Życie wśród dusz

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 28 sty 2013, 15:21

Nikita pisze:Juniperus nie odczuwasz strachu z powodu obecnosci gosci z zaswiatow?
Gdy nie jest to zły duch, to nie. Czuję wtedy przyjemność. Czasem przejdzie mi dreszcz po plecach, zwłaszcza gdy duch jest średni, ponieważ umysł daje o sobie znać, ale odbierając duszą strachu nie czuję. Boję się tylko złych duchów, ponieważ nie wiem czego się po nich spodziewać. Duchy zarówno dobre i złe wysyłają w moją stronę coś w rodzaju fluidów. Duchy wyższe powodują, że odbieram je w bardzo pozytywny sposób, prawie jak euforię, duchy średnie mnie zaciekawiają, staram się jednak trzymać wobec nich rezerwę, duchy złe wywołują we mnie strach. We fluidach tych wyczuwam ich intencje, stąd wiem do jakiej grupy dany duch należy.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: dharma » 28 sty 2013, 20:01

Zastanawiam się,może komuś z Was też się coś takiego przytrafia albo spotkaliście się z tym.
Jakieś dwa miesiące po śmierci mojego A. czyli prawie już dwa lata temu,podczas modlitwy, nagle poczułam jakby dotknięcie elektrod na skroniach i delikatne mrowienie jakby przepływ prądu o niewielkim natężeniu.Od tej pory zdarza mi się to niemal codziennie,z różnym nasileniem,czasem np.czytam lub oglądam film i nagle z dość dużą siłą czuję uderzenie w skronie i dość mocne odczucie jakby ładowania prądem,czasem delikatne.Dzieje się to w różnych sytuacjach ale raczej czuję to gdy jestem w domu,próbowałam wybadać czy sama tego w jakiś sposób nie prowokuję ale nie sądzę,choć nie ukrywam że niejednokrotnie tego oczekuję.Jakiś czas temu byłam przez ok 2 miesiące częściowo wyłączona że tak powiem z rozwoju, z życia duchowego i odczucie mrowienia było coraz rzadsze,bardzo ale to bardzo mi tego brakowało,teraz wszystko wróciło do normy bo znów w tym siedzę po uszy.Jak myślicie co to może być
Pozdrawiam
dharma
 
Posty: 68
Rejestracja: 17 gru 2011, 17:46

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 28 sty 2013, 20:36

Ciekawe..moze ktos stamtad doladowuje Cie energetycznie i uzdrawia w ten sposob?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Zbyszek » 28 sty 2013, 21:13

Male dzieci, często maja przyjaciela niewidzialnego, jest nim ich opiekun duchowy, który często przyjmuje postać małego dziecka, by moc bawić się razem.
Tak jak napisał Krzysztoff ,Ian Stevenson zajmował się regresja wśród dzieci, ale Carol Bowman, poszła dalej. Studiując przypadki swoich dzieci i porównując je do przypadków, opisanych przez Stevensona, zajęła się kuracja fobii, przez hipnozę regresyjna. Stwierdziła ona ze dużo dzieci posiada wspomnienia z życia przeszłego i często pamiętają swoje tragiczne przeżycia i z tego powodu wynikają rożne problemy, znaki na skórze, strach przed ogniem, strach przed wybuchami i inne fobie. W książce opisuje jak zwykła, rozmowa, przeprowadzona w odpowiedni sposób z dzieckiem, wraca go do tamtych chwil z poprzedniej reinkarnacji i samo przeanalizowanie wydarzenia uwalnia dziecko od fobii.



Książka po Angielsku Carol Bowman
Children's Past Lives
Po Hiszpańsku
Las Vidas Pasadas de los Niños

Piszesz ze duchy niskie wchodzą, do twojego domu, oznacza to ze maja wstęp z jakiegoś powodu. Świątynia domowa dobrze zabezpieczona, nie pozwala na wstęp, istot o niskich wibracjach.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 28 sty 2013, 21:40

W Polsce można kupić ksiażkę Iana Stevensona "Dwadzieścia przypadków wskazujacych na reinkarnację", poza tym dostępna jest dobra ksiażka Jima B.Tuckera na ten temat, pt. "Życie sprzed życia", niestety książka Carol Bowman nie jest na razie dostepna w naszym języku.
Na międzynarodowym kongresie spirytystycznym w Walencji ( Zbyszku, pozdrawiam!) Bowman wygłosila bardzo ciekawy wykład na temat wspomnień dzieci z poprzednich wcieleń, ciekawie okraszony ich rysunkami.
Miejmy nadzieję, ze ktoś wyda u nas tę wartą przeczytania książkę.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Zbyszek » 28 sty 2013, 22:15

atalia pisze:Na międzynarodowym kongresie spirytystycznym w Walencji ( Zbyszku, pozdrawiam!)

Pozdrawiam cie serdecznie. Wybierasz się w tym roku na Kongres, na Kubie. Ja mam ogromna ochotę, jest organizowana,bardzo fajna wyprawa z Hiszpanii, ale niestety nie na moja kieszeń.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 28 sty 2013, 22:22

Niestety, Zbyszku, na moją też nie, a wielka szkoda! :(
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 29 sty 2013, 10:06

Zbyszek pisze: dużo dzieci posiada wspomnienia z życia przeszłego i często pamiętają swoje tragiczne przeżycia i z tego powodu wynikają rożne problemy, znaki na skórze, strach przed ogniem, strach przed wybuchami i inne fobie.
Słyszałam kiedyś stwierdzenie, że niemowlętom śni się całe czekające je życie. Chyba, że to nie przyszłe życie, ale przeszłe i to by się zgadzało z tym co napisałeś i z jego snami, gdyż jako niemowlę często budził się z krzykiem, jakby się potwornie przestraszył. Od 4 miesiąca życia do mniej więcej 3 lat bardzo jęczał każdej nocy. Na początku szukaliśmy w nim chorób, ale to nie one powodowały, ponieważ lekarze nic nie stwierdzili, a gdy tylko słyszał przez sen mój głos uspokajał się. To dziwne, ponieważ cały ten okres przypadał na nasz czas mieszkania u teściów. Tam też jako maleńkie dziecko często wpatrywał się w górne kąty pokoju, czasem zaczynał płakać. Gdy wprowadziliśmy się do naszego domu wszystko ustało. Co do znaków na skórze, o których mówiłeś Zbyszku, rzeczywiście posiada na plecach plamkę w kształcie idealnego koła, poniżej karku. Zastanawia mnie też fakt, że Michał opowiada, że swojego Anioła nie zabiera do przedszkola, ponieważ boją się go inne dzieci. Być może to nie Anioł, ale ten duchowy przyjaciel. Być może to ten sam, który bawi się z Michałem i który mi robi kawały. Nie wiedzieć dlaczego nie wywołuje on u mnie strachu ale uczucie sympatii. W końcu Michał opisał go w ten sam sposób, jak jest widoczny dla mnie tzn. wysoki chłopak o jasnych oczach i włosach, i bardzo bladej skórze. Wiek określiłabym na około 16 lat (jeśli ma to w ogóle jakieś znaczenie). Nie jest groźny, lubi się powygłupiać :lol:
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 29 sty 2013, 10:16

dharma pisze:Zastanawiam się,może komuś z Was też się coś takiego przytrafia albo spotkaliście się z tym.

Tak się składa, że ja również odczuwam czyjś dotyk, ale polega on na głaskaniu po głowie lub dotknięciu skroni jakby palcem i przesuwaniu go w dół, aż do brody, bardzo powolnym ruchem. Być może to duch A. daje znać o swojej obecności, a może inny, i w ten sposób odczuwasz jego dotyk.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 31 sty 2013, 13:40

Od kilku dni chodziłam z zamiarem rozpoczęcia pisma automatycznego. Jak mi radziliście na tym i innym poście, odczytałam mój sen jako zachętę i w końcu się odważyłam. Ponieważ nie wzbogaciłam się jeszcze w Księgę Mediów, poszłam raczej na ślepo w ten temat, choć wiem, że nie powinnam tak robić. Powinnam najpierw poznać metody i niebezpieczeństwa, jakie z tym wiązać się mogą. Ponieważ robiłam to sama, dla asekuracji "obstawiłam się" moim opiekunem. Najpierw skontaktowałam się z nim, przywołując do siebie (już zdążyłam to opanować :) ), później powiedziałam mu, że chciałabym rozpocząć pismo, że jestem na to gotowa i proszę go o ochronę przed złymi duchami oraz o dopuszczenie do mnie dobrych duchów, które mogłyby poprowadzić moją rękę. Trwało to dość długo. W którymś momencie zdrętwiały mi ręce od łokci po końce palców i nogi od kolan w dół, dokładnie tak, jak we śnie, o którym już pisałam i po przebudzeniu. Najpierw poczułam jakby ktoś ścisnął mojego prawego kciuka i próbował za niego ciągnąć, później poczułam czyjeś dłonie, które jakby objęły moją twarz i trzymały. Opiekun kazał mi iść na górę, do pokoju, gdzie we śnie pisałam. Usiadłam więc przy biurku, wzięłam kredkę (nie wiedzieć dlaczego nie chciałam długopisu, tylko coś drewnianego, trafiła się w szufladzie zielona kredka) i kartkę. Siedziałam przez jakieś 5 min. czując jednocześnie jak drętwieją mi dłonie ręce jeszcze bardziej, dotyk na twarzy był cały czas tak samo intensywny, bardzo ciepły, aż lekko mnie piekła skóra. Zamknęłam więc oczy i powiedziałam do ducha, który się pojawił, że jestem gotowa, że może posłużyć się mną i przekazać co chce. Cały czas jednocześnie prosiłam Opiekuna, by stał przy mnie i pilnował przed złymi zamiarami duchów. Prośbę do niego kierowałam wielokrotnie w ciągu całej akcji. Po dłuższym czasie zachęcania przeze mnie ducha w końcu ręka zaczęła pisać. Nie robiła tego jednak w nadgarstku ale jakby ktoś popychał mnie całą delikatnymi ruchami do przodu, później odciągał do tyłu, a że ręka była usztywniona podążała za ciałem. Uczucie niesamowite, wprost nie do opisania :D Ręka nie napisała nic konkretnego. Można powiedzieć, ze bardziej nabazgrała jakieś zygzaki idące w różnym kierunku. Pierwsze ruchy były bardzo bardzo powolne, później stawały się coraz szybsze. W którymś momencie ustało. Powiedziałam więc: jeśli to już koniec puść kredkę. Chwilę czekałam i kredka upadł. Przypatrując się obrazkowi, poczułam że znów ręka chce pisać. Wzięłam kredkę, odwróciłam kartkę na drugą stronę. Najpierw znów pisały się zygzaki bardzo powoli później charakter ruchów diametralnie się zmienił, jakby inny duch poruszał ręką. Linia była ciągła, zawijała w różne strony, ręka unosiła się przemieszczała dalej opadała i pisała. W końcu ustało. Powiedziałam: na dziś koniec, jutro znów przyjdźcie i spróbujemy jeszcze raz. Po czym podziękowałam im i swojemu opiekunowi. A że siedziałam naprzeciwko otwartego laptopa, spojrzałam na własne odbicie i najpierw zobaczyłam, że ktoś za mną stoi. Jego głowa co chwilę jakby wyglądała zza mojej. Zapytałam więc kim jest ten duch. Po chwili widziałam jak moje odbicie w ekranie laptopa otrzymuje zupełnie inne rysy. To była męska twarz o dość ostrych rysach z wąsami. Ponieważ mrugałam oczami twarz się stawała mglista, by za chwilę znów się wyostrzyć. Po chwili męska jakby zmieniała się w kobiecą o dużych oczach. Obie te postaci były łagodne, miłe, bardzo spokojne. Chcąc zakończyć wszystko (choć niechętnie) pożegnałam się z nimi i zaprosiłam na jutro. Na koniec jeszcze raz bardzo podziękowałam Opiekunowi i nie wiem dlaczego powiedziałam mu, że go kocham za to, że mi umożliwił kontakt i mnie chronił. Na całym ciele poczułam ogromne ciepło jakby całą mnie mocno przytulił. Szczęście moje przy tym było tak ogromne, ze nie macie pojęcia. To nie takie uczucie miłości i czułości jakie otrzymuje się nawet od najbardziej kochającego człowieka na Ziemi. To coś miliony razy mocniejszego, intensywniejszego. Miałam wrażenie jakby moja dusza chciała wyskoczyć z ciała. Aż same łzy spłynęły mi po policzkach. Teraz czuję się jakby ktoś zrobił mi porządny odprężający masaż. Nawet ból karku minął. Jestem przeszczęśliwa. Każdemu życzę takich doznań z całego serca. Rysuneczki zachowałam, opisując datą i godziną. Jeżeli chodzi o treść i sposób pisania, odnoszę wrażenie, jakby te duchy (chyba były dwa) dopiero uczyły się posługiwać moim ciałem, jakby trenowały i próbowały opanować. Z każdą chwilą szło im coraz lepiej, choć drugiemu duchowi zdecydowanie precyzyjniej niż pierwszemu. Być może to ja muszę nauczyć się jeszcze lepiej poddawać im swoje ciało. O dziwo ręka mnie nie boli. Ruchy były bowiem bardzo delikatne. Myślałam, że w tym czasie moja jaźń wyłączy się, ale tak się nie stało. Cały czas świadoma byłam tego co się dzieje, tylko jakbym wyłączyła na chwile władanie ciałem. Siedziałam w bezruchu i patrzyłam na obrót sprawy. Mimo, że nic konkretnego nie zostało napisane, całość uznaję za sukces. Nie miałam pojęcia, że to tak łatwe. Myślałam, że potrzeba miesięcy treningu, by coś drgnęło, a tu proszę. Teraz wystarczy trenować dalej, a może doczekam się konkretnych słów i zdań. Jeśli się uda, na pewno Wam je pokażę. Zeskanuję i wkleję, byście sami mogli ocenić.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko. Ależ ja jestem szczęśliwa!!
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość