziennik i będę w nim opisywać wszystkie ważniejsze, związane z duchami wydarzenia. Miałam dziś nie odbywać sesji, ale stojąc przy oknie, poczułam jak dłonie mi charakterystycznie drętwieją. Wiedziałam o co chodzi, że muszę iść i pisać. Dzisiaj nie musiałam wzywać duchów, same się upomniały, może dlatego, że wczoraj im to obiecałam. Idąc do pokoju, gdzie pisałam poprzedniego dnia, szybko przywoływałam Opiekuna, by mnie chronił przed złym. Nie chcę robić tego bez niego. Wolę jak jest obok. I pojawił się błyskawicznie. Wczoraj trochę musiałam go przywoływać. Ledwie odnalazłam kredkę i usiadłam, ręka zaczęła pisać. Pierwsza strona to tradycyjne bazgrołki, przypominające jednak już nie zygzaki, ale jakieś rozjechane pismo, na tyle, że nie mogłam go odczytać. Druga strona mnie zaskoczyła. W końcu jakieś czytelne pismo! Otóż napisał się wyraz "Julia". Tak wydaje mi się, że pierwsza litera to "J", ponieważ napisana jest w nie moim charakterze. Reszty liter jestem pewna. Nic mi to imię nie mówi, gdyż żadnej Julii nie znam, ani nie znałam (bynajmniej w tym wcieleniu). Myślę, że to imię, które nosił duch w którymś z wcieleń. Poprosiłam więc o nazwisko. Dwie pierwsze litery to "Lu", albo "Wu" (ponieważ pisał 2 razy) reszta nieczytelna, ale to chyba długie nazwisko. Jak na razie wiadomo tylko tyle. Reszta pisma była już nieczytelna. Bardzo dziwiło mnie, że dziś tak łatwo poszło, ponieważ Michasiek na dole hałasował, co chwilę przybiegał do mnie na górę, a mimo to duch pisał. Myślę, że w atmosferze koncentracji pójdzie lepiej. Dziś nie odczuwałam tego jako popychanie całego ciała, ale wyraźnie jego (jej) dłoń leżała na mojej i sama się poruszała, bez udziału reszty ręki. Przez cały czas czułam swoją dłoń, jedynie odczuwałam jej rozluźnienie i mrowienie.
Żebyś wiedziała Nikito jak bardzo chciałabym spotkać się z spirytystami. Choćby po to, by porozmawiać. Wszyscy mieszkają jednak tak daleko. Nie mogę odnaleźć nikogo w pobliżu tj niedaleko Łodzi. Potrzebna mi taka grupa wsparcia. Nie znam nikogo, z kim mogłabym na ten temat porozmawiać tak na "żywo". Mój mąż robi się coraz bardziej sceptyczny w tym temacie. Ostatnio próbowałam z nim podyskutować o tym i niestety to zły adres. Nie chwalę się mu nawet, że zaczęłam trenować pismo automatyczne, bo wiem, że tego nie zrozumie. Nie wiedzieć dlaczego wszystko, czego doznał w dzieciństwie zaczyna tłumaczyć swoją dziecięcą wyobraźnią, a jeszcze niedawno był pewien, że to duch starszej kobiety odwiedzał go co wieczór.