To wlasnie probowalam wytlumaczyc , ale Natasza poczula sie urazona i zarzucila mi pogarde dla chorych i cierpiacych ludzi...ich rodzin a nawet rodzin samobojcow a takze dyskryminacje..

Na koncu uslyszalam ze zafundowalam sobie niezle obciazona karme i prosta droge do nastepnej reinkarnacji czyli skafanderka
Nastepnie przeczytalam to...
Natasza pisze:..............
choroba, dyskomfort , cierpienie jest losem, przypadkiem, może wypadkiem, może wynikłą z czyjegoś zamachu na Twoje zdrowie lub życie
Natasza pisze:nieszczęścia, tragedie, choroby nie są żadną karą ani nagrodą- są życiem, są jednym z jego elementów wynikających z wielu aspektów przyczynowo skutkowych, cywilizacyjnych, itd
Tylko ze ja nigdzie nie napisalam ze to kara tylko lekcja/nauka a to jest zasadnicza roznica...
Wiec juz nic z tej wypowiedzi nie rozumiem...jesli ktos poczul sie urazony moimi wypowiedziami to przepraszam nie bylo to celowe

, wyrazilam tylko moje wewnetrzne przekonanie/wiare , moja prawde co nie oznacza jak juz pisalam wczesniej,ze tak musi byc...nie uwazam rowniez ,ze jest to ostateczna prawda i ze ktokolwiek musi sie z tym zgadzac i ze jestem nieomylna
Mysle ze zakoncze juz ten temat by nie wywolywac niepotrzebnych konfliktow...
Napisalam o tym zachecona wczesniejszymi deklaracjami ze mozna tutaj podzielic sie swoimi doswiadczeniami i tak tez zrobilam ,ale widze ze mozna dzielic sie tylko tymi ktore pasuja do ogolnopanujacego trendu...